Translate

czwartek, 12 września 2013

Rozdział 13

   - Nie podoba mi się to- skomentował, po tym jak poinformowałam go o moich planach związanych z wyjazdem.
   - Nie prosiłam cię o jakikolwiek komentarz. Jestem dorosła i mogę zrobić to co chcę- powiedziałam karcąc go tonem mojego głosu i zaczynałam układać jedzenie do reklamówek.
   - Na ile tam jedziesz?
   - Jakoś na tydzień- odpowiedziałam, po czym zapłaciłam za zakupu i skierowałam się do wyjścia, a za sobą słyszałam kroki Louisa, który po kilku sekundach już dotrzymywał mi kroku.
   - Pozwól- szepnął i delikatnie wyciągnął z moich dłoni siatki.
   - Nie musisz mi pomagać. W ogóle czemu cały czas za mną chodzisz?- powiedziałam, gdy byliśmy już przed budynkiem, a porywisty wiatr rozwiewał moje długie, ciemne włosy.
   - Dasz się zaprosić na obiad?- zmienił temat, gdy ja czekałam na jego szczerą odpowiedź na zadane przeze mnie chwilę temu, pytanie.
   - Zmieniasz temat- spostrzegłam.
   - Tak, bo tamten mi nie odpowiada- poruszył jedną brwią, a lekki rumieniec oblał jego twarz. 
   - Jeśli zjem z tobą ten obiad, na który przed momentem mnie zaprosiłeś, odpowiesz na tamto pytanie?- przystanęłam by spojrzeć mu w oczy, kiedy on mi odpowie.
   - Okay- mruknął i zatrzymał taksówkę.
   - Nie możemy iść pieszo?- spytałam, patrząc z przymrużonymi oczami to na Louisa, to na czerwoną taksówkę, która zatrzymała się metr przed nami.
   - Chcesz iść osiem kilometrów pieszo?- przegryzł dolną wargę, a następnie uniósł jeden z kącików swoich ust ku górze.
   - Czemu tak daleko. Jest pełno innych restauracji bliżej- powiedziałam zdziwionym głosem.
   - Czy ty musisz cały czas marudzić?- warknął na mnie, co mnie trochę speszyło i bez słowa odzewu wsiadłam do pojazdu, a po chwili dołączył do mnie Louis, trzymający na swoich kolanach moje zakupy. Zdziwiło mnie, gdy chłopak, podał kierowcy nazwę mojej ulicy i numer bloku. Spojrzałam na niego pytająco, a w odpowiedzi dostałam tylko szeroki uśmiech, który to akurat pojawił się na twarzy bruneta.
   - Mam małą prośbę. Załóż coś lepszego, a ja będę za dziesięć minut, bądź gotowa, dobrze?- te słowa zatrzymały mnie, kiedy usiłowałam wydostać się z samochodu.
   - Ale po co?- zapytałam, a Lou tylko podał mi siatki i odjechał bez słowa.
   Zdezorientowana weszłam do klatki mojego bloku, a następnie wjechałam windą na piętro, gdzie znajdowało się moje mieszkanie. Gdy tylko weszłam do środka, odrzuciłam torby na bok i popędziłam do swojej sypialnie, otworzyłam na oścież drzwi mojej szafy i zaczęłam wyrzucać z niej wszystkie ubrania, szukając czegoś odpowiedniego.
   Po kilku minutach załamana usiadłam na łóżku, a raczej na stercie ubrań. Wszystko było zwyczajne. Najgorsze było to, że nie wiedziałam do końca co znaczyły jego słowa. "Ubierz coś lepszego". Co to do cholery miało znaczyć? W ostatniej minucie dostrzegłam wielki zapakowany w czerwony papier karton. Był to prezent od "rodziców", na moje osiemnaste urodziny, którego nigdy nie miałam zamiaru otwierać.
   - Proszę, niech tam będzie coś pożytecznego- szepnęłam sama do siebie i silnym ruchem dłonie rozdarłam karton. Na pierwszy rzut oka dostrzegłam zwiędnięte kwiaty, które odrzuciłam gdzieś w kąt pokoju. Później pojawiła się nadzieja. Moje oczy dostrzegły kawałek błękitnego jak ocean materiału. Chwyciłam ową rzecz i uniosłam.
   Była to sukienka, zwiewna delikatna sukienka przed kolana. Cały jej tył był z koronki, a na przodzie przyozdobiona była małymi cyrkoniami, które migotały wszystkimi kolorami w blasku słońca. Nigdy bym czegoś takiego tak naprawdę na siebie nie założyła, ale dzisiaj... Dzisiaj chyba nie miałam innego wyboru.
   Spojrzałam na zegarek w telefonie, zostały mi tylko cztery minuty do przyjazdu Louisa. Szybko zrzuciłam z siebie luźne ubrania i założyłam sukienkę.
   - Kurwa, moje nogi- warknęłam głośno i pobiegłam do łazienki, otworzyłam szafkę i wyjęłam z niej maszynkę do golenia.
   To było chyba najszybsze golenie nóg, jak dotąd w moim życiu. Zresztą tak samo było z włosami, które spięłam w luźny koczek. Pozostało mi jeszcze doprowadzenie twarzy do porządku po przez poprawienie mojego delikatnego do tej pory makijażu. Poprawiłam kształt moich oczu czarną kredką, nałożyłam trochę różu na policzki, a kiedy malowałam usta bezbarwnym błyszczykiem, zadzwonił mój telefon, na którego wyświetlaczu pojawił się numer Louisa.
   - No- powiedziałam do słuchawki, pakując kilka niezbędnych rzeczy do małej czarnej torebki.
   - Gotowa?- spytał.- Mam po ciebie podejść?
   - Nie, nie już wychodzę, poczekaj w samochodzie- rzuciłam szybko i się rozłączyłam, włożyłam jeszcze telefon do torebki, po czym ją zasunęłam, poprawiłam jeszcze włosy, nasunęłam na stopy czarne szpilki, w których jeszcze nie do końca nauczyłam się dobrze chodzić, po czym wyszłam z mieszkania, zamykając je za sobą na klucz. 
   W związku, że winda wyposażona była w wielkie lustro miałam okazję, dopracować jeszcze swój wygląd. Przez ten cały pośpiech nawet nie miałam czasu zastanowić się nad tym co Louis może kombinować. Gdy winda się zatrzymała ja ruszyłam w kierunku drzwi, co chwilę szorując nogą o podłogę.
   - A kuku- w najmniej spodziewanym momencie, zza drzwi wejściowych wyskoczył Louis, a mi serce stanęło.
   - Lou, pojebało cię?!- wrzasnęłam na niego, a dopiero później zwróciłam uwagę na jego strój. Ciemne jeansowe spodnie, dopasowane do jego nóg, do tego biała koszulka przysłonięta granatową marynarką z kieszonką na piersi.
   - Wybaczysz?- szepnął i wyciągnął zza pleców bukiet pastelowych róż. Wyciągnął kwiaty w moim kierunku, a ja delikatnie odebrałam je od niego.
   - Dziękuję- powiedziałam cicho, po czym musnęłam ustami jego miękki policzek.
   - Pięknie wyglądasz- szepnął, gdy powoli odsuwałam się od niego, a dłoń zaciskałam na bukiecie.- Dobra, koniec pogaduszek, głodny jestem- powiedział i otworzył przede mną drzwi taksówki, tej samej, która przywiozła nas tutaj kilkanaście minut temu.
   Całą drogę siedzieliśmy w ciszy, a ja czułam przez cały czas jego wzrok na moim ciele. Wlepiłam swój zmieszany wzrok w moje nogi i odetchnęłam z ulgą, kiedy okazało się, że mimo takiego pośpiechu udało mi się ogolić równo nogi, nie licząc małego zadrapania.
   - Czemu nic nie mówisz?- w końcu o moje uszy obił się cichy głos Louisa.
   - Zastanawiam się, gdzie mnie zabierasz- powiedziałam wpatrując się w jego oczy, które uroczo śmiały się.
