Translate

czwartek, 12 grudnia 2013

Rozdział 17

   - Margaret! Powinniśmy już wychodzić- pośpieszył mnie Louis, kiedy kończyłam malować oczy maskarą.
   - Jeszcze pół minuty- odkrzyknęłam z łazienki. Zamknęłam tusz, przeczesałam włosy palcami i wyszłam na korytarz, gdzie Louis ze znudzoną miną opierał się o dwie zapakowane po brzegi walizki. Na mój widok uniósł lekko głowę, a na jego twarzy pojawił się uroczy uśmiech.- Obiecasz mi coś?- spytałam, łapiąc za własną torbę.
   - Tobie obiecam wszystko- mrugnął do mnie jednym okiem.
   - Jak dojedziemy na miejsce zgolisz tego paskudnego wąsa- powiedziałam wytykając do niego język.
   - Nie podoba ci się mój zarost?- uniósł brwi, po czym zbliżył się do mnie, objął mnie jedną ręką w tali i pocałował mój policzek, szorując rzadkim wąsem po mojej skórze.
   - Złośnik- skomentowałam, robiąc krok w tył.- Wychodzimy już- pospieszyłam go i otworzyłam drzwi frontowe, za którymi dostrzegłam Harrego z plecakiem na ramionach zimową czapką na głowie, a ubrany był w niezapiętą do końca, ciemnogranatową koszulę w kratę i obcisłe jeansy, natomiast na nogach miał czarne Converse. Jego styl ubierania się zupełnie różnił się od stylu Louisa, który preferował proste, najczęściej ciemne koszulki i również czarne spodnie z głębokimi kieszeniami, a do tego ciemne, potężne buty, przypominające glany lecz nie tak toporne.
   - Gotowa?- spytał loczek wbijając swój wzrok we mnie, tak jakby stojącego kilka metrów za mną Louisa w ogóle nie było w pokoju.
   - Tak jesteśmy gotowi- odparłam i w jedną dłoń chwyciłam rączkę swojej walizki, a w drugą ciepłą rękę Lou.
   Wszyscy troje udaliśmy się do windy i w zupełnej ciszy zjechaliśmy na parter bloku. Na parkingu stała mama Hazzy, która pakowała do bagażnika, srebrnej Toyoty kolejne pakunki. Anna była zjawiskowo piękną kobietą. Mimo swojego wieku wyglądała na dwudziestolatkę. Ciemnobrązowe włosy swobodnie otulały jej szyję, a przylegające do jej ciała ubrania, doskonale podkreślało jej wąską talię i chude nogi. Niejedna dziewczyna w moim wieku chciałaby wyglądać tak jak ona.
   - Cześć dzieciaki- powitała nas serdecznie, kiedy stanęliśmy u jej boku, a następnie wrzuciliśmy nasze kolorowe walizki do środka samochodu.
  
   W zaledwie pół godziny dojechaliśmy na dworzec, z którego mieliśmy, pociągiem wyruszyć do małej miejscowości, znajdującej się w głębi Anglii nad jezioro, którego nazwa chyba na dobre wyleciała z mojej głowy.
   - Będzie sztywno- szepnął mi na ucho Louis, kiedy oczekiwaliśmy na przyjazd pociągu.
   - Zrobimy wszystko, żeby tak nie było- sprostowałam i cmoknęłam jego usta.- To dobra okazja do spędzenia czasu razem- dodałam odsuwając się o kilka milimetrów od jego twarzy.
   - Ale tak jakby co, możesz się jeszcze rozmyślić z tej jakże ciekawej wycieczki, a ja porwę cię do Barcelony...- urwał w połowie.
   - Czemu akurat do Barcelony?- spojrzałam na niego ciekawsko.  
   - Moi rodzice mają dom w Barcelonie- oznajmił, a jego słowa spowodowały, że moje usta mimo woli się rozchyliły.
   - Nigdy nie mówiłeś.
   - Bo nie miałem okazji- odpowiedział i niemalże w tym samym czasie rozległ się huk, a w oddali pojawił się pociąg, sunący w naszym kierunku.
  
