Translate

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 20

   - Drobna sprzeczka. Nic takiego- odparłam, obdarzając go delikatnym uśmiechem.
   - Jeśli to była drobna sprzeczka, a on najchętniej wyrąbałby drzwi siekierą- przerwał na chwilę.- To jak między wami dojdzie do jakiegoś poważniejszego konfliktu, proszę poinformuj mnie. Będę musiał jak najszybciej uciec z tego kraju- powiedział zupełnie poważnym tonem.
   - Przesadzasz- skomentowałam, a następnie odsunęłam się od zamkniętych już na klucz drzwi.
   - Dam ci wybór- doszedł nas potężny głos Louisa, dobiegający zza ściany.- Albo otworzysz sama drzwi, albo sam je wyważę- warknął.
   - Harry jak się strzela z tej wiatrówki?- powiedziałam donośnym głosem, mimo że w moich dłoniach nie znajdowała się żadna, nawet najmniejsza broń.
   - Ale...- zaczął, ale nie dałam mu skończyć, szturchając jego ramię.
   - Improwizuj, bo jak nie to się dla nas źle skończy- zażartowałam.
   - Musisz przełożyć...- zaczął jednak, Lou nie dał mu skończyć.
   - Darujcie sobie- warknął.- Przecież każdy dobrze wie, że ten matoł nie potrafi nawet trzymać małego, zabawkowego pistoletu w dłoni. Kogo wy chcecie oszukać?
   - Ups- mruknęłam cicho.
   - Jakieś inne pomysły?- spojrzał na mnie Harry.
   - Albo skaczemy z okna, albo stajemy do walki z potworem.
   - Wybieram to drugie- mruknął, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
   - Wow Harry, zadziwiasz mnie- teraz zdałam sobie sprawę jak fajnie czuję się w jego towarzystwie. Był dla mnie jak brat, z którym mogłam bawić się w różne wymyślone i zarazem fantastyczne zabawy.- Skąd taki wybór?
   - Z okna do ziemi są prawie cztery metry. Upadek może bardzo boleć- mruknął, spoglądając na uchylone okno.
   - Mamy jakąś strategię walki?- drążyłam przypatrując się drzwiom, za którymi wciąż stał wpieniony Lou.
   - A i owszem- zaczął tajemniczym tonem.- Otwierasz drzwi, rzucasz się jak pijawka na usta potwora, całujesz go długo i namiętnie, podczas gdy ja uciekam na dół, biorę prowiant z lodówki i spadam do innego wymiaru. Pasuje?- oznajmił, a ja zachichotałam pod nosem.
   - Do którego wymiaru się przeniesiesz?
   - Do tego, gdzie mieszka św. Mikołaj, zrobi ze mnie elfa i do końca życia, będę robił zabawki dla niegrzecznych dzieci.
   - Chyba dla grzecznych- poprawiłam go, a Harry tylko przecząco pokręcił głową, wprawiając w ruch swoje poskręcane włosy.
   - To nie ten wymiar kochanie- zaprzeczył, ponownie wywołując u mnie mały napad śmiechu.- Plan gotowy, czas na realizację- dodał, po czym schował się za szafą stojącą tuż obok drzwi.- Liczę do pięciu- poinformował mnie i wyciągnął przed siebie prawą dłoń z rozłożonymi palcami, a następnie zaczął odliczać.
   Puściłam mu oczko, po czym po cichu podeszłam do drzwi. Kiedy usłyszałam: "pięć" szybkim i zdecydowanym ruchem przekręciłam  klucz w zamku i otworzyłam drzwi. Ujrzałam Lou, który wlepiał we mnie wzrok, podskoczyłam do niego w mgnieniu oka i złożyłam na jego ustach pocałunek, podczas gdy moja prawa ręka dawała znak Hazzie, że może wiać. Moje usta długo nie opuszczały warg chłopaka, który sądząc po napiętej skórze twarzy, nie spodziewał się takiego obrotu sprawy.
   - Nie jesteś zła?- spytał Lou, kiedy się od niego odsunęłam o kilka centymetrów.
   - Byłam, ale Harry poprawił mi humor- oznajmiłam wtulając się w jego tors. W tym samym momencie moja wyobraźnia wysunęła się spod kontroli i sprawiła, że wyobraziłam sobie, że przytulam się do Harrego, który z uśmiechem na twarzy gładzi moje, rozpuszczone, długie włosy. Szybko pozbyłam się tego widoku z głowy i wróciłam do rzeczywistości.
   - Co nie zmienia faktu, że jak go zepsułem- jego głos posmutniał, a ja podniosłam na niego wzrok, stanęłam na palcach i cmoknęłam jego usta.- Za co to?
   - Na poprawę humoru.
   - Tak Harry poprawił twój?- syknął, robiąc krok do tyłu, co jednocześnie spowodowało, że ja wypadłam z jego objęć. W ostatniej chwili uratowałam się przed upadkiem.
   - Jasne, że nie- zaprzeczyłam.- Przestań być tak zazdrosny- dodałam po chwili.
   - Jam mam nie być zazdrosny? Jesteś jedyną atrakcyjną kobietą zapewne w przeciągu kilku kilometrów, a faceci to myśliwi, każdy chciałby upolować taką piękność- dopowiedziała, a ja wywróciłam oczami.
   - Oj Louis, za kogo ty mnie masz?- burknęłam.- Idę się umyć- rzuciłam, chowając się w pokoju.
   - Mogę z tobą?- szepnął mi do ucha, po czym splótł ręce w mojej tali i czule pocałował mały skrawek mojej skóry na szyi.
   - Nie- odparłam stanowczo i sięgnęłam do walizki po kosmetyczkę i ubranie, które od pewnego czasu robiło mi za strój nocny.
   - To nie wykąpię się razem z Harrym- dodał, takim tonem, jakby właśnie się obraził.