   - Niespodzianka- odparł tajemniczo.
   Zatrzymaliśmy się na uboczu miasta przed białym budynkiem z ogromnym, porośniętym zielenią ogrodem. Wysiadłam z auta  i coś mnie wzdrygnęło. Coś zakuło mój mózg, wspomnienie wróciło. Jadałam tu często z moimi "rodzicami", którzy nie mieli czasu na ugotowanie normalnego, obiadu, we własnej kuchni, która była w naszym domu zbędna.
   - Coś się stało?- spytał Lou, kiedy ja z kamienną miną na twarzy wpatrywałam się w budynek.
   - Nie, nic. Chodźmy- powiedziałam, a żeby chłopak nie drążył więcej tego tematu chwyciłam jego rękę i wplotłam swoje palce w jego, co spowodowało, że chłopak zerknął na mnie i się uśmiechnął.- No co, nie umiem chodzić w tych butach- pokazałam palcem moje stopy.
   - W takim razie mam lepszy pomysł- powiedział cicho, wyplótł swoją dłoń z mojej i objął mnie mocno wokół pasa. Rzeczywiście było lepiej, a za każdym razem gdy ja potykałam się o najmniejszy kamień, stający na mojej drodze, on wzmacniał swój uścisk.  
   - Panie przodem- otworzył przede mną solidne, drewniane drzwi, przez które wślizgnęłam się do środka.
   Zajęliśmy miejsca na samym końcu sali, odosobnieni od reszty gości. Przeglądałam kartę z menu, po raz któryś i nie mogłam wybrać, czegoś odpowiedniego dla mnie. Przejeżdżałam palcem po kolejnych daniach i nic szczególnie nie przykuło mojej uwagi.
   - Mogę przyjąć zamówienie?- z zamyśleń wyrwał mnie głos kelnerki, która penetrowała wzrokiem siedzącego naprzeciwko mnie Louisa, do którego szczerzyła się jak dzieciak do zabawki.
   - Jeśli chodzi o mnie, to tak- odparł Louis, również uśmiechając się do kelnerki, a mnie coś zakuło w sercu, coś w rodzaju zazdrości.- A ty Margaret?- spojrzał na mnie i uśmiechając się jeszcze szerzej.
   - Daj mi minutkę, a ty już zamów.
   - No dobra, dla mnie będzie makaron z kurczakiem i szpinakiem w sosie śmietanowym- powiedział i znowu zerknął na mnie.
   - Dwa razy- powiedziałam zdecydowanym tonem.
   - I dwie lampki słodkiego, czerwonego wina- dodał, a blondyna kiwnęła głową, zapisała coś na kartce i odeszła od naszego stołu.
   - Odpowiesz mi na pytanie?- zaczęłam, biorąc głęboki wdech.
   - Nie zjedliśmy jeszcze. Wolałbym, żebyś coś o sobie opowiedziała, tak rzadko mówisz, podczas gdy ja lubię słuchać twojego głosu- powiedział, a ja wyprostowałam się na krześle.
   - Co chciałbyś wiedzieć?
   - Jak trafiłaś do poprawczaka?
   - Pozwól, że postawię jeden warunek, odpowiadania na twoje pytania. Nie powiem ci nic o poprawczaku.
   - Rozumiem. Gdzie są twoi rodzice?
   - Nie wiem. Kiedy wyszłam, ummm. No dobra. Kiedy trafiłam do poprawczaka oni jakby to powiedzieć. Zrzekli się mnie, wręcz nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego. Ani razu do mnie nie przyszli, ani razu nie zadzwonili... A teraz gdy wyszłam z tego syfu, czekała na mnie kartka, klucze do mieszkania i kilka innych niezbędnych przedmiotów. Konto też oni mi zasilają- nie powiem, było mi ciężko o tym mówić, ale gdy zobaczyłam z jak on na mnie patrzy, gdy kolejne słowa opuszczały moje usta. Z taką uwagą podchodził do tego co mówię, nie przerywał mi ani na chwilę.
   - Kim oni są?- po chwili zadał kolejne pytanie.
   - Bogatymi snobami, z brakiem czasu na wszystko- odburknęłam pod nosem.
   - Czemu Harry? Czemu tak się z nim zaprzyjaźniłaś? Tak szybko?- zmienił temat, który wcale nie wydał się lepszy od tego dotyczącego moich rodziców.
   - Potrzebowałam kogoś, do ponownego poznania tego świata. On był najbliżej. Pomógł mi się oswoić ze wszystkim...
   - Kochasz go?
   - Lubię go jako przyjaciela. Teraz ja chcę cię o coś zapytać.
   - Pytaj.
   - Masz plaster?- powiedziałam, po tym jak jeden z kolców róży, wbił mi się w palec.
   - Nie mam. Skąd to pytanie?- zamiast mówić, pokazałam mu palec, po którym spływała kropla krwi.- Pozwól- szepnął, chwycił mój nadgarstek przysunął do siebie, otarł krew serwetką i cmoknął ustami palec, w miejscu, gdzie miałam ranę.
   Za każdym razem, gdy jakaś część jego ciała mnie dotykała, przeze mnie przepływał dreszcz, który był przyczyną gęsiej skórki na mojej ciele.
   Kilka minut później, ta sama kelnerka, która przyjmowała ode nas zamówienie, przyniosła nasze dania i wino, które postawiła na stoliku i odeszła.
   - Wygląda apetycznie- skomentowałam, łapiąc za sztućce.
   - Smakuje też wyśmienicie- dodał.
   Znowu zapanowała cisza, podczas gdy my opróżnialiśmy nasze talerze, aż nie zniknęła z nich ostatnia nitka makaronu i ostatni kawałek aromatycznego kurczaka.
   - Przyszedł czas na to żebyś odpowiedział mi na pytanie. Czemu?- podniosłam wzrok na niego, po czym wzięłam łyk wina, które rozpaliło moje gardło.
   - Jesteś dla mnie kimś ważnym. Pamiętam, gdy cię straciłem kilka lat temu, nie chcę tego powtórzyć. Kiedy jestem obok ciebie, moje serce szaleje, a moje ciało cały czas chce być przy twoim...- na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, a na policzkach zagościł rumieniec.- Zakochałem się w tobie- oznajmił jąkając się. Poczułam jak coś w moim brzuchu wybucha, a moje ciało chciało wtulić się w niego, a usta chciały spotkać się z jego.
   - Wariat- powiedziałam szepcząc, ale z szerokim uśmiechem na twarzy.
   - Masz ochotę na spacer?- spytał wyciągając w moją stronę dłoń, którą ja uścisnęłam i wstałam od stołu.
   Spacerowaliśmy po pobliskim parku, trzymając się za ręce. Czułam się teraz przy nim tak bezpiecznie, czułam, że naprawdę mnie kocha, że chce być przy mnie, a ja przy nim. Wszystko się tak wywróciło. Nie spodziewałam się, że kiedyś nastąpi taka chwila jak dzisiaj.
   - To wspaniałe, że już przede mną nie uciekasz- powiedział przystając przy jednej z fontann. Wbił swój wzrok w moje oczy, błądzące po jego twarzy, chwycił delikatnie moją brodę i przysunął mnie do siebie, po czym delikatnie musnął moje drżące wargi i się odsunął, aby upewnić, się czy oby na pewno nie mam nic przeciwko. Nie czekając na jego ruch, wbiłam się ustami w jego. Gdy go całowałam, czułam, że pragnę go całego, w tym momencie. Chciałam go mieć dla siebie.
   - Działasz na mnie jak magnez- szepnęłam niechętnie odsuwając się od niego i oblizując wilgotne wargi.
   - Jaki miły komplement- szepnął, cmoknął mój policzek, objął mnie w pasie ramieniem i ruszył w kierunku ulicy, a ja dopiero wtedy dostrzegłam jak późno się zrobiło. Słońce powoli zaczęło chować się za koronami drzew, a chłodny wiatr zawiewał moje ciało.

   - Dziękuję za ten dzień- powiedział Louis, kiedy wracaliśmy do mojego mieszkania, taksówką i wciąż trzymaliśmy się za ręce.
   - To ja dziękuję- szepnęłam mu do ucha, a odsuwając się od jego twarzy, zahaczyłam jeszcze ustami o jego rozgrzany policzek.
   - Jesteśmy- powiedział niezadowolonym głosem, gdy samochód zatrzymał się na parkingu, a Lou pomógł mi wyjść z samochodu.- Pozwoli pan, że odprowadzę panienkę do domu- zwrócił się do kierowcy.
   - Lou nie musisz- szepnęłam, ale on tylko pokręcił głową i ruszył ze mną w kierunku wejścia. W windzie bezgłośnie uśmiechaliśmy się podczas całej podróży na moje piętro.
   - Jesteś niesamowita- powiedział, gdy ja stałam już jedną nogą w swoim mieszkaniu. 
   - Znowu mnie przyciągasz- odparłam odwróciłam się do niego, spojrzałam na jego twarz, do której zbliżyłam swoją i znowu go pocałowałam. Tym razem bardziej pożądanie. Moje ciało całe pulsowało, a ja coraz bardziej zatracałam się w jego ustach. Nie trwało długo, zanim oboje znaleźliśmy się w przedpokoju, nie odrywając się od siebie. Wiedziałam na czym te pocałunki mogą się skończyć i tak naprawdę tego pragnęłam. Pragnęłam takiego bliskiego kontaktu z drugim człowiekiem. Nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się w mojej sypialni bez butów na stopach.
   - Louis..- chciałam coś powiedzieć, ale chłopak mi przeszkodził.



                             W związku, że nie każdy lubi czytać brzydkie rzeczy ostrzegam was. Nie chcesz nie czytaj. Tu chciałabym podziękować, też mojej koleżance, która pomogła mi stworzyć tę scęnę. Dziękuję.                                                                    + 18
   



   - Ciii… Nic nie mów- Louis ostrożnie przysunął palcem po moich ustach.- Będę delikatny- szepnął mi do ucha, z którego wcześniej odgarnął moje włosy, które wydostały się z koka.
   Ułamek sekundy później czułam jak jego delikatne i miękkie jak wata, wargi składają miliony pocałunków na linii mojej szyi. Każde muśnięcie mojego ciała powodowało,  że serce, ukryte gdzieś za moją piersią, przyspieszało znacznie swój rytm pracy. Doszczętnie zaparło mi dech, gdy usta Louisa nieoczekiwanie przywarły do płatka mojego prawego ucha. To właśnie musiał być mój najczulszy punkt, ponieważ gdy tylko zahaczył zębami o moje ucho, z moich ust wydobyło się ciche mruknięcie, które wywołało uroczy uśmiech na twarzy chłopaka.
   Nie kłamał. Cały czas, gdy składał kolejne pocałunki na moim drżącym ciele był taki delikatny i ostrożny, zupełnie jak obiecywał. Obchodził się ze mną jak z najdroższą rzeczą w jego życiu, a to mi imponowało.
   Kiedy jego spragnione usta dotarły do mojej twarzy, wbiłam swoje dłonie w jego rozczochrane włosy, po czym odszukałam jego ust, na których złożyłam najczulszy pocałunek, na jaki było mnie w ogóle stać. Pragnęłam go w tym momencie całego i jeszcze więcej. Nasze usta nie odrywały się od siebie przez dobre kilka minut, a ja zaplotłam dłonie na jego karku, w razie, gdyby chciał się odsunąć i zostawić mnie tu samą.
   Nasze języki się złączyły tworząc jedność, a moje gorące palce, zaczęły kręcić na jego umięśnionych plecach ósemki. Nawet nie zauważyłam kiedy moje dłonie wsunęły się pod jego białą bluzkę i usiłowały zedrzeć ją z ciała szatyna, jednak ta stawiała niemały opór. Louis oderwał się od moich warg, spojrzał mi głęboko w oczy, a na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmieszek. Cmoknął jeszcze mój policzek i sam zrzucił siebie górną część swojej garderoby, odsłaniając przy tym swoje doskonale wyrzeźbione ciało. Na sam widok ciche westchnienie wyleciało z moich ust.
   Co minutę przechodziłam małe zawały serca, gdy silne dłonie Louisa badały dokładnie moje ciało, podczas gdy jego usta składały kolejne pocałunki w kącikach moich pełnych ust. Przegryzałam dolną wargę, natomiast zręczne palce Lou powoli rozsuwały zamek mojej sukienki, odsłaniając kolejne skrawki mojego ciała, które pulsowało jak nigdy dotąd. To co teraz przechodziłam, to jak czułam się w jego objęciu, było nie do opisania. Każda sekunda była wiecznością, wiecznością, w której chciałam trwać już na zawsze.
   Czułam każdy jego ruch palców, kiedy zsuwał ze mnie część ubrania, a jego usta całowały moją szyję, zjeżdżając stopniowo w dół. Kiedy jego delikatne, miękkie wargi zatrzymały się na wysokości mojego mostka, zamarłam. Czułam się tak cudownie, że wydawało mi się, że zaraz zejdę martwa z tego świata. Pojękiwałam z przyjemności jaką sprawiały mi wargi chłopaka. Kiedy on poznawał dokładnie każdy zakątek mojego ciała, ja uważnie badałam kciukiem każdy mięsień jego rąk i pleców.
   Kiedy Lou obdarowywał pocałunkami mój napięty brzuch, jego dłonie zsunęły ze mnie pozostałą część sukienki, które momentalnie zjechała po moich nogach jak po zjeżdżalni i jednocześnie odsłoniły moją czarną bieliznę. Kiedy Louis zatoczył małe kółeczko na moim podbrzuszu a później w tym samym miejscu złożył delikatny pocałunek, moje ciało zapłonęło z rozkoszy jakiej nigdy nie miałam okazji doznać. Jednak nie zszedł niżej, jeszcze nie. Wrócił na wysokość mojej klatki piersiowej, po czym jednym ruchem palca odpiął mój stanik, który chwilę później przeleciał przez pół pokoju. Jego palce delikatnie błądziły po moich piersiach podczas gdy jego usta największą uwagę skupiły na moich sutkach, które jego zęby ostrożnie przegryzały. Myślałam, że zaraz moje rozpalone do czerwoności ciało eksploduje, a moje oczy będą bezpośrednim świadkiem tego zdarzenia. Ale przynajmniej umrę w objęciach ukochanego.Zawsze jakieś pocieszenie.
   Słyszała swoje pomrukiwanie, kiedy Lou, powoli zsuwał z siebie spodnie, a ja bawiłam się jego włosami, zawijając je na swoje palce.
   - Kocham cię- po raz pierwszy te dwa bardzo znaczące dla mnie słowa wydobyły się z jego ust i przyfrunęły do mojego ucha i przez chwilę obijały się echem o mój mózg, który w tym momencie nie mógł funkcjonować prawidłowo, po prostu nie mógł.
   Podczas gdy nasze usta znowu się złączyły, jedna z dłoni Lou gładziła mój policzek, natomiast druga majstrowała coś przy bieliźnie, która jeszcze okrywała dolną część mojego ciała.
   Jego palce ocierały się o moje miejsce intymne, co wprowadzało mnie do świata rozkoszy.
   Gdy oczy Lou były przymknięte, jego palce prześlizgiwały się przez skrawek materiału moich majtek. W pewnym momencie, jakby nigdy nic Lou odsunął się ode mnie na kilka centymetrów, spojrzał mi w oczy, przegryzł wargę i otworzył szerzej usta żeby coś powiedzieć, podczas gdy ja zupełnie naga leżałam na łóżku i z trudem łapałam powietrze.
   - Daj mi sekundę- szepnął i złapawszy spodnie zniknął za drzwiami sypialni, w której unosił się zapach jego intensywnych perfum, które otulały każdą napotkana na swojej drodze rzecz.
   Słyszałam jak za drzwiami coś szeleści nagle, dobiegł mnie dźwięk, jakby coś pękło, po czym słyszę jak Louis klnie pod nosem. Po chwili znowu coś zaszeleściło, ale już nie pęka, a drzwi od pokoju otwierają się, a w ich progu staje Louis, który poprawia sobie bokserki. Z trudem zaciskam wargi, by z moich ust nie wydobyła się kolejna porcja pojękiwań na widok tej doskonałej twarzy i tego umięśnionego i wyrzeźbionego ciała. 
   - Nie musiałeś ich z powrotem wkładać- po chwili zupełnej ciszy w końcu zebrałam się, żeby coś powiedzieć i akurat padło na jego bieliznę, założoną tył na przód. Louis bezgłośnie do mnie podszedł wziął mnie na ręce, po czym oparł się na łóżku, kładąc moje bezwładne ciało na sobie.
    - Wykorzystaj ten przywilej- szepnął mi do ucha, po czym założył moje włosy za uszy.
     Musnęłam ustami jego nos, po czym swoją wędrówkę po jego ciel zaczęłam od ust, które same się o to prosiły. Zjeżdżałam coraz niżej nie odrywając spragnionych ust od jego gorącego ciała. Moim pocałunkom towarzyszył głośny oddech szatyna, który z biegiem czasu przyspieszał. Coś podpowiadało mi, że to jest najlepszy czas i pora, by sprawić mu największą przyjemność. Moje palce dobrały się do gumki jego bokserek i pociągnęły je w dół, odsłaniając przyjaciela Louisa, który aż rwał się do tego, do czego został stworzony. Kiedy unosiłam już swoje biodra, by pozwolić Lou, we mnie wejść, niespodziewanie on sam mnie powstrzymał zaciskając kurczowo palce na moim nadgarstku.
   - Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?- spytał penetrując moją twarz swoimi zielonymi oczami.
   - Tak, jestem pewna, że chcę to zrobić z tobą, tu i teraz- szepnęłam.
   - Chcesz poświęcić swoje dziewictwo dla mnie?- te słowa mnie doszczętnie zamurowały. On myśli, że jestem dziewicą… Nie chciałam nic mówić, więc w odpowiedzi tylko skinęłam głową.
   - Dobrze- odparł dysząc prosto do mojego ucha, po czym złapał w dłonie swojego przyjaciela i powoli zaczął wsuwać go w moją pochwę, co spowodowało, że zaczęłam wykrzykiwać jego imię, podczas gdy jego penis wchodził we mnie coraz głębiej. Ból który czułam był tak przyjemny że mogłabym go czuć do końca życia. Po chwili  jego przyrodzenie wchodziło we mnie i wychodziło, a nadzorujący tępa Louis zaczął je przyspieszać. Czułam jak umieram, jak jedną nogą schodzę z tego świata, odpływałam a małe eksplozje w moim ciele tylko mi to ułatwiały. Wbijałam palce w klatkę Louisa, by stłumić w sobie krzyk, który i tak zaraz wydobył się z moich ust.
   - O tak- usłyszałam ciche jęknięcie z ust Louisa, który wciąż zwiększał tępo, a im szybciej się poruszał tym jego oddech był szybszy. Pojękiwałam, wykrzykiwałam jego imię dopóki nie osiągnęłam celu i nie opadłam na jego nagi tors. Nie mogłam zapanować nad swoim oddechem, nie mogłam zapanować nad niczym, puls rozsadzał mi kolejno żyły, a w mojej głowie aż huczało. Opierałam się łokciami o pierś Louisa i spoglądałam w jego oczy, które płonęły, a jego oddech otulał moją szyję, po czym znikał gdzieś za moimi plecami. Leżałam na nim bez czucia w kończynach i szeptałam mu do ucha, co ze mną zrobił, jak rozpalił moje ciało do czerwoności. Jeszcze przez dłuższą chwilę nie byłam świadoma tego co robię, gdzie jestem i co przed chwilą się stało. Louis był w podobnym stanie co ja. Leżeliśmy obok siebie, złączenie dłońmi i próbowaliśmy wspólnie unormować nasze oddechy i bicie naszych oszalałych serc.
   - Jesteś niesamowita- szepnął mi do ucha, po czym złożył delikatny pocałunek na mojej szyi i powoli podniósł się z materaca.