                                                                       ***

   Dokładnie piętnaście minut później siedzieliśmy już w naszym przedziale, którego znalezienie zajęło nam sporo czasu. Mama Harrego, siedząca naprzeciw Lou cały czas wertowała go wzrokiem, jakby był przestępcą. Co prawda Louis nie wyglądał jak grzeczny chłopaczek, jakim można było nazwać Harrego. Louis po prostu wyglądał jak buntownik, a jego kilkudniowy zarost wcale nie poprawiał jego sytuacji, a wręcz ją pogarszał.
   - Jak się poznaliśmy?- w końcu z ust mamy Harrego wydostało się na pozór niewinne pytanie. Harry uniósł brwi i przeniósł swój wzrok zza okna na mnie i na Louisa.
   - Poznaliśmy się na koncercie- wydukałam po chwili. Co z tego, że kupowałam wtedy od niego marihuanę, co z tego, że kilka dni później zranił moją rękę i Harrego, że śledził mnie na każdym możliwym kroku. To wszystko wróciło do mojej głowy w jednej sekundzie.- Długo już jesteście razem?- czułam się jak na komisariacie, a dokładniej w sali przesłuchań świadków, bądź przestępców.
   - Nie- tym razem postanowił odpowiedzieć Louis. Sądząc po minie Anny, jego krótkie nie wcale jej nie usatysfakcjonowało.
   Cały ten mini wywiad przerwała kobieta, która akurat przystanęła przy naszym przedziale. Przed nią stał metalowy wózek, a na nim termosy, koszyki i pudełka. Zaproponowała nam kawę, bądź herbatę. Każde z nas po krótkim namyśle zdecydowało się na kubek gorącej herbaty i słodką babeczkę do tego.
   W obawie przed kolejnym pytaniem ze strony Anny wzięłam łyk swojego napoju i momentalnie tego pożałowałam. Mój język w ułamku sekundy zapłonął, a ja cicho syknęłam.
   - Co się stało?- od razu zareagował Louis, a na jego słowa, swoje wzroki wbili we mnie również Hazza i jego mama.
   - Oparzyłam się w język- mruknęłam, odstawiając kubek na półkę pod małym, kwadratowym oknem.- Pójdziesz ze mną do łazienki?- spytałam Louisa, który skinął głową i podniósł się z fotela, po czym przepuścił mnie w drzwiach.
   - Mam plan- szepnął do mnie, kiedy zasunęłam drzwi przedziału, w którym zostawiliśmy loczka i Anne.
   - Proszę nie odcinaj mi języka.
   - I moje najskrytsze marzenia poszły się gonić- zażartował.- Dobra, a tak na poważnie. Wrócę po nasze walizki, ty poczekasz na mnie przy najbliższych drzwiach, a gdy pociąg zatrzyma się na najbliższej stacji, spierdalamy, wracamy do Londynu, bukujemy bilety na samolot do Hiszpanii i cieszymy się słońcem- wyjaśnił, w pełni poważnym głosem.
   - Nie żartuj sobie- skomentowałam i złapałam za klamkę od drzwi toalety.
   - Jestem w pełni poważny- odparł, a ja posłałam mu lekceważące spojrzenie i weszłam do małej kanciapy. Nalałam sobie trochę zimnej wody na dłoń, z której zrobiłam coś na wzór łódki i zamoczyłam w cieczy swój pulsujący język i niemal od razu poczułam ulgę, która ogarnęła moje ciało.
   - Utopiłaś się tam?- nagle rozległo się pukanie do drzwi, a w moich uszach zabrzęczał chrapliwy głos Louisa.
   - Właśnie topię się we własnej ślinie- odburknęłam na tyle głośno, aby usłyszał to chłopak stojący po drugiej stronie ściany.
   - To obleśne- skomentował, a ja zachichotałam co spowodowało prawdziwe zakrztuszenie się wodą, do której znowu wsadziłam język.- Lepiej wyjdź już stamtąd, bo naprawdę zrobisz sobie krzywdę.
   Spojrzałam przelotnie w lustro, poprawiłam sobie długie włosy i opuściłam małą toaletę. O dziwo miałam nadzieję, że przede mną będzie stał Louis, z rozmierzwionymi, kasztanowymi włosami i chytrym uśmieszkiem na twarzy. Jednak przeżyłam rozczarowanie. Kilka metrów dalej stała jakaś kobieta rozmawiająca przez telefon w innym, nieznanym mi języku, poza nią nikogo więcej nie widziałam. Zdecydowałam się chwilę poczekać na chłopaka, przecież może on sam poszedł skorzystać z toalety, albo poszedł do innego wagonu zatelefonować.
   Spoglądałam to na wyświetlacz swojego telefonu, to na widoki pędzące tuż za oknem, bądź na kobietę, która wciąż zawzięcie dyskutowała przez komórkę. Z minuty na minutę stawałam się coraz bardziej zdenerwowana. Przecież faceci załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w kilka sekund, a Louis nie pojawiał się od jakiś ośmiu minut. W końcu postanowiłam do niego zatelefonować, jednak po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa.
   - Jeśli to twój kolejny głupi żart rozszarpię cię gołymi rękami- mruknęłam sama do siebie i skierowałam się w stronę naszego przedziału. Na miejscu okazało się, że też nie ma w nim Louisa. Zanim weszłam do Harrego i Anny, jeszcze raz spojrzałam na wyświetlacz telefonu, na którym nie było nic wskazującego na jakikolwiek kontakt od Louisa. Wzdychnęłam cicho i weszłam do przedziału. Zdziwienie malowało się również na twarzach dwójki siedzącej naprzeciw mnie.
   - Gdzie Louis?- spytała ciekawska Anna.
   - Wyskoczył przez okno?- wtrącił, z nadzieją w głosie Harry, a ja pokręciłam natychmiast głową na boki.
   - Jest w toalecie, za moment przyjdzie- skłamałam, odwracając wzrok w stronę okna.
   - Nie czekałaś nie niego?- kolejne pytanie, skierowano w moją stronę.
   - Właściwie to wysłał mnie po portfel- sądząc po moim głosie, moje kłamstwa brzmiały tak autentycznie. W jednej sekundzie podniosłam się na równe nogi i sięgnęłam po granatowy plecak Lou i zaczęłam w nim szperać, w nadziei, że znajdę w nim portfel, albo coś podobnego, aby cała ta sytuacja nie wydała się moim towarzyszą dziwna.
____________________________________________________________________