   - Harry teraz pakuje prezenty- odparłam wymijając go w przejściu.
   - Że co?- w jego głosie pojawiła się nutka zdziwienia.
   - No prezenty takie dla niegrzecznych dziewczynek. Pewnie jakieś baty, seksowne szpilki, wibrat...
   - Dobra nie kończ- przerwał mi.- Nie wiedziałem, że twój najlepszy przyjaciel i zarazem największa ofiara losu pracuje w seks shopie- dodał, kiedy ja łapałam za klamkę od drzwi łazienki.
   - Tak, ja też nie wiedziałam- rzuciłam do niego i zniknęłam w pomieszczeniu.
   Napuściłam sobie gorącą wodę do wanny, do której również wlałam pięknie pachnący płyn waniliowy, po czym zrzuciłam z siebie ubrania i zamoczyłam się w relaksującej kąpieli. Cały czas myślałam o dialogu, który przeprowadziłam niedawno z Harrym, kiedy byliśmy uwięzieni w sypialni, a spowodowało to, to że co chwilę z moich ust wydostawał się śmiech.
   ***
   Rano obudził mnie tajemniczy zapach. Powoli otworzyłam oczy i sięgnęłam ręką po znajdujący się na szafce nocnej budzik. Była godzina ósma pięćdziesiąt, a mimo to czułam się wyspana. Wygramoliłam się z łóżka, opuściłam bluzkę, która w nocy musiała mi się podsunąć do góry odsłaniając sporą część brzucha. Zerknęłam jeszcze w stronę łóżka mamy Harrego, jednak zastałam pusty materac przykryty, starannie zaścieloną pościelą w kwiaty. Przeciągnęłam się jeszcze niczym kot i zeszłam na parter, z którego dochodził owy zapach. 
   Aromat zaprowadził mnie prosto do kuchni, w której kręciła się Anna. Mruknęłam cicho coś w stylu:"Dzień dobry", po czym przeniosłam wzrok na zastawiony stół. Na środku blatu stał wieli talerz, na którym spoczywały okrągłe placki, sądząc po zapachu były to placki z jabłkami. 
   - Częstuj się- powiedziała kobieta, wskazując na placki.- Bo jak zejdą chłopcy nic ci nie zostanie- dodała, a ja usiadłam na jednym z drewnianych krzeseł i złapałam za dwa z placki, które położyłam na stojącym przede mną granatowym talerzu. 
   Smak był równoznaczny zapachowi. Delektowałam się każdym kęsem, dopóki w kuchni nie pojawił się Harry. 
   Jego swobodnie opadające, mokre włosy, spadały mu na oczy, a czarna koszulka, starannie opinała jego tors. Spojrzał pierw na mnie, a później na talerz z jedzeniem, z którego pochwycił kilka placków, które posypał cukrem i zaczął jeść. 
   - Czytałem, że dzisiaj ma być ponad dwadzieścia pięć stopni- zaczął z pełną buzią. 
   - W takim razie, może weźmiesz Margaret i Louisa na spacer wokół jeziora, przy okazji powiesz im co gdzie jest?- zaproponowała Anna, a Harry tylko kiwnął głową.- Ja muszę podjechać do miasta- dodałam, spoglądając na zegarek który zdobił jej chudy nadgarstek.- O cholera, jestem spóźniona- mruknęła i popędziła w kierunku drzwi. Po chwili rozległ się trzask i zostaliśmy w domu sami we trójkę. 
   - Nie podobało ci się u Mikołaja?- spytałam, spoglądając na Harrego. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. 
   - Portal się nie otworzył- burknął, sztucznie smutnym głosem. 
   - A to pech. 
   - Hej- usłyszałam za plecami głos Lou, który podszedł do mnie, objął moją twarz w dłonie i musnął moje wargi.- Jabłka?
   - Raczej placki z jabłkami- sprostowałam, wskazując na stół. 
   - Pysznie- skomentował i dosiadł się do nas.- Jakie plany na dzisiaj? 
   - Mam pewien pomysł- zaczęłam, a obaj chłopcy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem w oczach. 
   - Zaskocz nas- odparł Lou, łapiąc za ostatniego placka z jabłkami. 
   - Co powiecie na zabawę w chowanego?- spytałam. 
   - Przecież to gra dla dzieci- mruknął niezadowolony Harry. 
   - Czyli wprost idealna dla ciebie- dodał Louis z chytrym uśmieszkiem na twarzy.- Mi pasuje. 
   Namówienie Harrego mimo jego początkowego oporu nie zajęło nam dużo czasu. Niecałą godzinę później maszerowałam przez las i szukałam chłopaków, którzy mieli trzy minuty na schowanie się. Mijały kolejne minuty, a ja coraz bardziej zagłębiałam się w las, nigdzie nie mogąc znaleźć ani Louisa, ani Harrego. 
   - Brawo Margaret, masz same trafne pomysły- skarciłam samą siebie, nie przestając maszerować wzdłuż wąskiej ścieżki. 
   - Bu!- usłyszałam zza swoich pleców krzyk, na skutek którego głośne pisknięcie opuściło moje usta. Odwróciłam się momentalnie i dostrzegłam uśmiechniętego...
_____________________________________________________________
   Jak myślicie kogo?
Oto takim rozdziałem żegnam rok 2013 na swoim blogu. Do stycznia niestety nie uda mi się nic napisać, jeśli chodzi o mnie to chcę wam złożyć już życzenia noworoczne :)
   So
Życzę wam szczęśliwego wejścia do Nowego Roku, abyście w 2014 spełniły swoje wszystkie marzenia, bo marzeniom trzeba pomagać się spełniać. Życzę wam dużo miłości, kasy i tego, abyście nie żałowały niczego w swoim życiu :) 

Ps.1. Dziękuję za życzenia świąteczne i 13 komentarzy <3
PS.2. Jestem w trakcie pisania książki, o której więcej możecie dowiedzieć się w grupie na fb. Serdecznie zapraszam. https://www.facebook.com/groups/643216655735806/644786748912130/?comment_id=644819222242216&notif_t=group_comment
Natalia xx

15 komentarzy:

  1. Poprawiłaś mi humor na ten ponury wieczór! Dziękuje <3 Uśmiałam się jak małe dziecko! xD Dobrze, że chociaż nasze zakochańce się pogodzili. Te drobne uwagi na temat Hazzy Margaret zaczynają mnie zastanawiać ;p Może szukam dziury w całym, ale ja lubię te różne 'komplikacje' ;p hehe
    Widzę, że wena cię nie opuszcza i nawet nie wiesz jak cieszę się z tego powodu ;)
    Jedyne co to pozostaje mi czekać na nowy rozdział i książkę oczywiście :D
    Weny słońce!
    No i oczywiście szampańskiej zabawy na sylwka xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja cię zabiję Natalia!
    Na serio...w takim momencie przerwać !!!
    Teraz kurna będę się zastanawiać kto to był !
    Rozdział jest znakomity :)
    Ciągle się w nim śmiałam :D
    Rozmowa Hazzy i Margaret ~!!!Uwielbiam ich dwoje :)
    A sposób na odwrócenie uwagi Lou...:)
    Cudny!
    Tobie też życzę udanego sylwka:)
    Uwielbiam Cię ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. swietny ;) jeju wiem ze jestes zajeta swoja mega ksiazka ale moze jednak jeszcze jeden ostatni rozdzialik do nowego bedzie? xd Szczesliwego Nowego roku (na wszelki wypadek ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny. Mam nadzieję że to Lou <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny jest, wesoły taki, można się było pośmiać, ciekawa jestem kto ją tam wystraszył ;), czekam na następny rozdział i weny Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm . Harry mial ciekawe plany na prace u sw.Mikolaja robiac zabawko dla niegrzecznych hahahahah . fajnie , ze z Lou juz sie Margaret pogodzila . a te dogryzanie Tommo jest zabawne hah .x oby to Louis wyskoczyl i wystraszyl dziewczyne . aww piszesz ksiazke ? jak fajnie ! ^^
    Tobie tez zycze szczesliwego nowego roku kochana .xx
    czekam na next ♥
    ~@xx_sweetie