   - Nie zostawiaj mnie- pisnęłam cicho, resztkami sił jakie mi pozostały.
   - Idę pod prysznic- odpowiedział uśmiechając się szeroko.
   - Idę z tobą- mruknęłam, po czym również podniosłam się z łóżka, jednak zbyt gwałtownie, co spowodowało, że zakręciło mi się w głowie, jednak całe szczęście Louis był blisko i w pore zareagował, dzięki temu też się nie przewróciłam.
   - Jesteś taka piękna- odparł, gdy oboje, zupełnie nadzy staliśmy pod prysznicem, i chłodziliśmy nasze rozgrzane ciała zimną wodą, która lizała naszą skórę.
   - Dziękuję- mruknęłam przejeżdżając dłonią po jego mokrym policzku.- Też cię kocham- mruknęłam, kiedy pomiędzy nami zapanowała cisza, a jedyny głosem jaki dochodził do naszych uszów, były rozbijające się o dno prysznica krople wody.- Muszę ci coś powiedzieć- zaczęłam gdy oboje znów leżeliśmy w łózku wtuleni w siebie i przykryci kołdrą.
   - Słucham?
   - Nie mów słucham, bo cię wyrucham- zażartowałam, co wywołało na twarzy Lou, znaczny uśmiech.
   - Już to dzisiaj zrobiłaś- szepnął mi do ucha, po czym delikatnie w nie dmuchnął, a moje ciało przeleciał dreszcz.
   - Powinnam być z tobą szczera- wróciłam do poważniejszego tonu głosu.
   - Nie rozumiem- wtrącił, po czym odwrócił mnie do siebie przodem, tak by móc spojrzeć prosto w moje oczy, które szukały jakiegoś ciekawego punktu za plecami chłopaka.
   Zacisnęłam pięści, złapałam oddech w płuca i otworzyłam usta, żeby w końcu to z siebie wyrzucić.
   - Nie jestem dziewicą- powiedziałam cicho.
   - Przecież wiem- zdziwiła mnie taka odpowiedź, a przez głowę przeleciało tysiące opcji, w jaki sposób Louis mógł się dowiedzieć o mnie i Mattcie.
   - Skąd o tym wiesz?- szepnęłam rozrywając jego twarz dociekliwym wzrokiem.
   - Przecież kochaliśmy się kilkanaście minut temu, nie ma innej opcji, żebyś jeszcze była dziewicą- po tych słowach kamień spadł mi z serca, które już powoli zaczynało szaleć.
   - To nie tak- jęknęłam pod nosem.
   - To jak?- po jego wzroku było doskonale widać, że nie ma pojęcia o co mi chodzi, a ja nie byłam pewna, czy chcę mu o tym powiedzieć właśnie teraz.
   - Nie byłam już dziewicą jak się kochaliśmy dzisiaj- gdy to mówiłam, do oczu zaczynały napływać mi pojedyncze łzy.- Nie byłam rozumiesz, nie jesteś pierwszym chłopakiem, z którym to robiłam- niekontrolowanie podniosłam na niego głos, po czym zapłakana popędziłam do toalety, w której zamknęłam się na klucz i osunęłam się na ziemię po zimnych, białych kafelkach.
   Zakryłam twarz w dłoniach i cicho łkałam, dopóki Louis nie zaczął dobijać się do drzwi.
   - Przestań się nad sobą użalać i wyjdź z tej toalety!- warknął na mnie.- Nie rozumiem o co ci teraz chodzi, sam nie jestem prawiczkiem od kilku lat i nie mam z tym problemu- kontynuował.
   - Ty nie przeżyłeś tego co ja- warknęłam na niego, otwierając szeroko drzwi.- Nie spędziłeś dwóch lat w zamknięciu, jednocześnie tracąc przyjaciół i rodzinę- zaczęłam wrzeszczeć na niego.- Nie miałeś myśli samobójczych, gdy każdego dnia musiałeś patrzeć jak uchodzi z ciebie chęć do życia. Nie musiałeś patrzeć jak umierają kolejne osoby z twojego otoczenia. Nie musiałeś oglądać tego jak twój chłopak zdradza cię z inną dziewczyną, po tym jak kilka dni temu mówił ci jak cię kocha i jak przeżyłam z nim mój pierwszy raz. Nie musiałeś spoglądać na rany po cięciach, które powoli i boleśnie goiły się na twoich nadgarstkach. Ty żyłeś sobie tu rozkoszując się pełnią życia- gdy to mówiłam, znowu wszystko zaczęło się we mnie gotować, a ja nie miałam pojęcia jak mam ugasić ten potworny pożar mojego organizmu.
   - Przepraszam nie wiedziałem- nie musiałam długo czekać, aż Louis przyciągnął mnie mocno do siebie i pozwolił mi wtulić się w jego nagi, łagodzący mój ból, tors. Bicie jego serca zaczynało działać na mnie kojąco, dzięki czemu po kilku minutach mogłam swobodnie wrócić do łóżka i zasnąć obok niego, z myślą, że już każde następne dni będą lepsze od dzisiejszego.
_____________________________________________________________________
Ten rozdział jest długi. Ja to wiem i nie kłamcie, że nie.
   To zabrzmi głupio, ale jestem dumna z tego rozdziału. Mimo, że są razem tak szybko, przespali się też dosyć szybko, ale ja tak chciałam.
   Dobra jeszcze raz wielkie dziękuję, każdemu kto komentuje i jest przy mnie. 
   Te wasze długie komentarze są takie awwww. Jak takie widze, to wiem, że mam dla kogo pisać i że wy to doceniacie, a ja jestem wam wdzięczna, oby tak dalej dziewczęta. KOCHAM WAS MOCNO <3

Ps. Przepraszam za wszystkie błędy, ale jest tak długi, że nie mam czasu całego sprawdzić.

15 komentarzy:

  1. WOW *o* tylko tyle jestem wstanie napisać ! ROZDZIAŁ GENIALNY ! KOCHAM TO OPOWIADANIE !!!! Tylko może faktycznie troche za szybko są razem , ale to nic rozdział i tak świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny,genialny,cudowny,doskonały,idealny,perfekcyjny,udany rozdział
    Dziękuje ci nie moge się doczekać co się stanie rano jak się obudzą <3
    czekam na następny pozdrawiam
    Ps: pozdrów koleżanke, która pomagała pisać +18 :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow bardzo podoba mi się ten rozdział, jest świetny <3 i długi a uwielbiam długie rozdziały.
    Może rzeczywiście szybko to zrobili i wgl, ale mi tam to nie przeszkadza :). Ciekawa jestem co będzie w następnym rozdziale więc czekam na niego z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt az mnie zdziwienie oganelo jak przeczytalam ze tak szybko no, ale co mi tam ! Rozdzial genialny, a Louis jes taki aww chyba sie troche zmienil :) moim zdaniem oczywiscie. Uwielbiam dlugie rozdzialy wiec nie przejmuj sie tym moze byc takich wiecej xd
    Czekam nn z niecierpliwoscia, zycze weny i pozdrawiam :** <3 kocham

    http://hugmekissmelovememarryme.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział!!! Szczerze to nie wiem co ci mam tu napisać bo nie umiem tego opisać słowami. Oby tak dalej. Kocham to opowiadanie i to jak piszesz. Życzę weny do dalszego pisania i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Cię!! Człowieku zwracasz mi życie! Ten rozdział jest genialny, ty jesteś genialna! Może nie uwielbiam czytać +18, ale to jest cudowne, najlepsze +18, jakie czytałam! Po głowie chodzą mi same słowa typu WOW!!!! Najlepszy rozdział EVER (nie to, że tamte nie były świetne. Były cudowne, ale ten jest jeszcze bardziej cudowny). Nie potrafię do końca wyrazić słowami tego co czuję, ale staram się jak mogę. Ta parka jeszcze dużo namiesza;) Za każdym razem, kiedy widzę nowy rozdział od razu wiem, że będzie genialny. Życzę weny i wolnego czasu. Pozdrowionka,
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  7. No i jest zajebiście! :)
    zacznę od mojego stałego elementu komentarza: mega, cudny, boski, idealny rozdział. Scena +18, zajebista. Margaret i Louis, aww, doczekałam się, no dobra, nie umiem pisać dobrych komentarzy, nie wiem co mam pisać i już kończą mi się epitety, a to wszystko dlatego ze twój blog jest tak genialny ze na niego po prostu nie ma słów :D
    już nie mogę się doczekać next <3