   *** Ba dum jest i rozdział.
Ps. Dziękuję za poprzednie 12 komentarzy <3
Ps.2. Będę wdzięczna za komenta również pod tym rozdziałem, mimo że trochę przynudza.
XX

13 komentarzy:

  1. Czemu tak krótko kochana? Zdążyłam się nieźle wkręcić w akcje, a tu koniec ;c Nie mów, że rozdział przynudza, bo mnie strasznie zaciekawił. Wprowadziłaś interesująco zapowiadający się wątek i cholernie zżera mnie ciekawość Where is Louis? :D Szczerze to ten plan Louisa z Hiszpanią był cholernie kuszący i czuję, że gdyby przesłuchanie Ann się przedłużyło to Margaret by uległa ;) No, ale nie ma tak lekko... Tylko kurde gdzie powiało tego buntownika? :P
    Piszesz naprawdę dobrze i mam nadzieje, że wena z pomysłami cię nie opuści ;)
    Czekam z niecierpliwością na 18 :D
    Całuski ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde no i nie jestem pierwszą osobą która skomentowała nowy rozdział :c
    Jak dla mnie super ale dla czego tak szybko się skończyło. Chciałabym napisać coś podłogo czy coś krytycznego ale nie mam do czego się doczepić :*
    Czekam na następny rozdział. Mam nadzieję że będzie za niedługo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ale czemu taki krociutki? :(( Wole poczekac tydzien i miec duzo do przeczytania jednak niz zatrzymac sie w takiej akcji xd Bardzo mnie interesuje gdzie jest Lou :3 Mam nadzieje ze rozdzial sie pojawi dosyc szybko I PROSZE O DLUGI :D <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Natalia walnąć cię w główkę? Wcale nie jest nudny ten rozdział! Ogarnij się xd
    no no no jestem ciekawa co się stało z Louisem... hmmm... już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!
    życzę weny ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Troszkę krótki ;c Ale ważne że jest :3 Rozdział bardzo interesujący tak jak wątek ;3 Cholernie ciekawi mnue fakt Gdzie się do cholery podział Louis ?
    Szczerze dobry pomysł był Lou z Hiszpanią ;p Taki bardzo kuszący myślę że był dla Margaret :D
    Rozdział bardzo fajny ;3
    Proszę szybko dodaj nowy rozdział ^^
    Czekam i z tego co widziałam nie tylko ja ;p Na część +18 XD
    Buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha i jeszcze jestem ZA żeby Lou zgolił wąsa :D

      Usuń
  6. Gdzie jest Tomlinson ?
    Oj Tommo...Tommo!
    Ten to zawsze ma zajebiste pomysły <3
    A Hazza...co raz bardziej go lubię :)
    Margaret ja ją po prostu kocham!
    Ona jest mega wspaniała:)
    A przesłuchanie Anny było zajebiste...ciekawe czy jeśli było by dłuższe to Margi by się zgodziła na ten lot do Hiszpanii:)
    Wyczekuje już następnego:)
    Trochę krótki ten,bo tak cholernie się wciągnęłam w czytanie a tu nagle koniec!
    Nieładnie oj nieładnie:)
    Rozdział naprawdę boski!
    Czekam !
    Papa<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Julia Tomlinson13 grudnia 2013 12:14

    Super rozdział. Ciekawe gdzie jest Louis? Czekam na kolejny rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominuję Cię do Liebster Awards! Więcej info tu-->http://take-me-home-tlumaczenie.blogspot.com/2013/12/liebster-awards-x4.html

    OdpowiedzUsuń
  9. hej nominowałam cię do Liebsten Awards więcej informacji znajdziesz na http://take-me-home-one-direction-1d.blogspot.com/2013/12/liebsten-awards.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe, intrygujace i wciagajace tak jak powinno być :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Awwwww. Boskie.
    Louis gdzieś spirdolił.... WTF? xD
    Miałabym beke jakby uciekł z wagonu XDDDDD

    Już się nie mogę doczekać następnego :) xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominowałam Cię do Libsten Award :)
    http://willyoumakemesmile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń