Translate

sobota, 21 września 2013

Rozdział 14

   Nieśmiele podniosłam powieki, a w głębi mojego ciała, modliłam się o to, żeby mój wzrok od razu utkwił w Lousie, żeby wczorajszy dzień miał miejsce naprawdę, a nie był kolejnym bezwartościowym snem.
   Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, gdy tylko dostrzegłam go, półnagiego, wpatrującego się wielkimi oczami w moją zaspaną twarz.
   - Dzień dobry- szepnęłam, po czym oparłam się nadgarstkami o materac łóżka i delikatnie pocałowałam jego lekko rozchylone usta, za którymi już zdążyłam się stęsknić.
   - Czekałem aż się obudzisz- mruknął mi do ucha, gdy ja cofałam głowę od jego twarzy.
   - Od jak dawna już nie śpisz?- spytałam przeciągając się.
   - W ogóle nie spałem- odpowiedział z uśmiechem na twarzy, po czym odgarnął włosy z moich policzków.
   - To co robiłeś całą noc?
   - Wpatrywałem się w ciebie. Wiesz, że krzyczysz przez noc?- szepnął, a ja poczułam jak moja twarz oblewa się rumieńcem.
   - Tak to możliwe- mruknęłam, miętoląc w palcach pościel, w którą również wbiłam mój speszony wzrok.
   - Przez chwilę też płakałaś- dodał, po czym złapał za moją brodę i podniósł moja głowę, tak by nasze oczy się spotkały.
   - Nie rozmawiajmy o mnie. Chce się czegoś dowiedzieć o tobie, czegoś więcej- powiedziałam cicho wpatrując się w jego zielone oczy.- Opowiedz mi o sobie.
   - A co byś chciała wiedzieć?
   - Czym się zajmujesz, co lubisz robić, opowiedz mi o wszystkim. Chcę się nauczyć słuchać, słuchać ciebie- powoli wymawiałam kolejne słowa, jednocześnie gładząc wierzchem dłoni jego delikatny i miękki policzek.
   - Studiuję psychologię i psychiatrię- na sam dźwięk tych słów, przez moje ciało przemaszerowały nieprzyjemne ciarki. W poprawczaku miałam styczność prawie każdego dnia z takimi osobami, uważającymi, że każdemu we wszystkim potrafią pomóc, a tak naprawdę była to jedna wielka ściema. Te spotkania z nimi to było tylko i wyłącznie marnowanie naszego czasu, którego i tak mieliśmy już dosyć. Ciągła rutyna mogła doprowadzić do niejednej depresji, niejedną osobę. Ale w piekle zawsze jest nudno...- Coś nie tak?- spytał Louis, gdy ja zamknęłam oczy, a to spowodowało, że przed moimi oczami znów stanął ten okropny widok gołych, popisanych ścian, gdzie farba mieszała się z atramentem i krwią. 
   - Przepraszam, wspomnienia mnie męczą- wymruczałam pod nosem, a Louis przysunął się do mnie tak blisko jak to tylko było możliwe i z całych sił objął moje chude ciało umięśnionymi ramionami.
   - Nic się nie stało. Postaram się jak najlepiej potrafię, żebyś w jak najszybszym czasie zapomniała o tym wszystkim, co tak bardzo cię boli- szepnął mi do ucha, a jego słowa jeszcze przez kilka sekund tłukły się po mojej głowie.
   - Dziękuję- ciche jęknięcie opuściło moje delikatnie rozchylone usta.- Kontynuuj.
   - Boję się, że kiedyś zrobię ci krzywdę- znacznie ściszył ton swojego chrapliwego głosu, a jego wzrok wystrzelił gdzieś za okno.
   - Nie rozumiem.
   - A ja owszem. Wiem ile przeszłaś, ile bólu w swoim życiu doświadczyłaś, ile nieszczęść na ciebie spadło, a ja boję się, że zrobię coś głupiego, coś nieprzemyślanego i spowoduję, że znowu będziesz cierpieć, ale tym razem z mojego powodu. Nie chcę tego, ale znam swój charakter. Wiem jaki jestem- cały czas wpatrywał się w jeden punkt znajdujący się poza murami budynku, a ja nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Kompletnie odebrało mi mowę, dlatego też chyba postanowiłam go po prostu pocałować. Moje wargi delikatnie musnęły jego. Nasze usta złączyły się niczym dwa pasujące do siebie puzzle.
   - Chodź zrobimy śniadanie- powiedziałam, odsuwając się od niego, gdy ten powoli zaczął coraz bardziej angażować się w pocałunek.

   - Nie chcę, żebyś jechała z nim nad jezioro- powiedział mi na ucho, kiedy smarowałam masłem kromki chleba.- Chcę być cały czas przy tobie- dodał po chwili.
   - To jedź z nami- odparłam, odwracając się do niego przodem.
   - Nie lubię trójkącików- mruknął, niezadowolonym głosem.
   - Nie będzie żadnych trójkątów, jestem z tobą i tylko z tobą, a Harry to mój przyjaciel- sprostowałam i umazałam jego nos masłem.
   - Dobierasz sobie złych przyjaciół...
   - Ty też jesteś moim przyjacielem.
   - No właśnie- powiedział i przejechał sobie ręką po twarzy, wycierając małą tłustą plamkę z nosa.
   Po kilku minutach usiedliśmy do stołu, na którym postawiony był jeden spory talerz wypełniony kolorowymi kanapkami. Śmiałam się z żartów Louisa, do czasu, gdy zadzwonił dzwonek do moich drzwi.     
   - Kto to?- spytał zdziwiony Lou, kiedy ja podnosiłam się z krzesła.
   - Nie wiem- mruknęłam i pomaszerowałam niepewnym krokiem w kierunku korytarza. Nie wyglądając przez wizjer uchyliłam drzwi, zza których ukazała mi się pierw burza kasztanowych loków, a następnie radosna twarz Harrego.
   - Mogę wejść?- spytał, po czym bez pozwolenia postawił nogę w moim mieszkaniu.
   - Jestem trochę zajęta- odpowiedziałam, torując mu drogę własnym ciałem.
   - Pewnie się pakujesz.
   - Tak, właśnie tak- skłamałam niepewnym głosem.
   - Może ci pomogę? Gdzie masz walizkę?- powiedział, a następnie ominął mnie i wszedł do sypialni.
   - Harry naprawdę poradzę sobie ze wszystkim sama- warknęłam, podczas gdy on przeglądał moje wszystkie rzeczy znajdujące się we wnętrzu ogromnej szafy.
   - Nie sądzisz, że we dwoje zawsze jest raźniej, a ja mogę ci się do czegoś przydać- cały czas upierał się przy swoim.
   - Owszem we dwoje jest raźniej, ale trójka to za dużo- zza moich pleców rozległ się stanowczy głos Louisa.
   - Co on tu robi?- spytał Harry, patrząc na mnie swoimi zielonymi oczami.
   - Je śniadanie- odpowiedziałam bez namysłu.
   - Ale czemu z tobą?- kolejne pytanie powoli wydostało się z ust loczka. Louis zamiast odpowiedzieć słownie, momentalnie znalazł się przy mnie, po czym pochylił się nad moja twarzą i namiętnie pocałował moje wilgotne usta.
   - Myślałem, że jesteś mądrzejsza...- mruknął Hazz, kiedy ja niechętnie odsuwałam się od ciepłego ciała Louisa.- Zniszczysz jej życie- teraz zwrócił się do Lou, piorunując go jednocześnie swoim spojrzeniem.
   - Przy okazji mogę zniszczyć też twoje- warknął Louis, gwałtownie podnosząc się z ziemi, na której chwilę temu usiadł.
   - I co może chcesz pobić mnie na jej oczach? To chyba nie jest dobre rozwiązanie- burknął Harry, również wstając z łóżka.
   - W takim razie chcę porozmawiać z tobą na zewnątrz- odparł Lou, wskazując palcem drzwi wyjściowe. Harry niepewnie spojrzał na mnie i szybkim krokiem ruszył w stronę drzwi.
   - Nie rób mu krzywdy- szepnęłam do Louisa, kiedy ten przechodził obok mnie.
   - Nic nie obiecuję.
   - Powiedziałam, że nie masz mu nic zrobić- tym razem wypowiedziałam te słowa znacznie głośniej, trzymając dłoń Lou.
   - Jasne- mruknął i wyszedł zaraz za Harrym.
______________________________________________________________________
 
Przepraszam, że krótki, ale w ogóle nie mam motywacji :( A moją głowę zawładnęła myśl zakończenia pisania tutaj. Albo zrobienie sobie rocznej przerwy. Nie obiecuję, że będą kolejne rozdziały.
Pozdrawiam

22 komentarze:

  1. Natalia to jest świetne <3 masz motywacje! jest tutaj co prawda tylko garstka, ale jest, osob ktore czytaja i komentuja <3 co do rozdzialu nawet taki krotki jest swietny <3 tylko wiem, ze nie masz weny i takie tam, ale Margaret mogłaby Louisa probowac powstrzymac a nie tylko "nie zrob mu krzywdy" ale jak uwazasz :) ogolnie to mi sie to bardzo podoba i na prwade nie chce, zebys sobie robila przerwe albo calkowicie skonczyla, ale to jest twoja decyzja i zapewne na nia nie wplyne, ale bardzo bym chciala zebys zostala <3 Wika ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Co z tego,że krótki skoro jest świetny? Strasznie zastanawia mnie,czy istnieje jakaś przeszłość pomiędzy Harrym,a Lou. Coś mi się wydaje,że Margaret jednak nigdzie nie pojedzie.Czekam na na następny niesamowity rozdział. :* @Maggs_Brykner

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie kończ i nie rób przerwy prossszzzeeee rozdział jak zawsze świetny mimo tego że krótki :) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Prosze, nie rób żadnych przerw.Dobrze jest :3 Ja sama zastanawiam się, jak można TAK DOBRZE to napisać.Jestem pod bardzo wielkim wrażeniem.Kocham twoje opowiadania, więc prosze ani nie usuwaj, ani nie rób rocznej przerwy ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdzial wspanialy Louis jest taki.. inny niz w innych rozdzialach i podoba mi sie to :) mam nadzieje ze nie zrobi nic Harremu i mam takie przeczucie, ze Margaret nigdzie nie pojedzie. Prosze nie koncz w ten sposob tego opowiadania, uwielbiam je czytac.. jest inne zreszta kazde opowiadanie jest inne, ale Twoje jest wyjatkowe.. <3
    Zycze weny i obys poczula motywacje ! :*
    Czekam nn !
    Ps. Nie przeszkadza mi ze jest krotki.

    http://all-to-make-the-shelter.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie obchodzi mnie, że jest krótki, nawet tego nie zauważyłam. Błagam Cię na kolanach nie rób przerwy, ani nie kończ! To jest genialne i zawsze będzie genialne! Ja skończysz tutaj pisać to dla mnie sensu życia na tym świecie nie ma! Błagam, błagam zostań! Ten opowiadanie jest wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Zdziwiłaś mnie tym, że Lou studiuje psychologię i psychiatrię, ogólnie, że Lou studiuje. Moim zdaniem szykuje się świetlana przyszłość między Lou i Margaret. Harry jest ok, ale do niej nie zbyt pasuje. Jeszcze raz błagam Cię przemyśl tą przerwę i koniec pisania. Życzę Cię ogromnej weny oraz motywacji. Pozdrawiam,
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę jej tych poranków z Tomlinsonem.. Kurde też bym tak chciała.. Życie jest nie sprawiedliwe. Jeszcze jak jej powiedział, że nie spał całą noc i się w nią wpatrywał to się rozpłynęłam.. Cudownie go opisujesz. Ale po mimo tego jego uroku osobistego to kurde niech wpierdzieli Hazzie! Będzie zabawnie. Wyczuwam już ten wkurw Margaret o poturbowaną buźkę Stylesa <3
    Ciekawe czy Tommo z nimi pojedzie, ale by były ciągłe sprzeczki między tą dwójką - Harry i Tommo w jednym domku <3]
    Czekam z niecierpliwością na nn rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  8. pisz dalej, chociaż jezeli nie masz siły to może lepiej abyś zrobiła sobie przerwę i zebrała siły ;) wszystko zależy od tego co uważasz, ze bedzie dla Ciebie najlepsze.
    W każdym razie powodzenia we wszystkich wyborach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. aww . przeczytalam wszystkie rozdzialy jakie do tej pory napisalas i o jezu ! ten ff jest hjsbckjs . i to zdj lou w tle , caly czas mnie rozpraszalo .x mam jednak nadzieje , iz nie zrezygnujesz z pisania i niedlugo pojawia sie kolejne rozdzialy ;*
    @xx_sweetie

    OdpowiedzUsuń
  10. Co mogę tu napisać? Rozdział genialny jak zwykle. Na prawdę masz talent. Świetnie wykreowałaś postacie. Zastanawiają mnie dalsze losy tego opowiadania, ale jeśli chcesz sobie zrobić przerwę to jak najbardziej Cię rozumiem. Ja zawsze będę czekać na rozdziały nie ma znaczenia jak długo. Oczywiście decyzja co dalej robić należy do Ciebie. Nie ważne co zdecydujesz życzę ci powodzenia :)

    Sorry, że nie napisałam jakiegoś dłuższego komentarza, ale nie wiedziałam co mam napisać...

    OdpowiedzUsuń
  11. Najgłupszy pomysł jaki mógł Ci przyjść do głowy to ''zakończyć pisanie tutaj''. Tak nie można,.. Są osoby które ciekawi zakończenie historii Margaret. NIe możesz tak po prostu sobie przestać pisać.. Owszem byłabym na twoim miejscu nieźle wkurzona gdyby statystyki komentarzy spadły z nawet 70 do teraz juz 10 czy 15, ale spróbuj skończyć to opowiadanie, a najwyżej potem sobie to skończysz prowadzenie bloga;) No a co do rozdziału to oczywiście cudaśny. I sorka ze komentuję dopiero dzisiaj, ale wcześniej jakoś nie miałam kiedy. ;)
    M;

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę mnie zasmuciłaś tą wiadomością o przerwie...ale rozumiem.
    Co do rozdziału...
    To jest mega!
    Ja się rozpływał przy tym Lou...Boże jaki on jest słodki!
    To jak wpatrywał się w nią całą noc...ja też chce takiego chłopaka!
    I to jak powiedział,ze boi się że jej zrobi krzywdę...ja przez was ciągle mam łzy w oczach!
    Psychologia i psychiatra :D A dla mnie czasu nie miał!
    Nie no uwielbiam Harrego!
    Zawsze przychodzi w najlepszych momentach!
    On jest mega:D
    Ciuekawie czy Lou pojedzie z nimi?
    Nie wyobrażam sobie ich Louisa i Harrego razem np.przy ognisku!
    Haha...to by było śmieszne!
    Szczerze to wkurzył mnie Louis pod koniec
    Znowu stał sie tym dupkiem,który uważa że wszystko należy do niego!
    Cholera...że będę musiała czekać i dowiedzieć co się na tym korytarzu wydarzyło pmiędzy Harrym a Louisem!
    Ale ja lubię to czekanie,bo wtedy zawsze sniuje domysły a ty i tak toatalnie mnie zaskaujesz!
    Uwielbiam twojego bloga!
    Kocham to jak piszesz! <3
    Pisz więcej:D
    Już czekam na następny:)
    Papa
    A i niech wena jest z tobą !:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Proszę Cie nie kończ pisać tutaj, bo piszesz świetnie i uwielbiam twoje opowiadanie :).
    Co do rozdziału to jest świetny, Lou i Margaret są słodcy razem <3.
    Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału :D.
    Życzę weny <3.

    OdpowiedzUsuń
  14. Musisz dokończyć! Przeczytałam wszystko w 1 dzień, wciągające, błagam :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale świetne! Chcę dalszą cześć. Nie przestawaj pisać :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty rozdział :) czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. jaaaa nawet jak nie masz weny to piszesz GENIALNIE! haha nie wiem jak ty to robisz… ♥ czekam na kolejny!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. barzo ciekawe podobało o mi się :***

    OdpowiedzUsuń
  19. No chyba coś cię boli że skończysz pisać . NIE MOŻESZ TEGO ZROBIĆ . Pisz dalej bo wciągające

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest wspaniałe czekam na ciąg dalszy .Masz talent
    wyslij mi całość na en adres nataliagliwa11@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Zbyt zajebiste... a takie wciągające! Życzę weny ;) /Rin

    OdpowiedzUsuń
  22. Marnujesz talent nie pisząc dalej, proszę dokończ tą historię :)

    OdpowiedzUsuń