    OdpowiedzUsuń
  8. nie umiem dawać długich komentarzy ale naprawdę doceniam to co robisz u uwielbiam to jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. OŻEŻ KURWA JA PIERDOLE!! Moja zboczona strona właśnie przeżywa największą ekstazę w życiu!! Nie będę kryła, bo zamiast Margaret jak zawsze wyobrażałam sobie siebie... i o matko jestem w niebie. LOUIS i to w takiej scenie!! kocham cię <3 Kurwa dobra jesteś w te klocki xd
    Masz rację rozdział jest długi, ale przyznam, że nie jest nudny. Długie rozdziały często męczą, ale ten ci naprawdę wyszedł. Siedziałam przed monitorem z zachwytem od początku do końca i nie mogłam się oderwać. Masz talent słońce i nie zmarnuj go!!!
    Trzymaj się i pisz szybko next <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow...po prostu totalne wow!
    Ja pierdziule Natalia!
    To jest zajebiste!
    Najlepsze jest to,ze ja to sobie zaczęłam czytać przy mamie i przy scenie +18 musiałam wyłączyć,bo moja mama coraz to bardziej podejrzliwa robiła i interesowała się co ja tam czytam!
    Margaret i Louis...myślałam,że jeszcze trochę nas pomęczysz i w późniejszych rozdziałach będą takie sceny:D
    Ale jest zajebiście!
    Louis,był słodki z tą kolacją :D
    I w ogóle Louis był słodki cały rozdział :D
    Coś mi się wydaję,że taxi nie poczekało :D
    Szkoda mi Margaret...gdy ona płakała miałam łzy w oczach!
    Ale czemu Louis przypuszczał,że ona jest dziewicą?
    Za chwilę się jego spytam :)!
    Ciekawie co z Harrym...coś mi się zdaję,że szykujesz dla nas mega niespodziankę właśnie z nim:D Uwielbiam takie niespodzianki!
    Rozdział jest naprawdę mega zajebisty!
    I wiesz,że wcale nie zauważyłam jak czytałam,że jest długi...tak cholernie mnie to wciągnęło :D
    Uwielbiam,normalnie kocham twoje opowiadanie <3
    Pisz szybko następny :)
    I niech wena Cię nie opuszcza :D

    OdpowiedzUsuń
  11. HAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHHAHAHHAAHHAHHAHAHHAHHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAH
    No nareszcie są razem..Oooooooo jak ja na to długo czekałam <3 tzn nie na ''tą'' scenę tylko na to by wreszcie byli razem. Mam nadzieję, ze nie bd miedzy nimi zadnych kłótni i głupich ''co 5 min'' rozstań,
    Już sie wczesniej zastanawiałam nad jej rodzicami..Hmm.. Napiszesz kiedyś jakiś wątek z nimi.. Ooglnie nie byłoby źle gdybyś ich pogodziła z Margaret. ( a może nie, sama nie wiem). JA normalnie nie wiem teraz co mam tutaj napisać. Wieksza cześć rozdziału byla przezabawna.<3 Smiałam sie jak idiotka do monitora,,Ktos kto to napisał ma bujną wyobraźnie. LOL. hahahhahahah MOgłabym tutaj skopiować teksty które wywołały u mnie najwiekszy atak śmiechy jednak tego nie zrobię, bo nie wiem czy dałabym radę xd
    Proszę nigdy wiecej takkich scen. Wolę rozmowy od opisu, zdecydowanie..;)
    na koniec napisze ci tylko ze nadal smieję się haaaaaaaaaaaaaahaahhahahhaha i nie przeczytam żadnego Grayea <3
    Udanego wekeendziku życzę ;)
    M;

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz, z chęcią napisałabym długi komentarz, ale twoja notka pod rozdziałem tylko częściowo sprowadziła mnie na ziemię.
    No ale... to jest niesamowite! Nie spodziewałam się, że to nadejdzie tak szybko! Lou&Marg <3
    Część +18... Muszę pochwalić: naprawdę idealnie opisana całość, tak dokładnie, najmniejsze szczegóły delikatnie zwracają na siebie uwagę dodając scenie naprawdę niezwykłego nastroju. O matko.. Co chwilę przechodziły mnie ciarki i nadal nie mogę uwierzyć, że to już! Czytając, miałam lekko zamglone oczy, częściowo odpływając z tego świata. Pierwszy raz ktoś dzięki swojemu opowiadaniu wytrącił mnie z równowagi. Niezwykłe! ;)
    A tak wracając do 'prawie rzeczywistości' to zastanawiam się, czy po tym wydarzeniu Marg zdecyduje się jechać nad jezioro z Harrym. A jeżeli pojedzie, to co się tam wydarzy?! Ogólnie jestem bardzo ciekawa co dalej będzie z Louisem i Margaret i czy w opowiadaniu pojawią się jej rodzice.
    Dziękuję ci za tę ogromną dawkę emocji, za to, że jesteś tutaj i poświęcasz tak dużo czasu na pisanie rozdziałów, tak ZAJEBISTYCH rozdziałów. Wiedz o tym, że to co robisz jest naprawdę niesamowite i myślę, ze wszyscy doceniają twoją pracę. Dziękuję! :**
    Życzę dużo weny! Kocham cię baaardzo mocno! Buziaki :*** <3

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurwa najlepsze co w zyciu czytalam. :-D kocham to czytac. Jak wchodze i widze ze jest nowy rozdzial to malo orgazmu nie dostane. :-D hehe.. nie no brak mi slow przeszlas sama siebie. :-D pozdrawiam . :-D

    OdpowiedzUsuń
  14. *u* wow Louis astronauta wow odwaga wow XD pieseł wow XD dobra nic ;D a co do rozdziału, to naprawdę świetny.Masz talent ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  15. O M G CZEKAM NA TAKIE MOMENTY W KAŻDYM Z TWOICH OPOWIADAŃ BO JE KOCHAM OMG OMG OMG
    Jesteś niesamowita, na samym końcu poleciały mi łzy. Uwielbiam to jak piszesz, to już 3 twoje opowiadanie które czytam i mam wielką nadzieję że będzie ich więcej. Moim ulubieńcem jest Louie więc cieszę się że już drugi raz zdecydowalas się pisać coś z nim w roli głównej. Z niecierpliwością czekam na następny :) / @Lousiaczek - Natalia Kufel :)

    OdpowiedzUsuń