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww, zajebisty rozdział.
    Dobija mnie fakt iż Harry się nie
    stawia Lou jak ten go obraża, ani
    Margaret go nie broni. No bo rozumiem
    że Louis jest silniejszy ale bez przesady!
    Powinien trzymać swoją dumę i ego! xD

    Coś czuję między M. i Hazzą.... :P
    I to wcale nie jest (tylko) przyjaźń. :3

    Wgl. nie ogarniam kłótni głównych bohaterów,
    zaraz się wyzywają później jakby nigdy nic ^^

    Mam nadzieję że to będzie Harry !
    Tak, stałam się jego fanką. A jak
    zrobisz z niego trochę bardziej
    bad boy'a to będę go shippowała
    z Margaret XD HaHHA

    Cieszę się że odwiesiłaś bloga i masz wenę
    bo rozdziały są zajebiste a już nie jeden raz
    nowy rozdział poprawił mi humor :)

    Pozdrawiam :)

    PS Dodałam się do grupy na fb <3
    Nie mogę się doczekać książki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet sobie nie wybrazasz jak sie smialam, czytajac dialog Hazzy i Margaret xD
    Rozjebalas mnie kolejny raz ;D
    Zostaje mi tylko czekac na nn xD
    @luv_myy_harreh

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej! Rozdział jak zwykle superowy, a przez te placki z jabłkami zrobiłam się głodna. Jak mogłaś mi to zrobić i przerwać w takim momencie? Co nie zmienia tego, że w tym rozdziale można było się pośmiać :) Rozmowa Harrego i Margaret mnie strasznie rozwaliła :D Dzisiaj jakoś nie mogę się zebrać na dłuższy komentarz, więc wielkie sorry. Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow! Natalia podziwiam Cię za to, że pisząc swoją książkę dałaś radę napisać ten rozdział i jest na prawdę ciekawy :3
    Hah niesamowite jak jeden pocałunek może zmienić nastrój człowieka... no nie pomyślałabym xd a co do tego kto może przestraszyć Margaret to myślę, że to może być Harry xd
    No i życzenia : życzę Ci, żebyś w przyszłym roku skończyła książkę haha chociaż jeżeli masz juz 50 stron to pewnie pójdzie ci to szybciej niż planujesz czyli do wakacji xd i no zeby ten nadchodzący 2014 rok był o wiele wiele lepszy i radośniejszy niż 2013 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej ! Rozdział bardzo fajny. Meega podobał mi się pomysł Harrego żeby pracował jak elf w sex shopie XDD Mam ochotę na placki *.* Ale nie o tym mowa ;D Mam nadzieję że to Lou wyskoczy za krzaków i wystraszy dziewczynę, ale coś mi mówi że to Harry o.O Nie wiem dlaczego ;o Awwww....piszesz książke ? ^^ Jak meega fajnie *.* Jakoś nie mam pomysły na długi komentarz więc sorki ;/
    Jak zwykle xd życzę weeeeeeny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps 1. Zapomniałam o życzeniach jestem w tym kiepska więc nawzajem XDD No okej ogar. Życzę Tobie Natalio wszystkiego dobrego w 2014. Wspaniałego, kolorowego i pijackiego sylwestra xd
      Ps 2. To Lou zgolił tego wąsa czy nie ? Sory jak było o tym mowa ale nie pamiętam już bo jestę sklerotyczkę XDD
      Pozdrawiam ;3

      Usuń
  12. CUDOWNY rozdział *_* Mam nadzieje, że to będzie Harry . Jejku jak ja bym chciała żeby Margaret była z Hazzą . Tworzyliby taką słodką parę . Nie moge się doczekać nn ! Mam nadzieję , że nie bedziemy musieli długo żyć w niepewności ?. Tobie również życze spełnieni marzeń i samych sukcesów w 2014 roku <3
    A w wolnych chwilach Zapraszam do czytania mojego FF pt. "Toxic", http://fanfiction-toxic.blogspot.com Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostawisz komentarz Xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Ideał! <3 *-* Hahahah Harry jako elf,pomocnik św. Mikołaja pracujący w takim świetnym sklepie...hahaha nie no miszczu z cb!Na serio!Padłam jak przeczytałam ich rozmowę w sypialni xDD Tobie życzę żeby ten rok okazał się lepszy niż poprzedni,żebyś spełniła swoje marzenia i hmm...żeby ci się w życiu układało ;* Wyczekuję nn ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. NOMINUJĘ CIĘ DO LIBESTER BLOG ;D ;*
    TUTAJ -------------------------------------------------------------------------> http://nevergiveupstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń