Translate

niedziela, 1 września 2013

Rozdział 10

   - Zadałem pytanie- podniósł na mnie głos.
   - Tak byłam w poprawczaku i co, ta informacja zmieni w jakiś szczególny sposób twoje życie?- warknęłam na niego, zaciskając dłonie w piąstki.
   - Czemu mi o tym nie powiedziałaś wcześniej?- po tych słowach, które w melodyjny sposób wypłynęły z ust chłopaka, ja zaczęłam się śmiać.
   - Co może miałam podejść do ciebie i powiedzieć: Cześć jestem Margaret byłam dwa lata w poprawczaku, fajnie co nie?- powiedziałam sarkastycznie.- Jakoś nie mam powodów do chwalenia się tym na prawo i lewo.
   - Dobra nie chcesz mówić to nie mów- mruknął pod nosem, po czym zaczął krążyć po pokoju bez najmniejszego celu i od czasu do czasu szeptał coś sam do siebie pod nosem.
   - Wiesz ile dni, miesięcy, a nawet lat- zaczął, zerkając to na mnie to na ramę łóżka, na którym leżałam.- Wiesz ile czasu poświęciłem by cię w końcu znaleźć. Co dzień przechadzałem się obok naszego liceum, z nadzieją, że znów cię tam zobaczę i będę mógł po raz któryś wpatrywać się w twoje dłonie kreślące coś na kartkach zeszytu- zaczął mówić, gdy jego oczy wlepiły się w ścianę i ani na moment nie przestawały się w nią wpatrywać.- A teraz, gdy znowu mam cię przed oczami, gdy odważyłem się do ciebie odezwać, ty zgrywasz niedostępną- kontynuował swoje żalenie się, a ja cicho, skulona gdzieś w rogu łóżka, milczałam. W mojej głowie nie pojawiła się ani jedna racjonalna możliwość zareagowania na jego słowa.-Muszę iść- mruknął pod nosem, po czym raptownie podniósł się z miejsca i bez żadnego słowa pożegnania po prostu wyszedł z mojego mieszkania.

   Minęły dwa dni, a ja wróciłam do normalnego życia, z dala od łóżka, kartonów chusteczek, setek obrzydliwych lekarstw i braku porządnego jedzenia. Te dwa dni spędziłam zupełnie samotnie, nie licząc małych pastylek patrzących się na mnie dniami i nocami. Ani Harry, ani Louis, ani ktokolwiek inny nie wpadł do mnie ani na chwilę.
   Ubrałam się w czyste i pachnące kwiatowym płynem do płukania, ubrania, napiłam się gorącej kawy, spaliłam dwa papierosy i z zaciśniętymi w pięści dłońmi, powędrowałam pod drzwi mieszkania Harrego. Chciałam mu jak najszybciej wszystko wyjaśnić, bo powoli zaczynało mi brakować jego towarzystwa i ciepłego uśmiechu, który tak często pojawiał się na jego twarzy.
   Przyłożyłam palec do ciemnych, drewnianych drzwi  kilka razy zapukałam, aż nie usłyszałam znajomego głosu po drugiej stronie ściany. Usłyszałam jak klucz przekręca się w zamku, a po chwili moim oczom ukazał się Harry w samym ręczniku okrywającym dolną część jego ciała.
   - Musimy porozmawiać- odparłam przez zaciśnięte zęby.
   - To chyba nie jest odpowiedni moment na rozmowy- powiedział poprawiają cobie ręczni, który powoli zaczął, niesfornie zsuwać się z ciała loczka.
   - Owszem jest- wyminęłam go w progu i weszłam do jego mieszkania. Złapałam go za ciepłą dłoń i pociągnęłam w stronę jego małej, ale przytulnie urządzonej sypialni.
   - Siadaj- wskazałam dłonią jego łóżko, tak naprawdę jakby to on był gościem w moim domu, a nie ja w jego.
   - Powiedziałem, że nie mamy o czym rozmawiać.
   - Boże, Harry nie rób z siebie nadąsanej księżniczki, która właśnie przechodzi okres, tylko daj mi do jasnej cholery coś powiedzieć- podniosłam na niego głos, co spowodowało, że loczek, pokręcił chwilę swoją głową, głośno wzdychnął i wkuł swój wzrok w moje oczy.
   - Słucham- mruknął, niechętnie pod nosem.
   - O co tobie chodzi Styles?- zaczęłam od zadania mu na pozór łatwego pytania.- Unikasz mnie jak ognia i nie pozwalasz mi dojść do słowa. Proszę mów- spiorunowałam jego twarz wzrokiem.
   - Chcesz wiedzieć o co mi chodzi?
   - Tak, po to tu przyszłam.
   - Ty i Louis o to chodzi. Nie pamiętasz co on ci zrobił, ile razy cię skrzywdził? A teraz jakby nigdy nic tak bardo się zaprzyjaźniliście- przerwał na chwilę, żeby nabrać powietrza w płuca.- Hmm przyjaciele uprawiający seks, brzmi nieźle.
   - Nie uprawialiśmy seksu- momentalnie zareagowałam na jego słowa.- Nigdy nie robiłam tego z nim.
   - To jak wyjaśnisz, to jak razem wyszliście z męskiej toalety, ubierając się w pośpiechu? Albo to jak widziałem jak wychodzi z twojego mieszkania kilka dni temu, zostawiając cię w łóżku rozpaloną do czerwoności? Jak to wytłumaczysz?- podniósł na mnie wzrok.
   - Zaciągnął mnie do łazienki, kiedy natrafił na mnie w galerii, chciałam go spławić i uciec, ale ten zaciągnął mnie do toalety, zatarasował sobą drzwi i zaczęliśmy rozmawiać- wyjaśniłam.- A to w moim mieszkaniu... Leżałam chora w łóżku z grypą, a on zaoferował się mi pomóc, poszedł do apteki po leki dla mnie.
   - I ja mam ci ufać?- spytał Harry, kiedy ja zakończyłam moje tłumaczenie.
   - Byłam z tobą szczera, a jak ty to odbierzesz to twoja sprawa- po tych słowach podniosłam się z krzesła i zaczęłam kierować do drzwi, dopóki nie zatrzymał mnie cichy głos Harrego.
   - Zaczekaj!
   - Co?- odwróciłam się do niego i przystanęłam w miejscu tuż przed drzwiami.
   - Chcę, żebyś coś wiedziała- zaczął niepewnie.- Jesteś dla mnie ważna i nie chcę, żeby pierwszy lepszy dupek cię skrzywdził- mówił to takim poważnym tonem, a na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
   - Nie musisz się o mnie martwić. Jeszcze umiem sobie poradzić- podeszłam bliżej niego, moje usta wygięły się w jeszcze większy uśmiech, a moje ramiona z całych sił wtuliły się w jego nagi tors.- Dziękuję Harry- szepnęłam mu na ucho, a moje usta otarły się o jego mokre loczki.
   - Chcesz jajecznice?- spytał, po tym jak się od niego odsunęłam na kilka centymetrów.
   - Fuj, nie- na samą myśl o zielonych jajkach, aż się wzdrygnęłam.
   - Nie wiem o co ci chodzi. To moje popisowe danie- wyszczerzył do mnie białe ząbki, jednocześnie mrugając w moim kierunku jednym okiem.
   - Oj Harry, Harry...- chciałam jeszcze coś dodać, ale przerwał mi dźwięk mojego telefonu, który zaczął dawać o sobie znak, kręcąc się w mojej kieszeni.
   Szybkim ruchem wyciągnęłam komórkę z kieszeni i spojrzałam na doszczętnie porysowany ekranik. Jak się okazało, dostałam SMS-a od Tylera z zaproszeniem na ich koncert z okazji dwóch lat istnienia zespołu chłopaków. Nie mogłam opuścić takiego wydarzenia, więc bez zastanowienia przyjęłam zaproszenie.
   - Idziemy dzisiaj na koncert- mruknęłam do Harrego, a ten pytająco na mnie spojrzał, jednocześnie mieszając swoją jajecznicę, która już nabierała, zgniłego, zielonkawego koloru, a w kuchni rozchodził się ten potworny zapach, który przyprawiał mnie o mdłości.
   - Jaki koncert?
   - Chłopaków. Przepraszam Harry, ale zaraz się porzygam. Bądź u mnie o dziewiętnastej- powiedziałam szybko i niemalże wybiegłam z jego mieszkania, zakrywając sobie usta i nos, dłońmi.
   7 godzin później.
   Kończyłam nakładać podkład na twarz, gdy ktoś zapukał do moich drzwi.
   - Harry- szepnęłam do siebie i ruszyłam w kierunku korytarza. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Harrego.- Wow- zareagowałam, gdy moje oczy dokładnie spenetrowały loczka.
   Wyglądał tak jakoś inaczej, lepiej. Po raz pierwszy burza jego loczków, sprawiała wrażenie, jakby sam Harry przyczynił się do ich ułożenia, uśmiech pokrył połowę jego twarzy, a do tego ciemna koszula pozbawiona wzorów, nie zapięta do końca, co spowodowało, że każdy miał wgląd na jego klatkę piersiową, na której widniał mały tatuaż, no i te ciemne rurki, delikatnie opinające jego chude, lecz umięśnione nogi.
   - Co tak mnie gwałcisz wzrokiem?- odparł, przerywając moje obserwacje.
   - Wyglądasz tak męsko...- zaczęłam, przegryzając dolną wargę.
   - Sugerujesz, że wcześniej nie wyglądałem męsko?- zmrużył oczy, przyglądając mi się uważniej.
   - Wyglądałeś chłopięco, a teraz wyglądasz jak rasowy mężczyzna- ujęłam to najlepiej jak tylko potrafiłam.
   - Dzięki- burknął cicho.- Za to ty wyglądasz jak... emm... jakbyś reklamowała swoją bieliznę- odparł, a ja wyszczerzyłam oczy i momentalnie zerknęłam w lustro. Byłam w samej bieliźnie, w dodatku w majtkach w mini Spiderman-y.
   - Daj mi minutkę- powiedziałam i popędziłam do sypialni, w której wciągnęłam na siebie krwistoczerwoną sukienkę przed kolana, poprawiłam jeszcze moje włosy, które szybko oplotły moje ramiona, po czym wyszłam z pokoju i znów stanęłam oko w oko z Harrym
   - Tak lepiej- skomentował i wysłał do mnie jeden ze swoich uroczych uśmieszków.
__________________________________________________________________
   To taki tam pożegnalny rozdział. Nie, nie żegnam się z wami, żegnam się z wakacjami, których miałam Uwaga, aż dwa tygodnie. :)
   Chciałabym każdemu podziękować, kto został ze mną i z tym opowiadaniem, mimo mojej kilkutygodniowej nieobecności.
   Dostałam kilka nieprzyjemnych wiadomości na fb, tt, czy asku, że olewam blog i was. Trochę mi smutno, bo nie miałam czasu na pisanie. 6 tygodni wakacji spędziłam w pracy, w Jastrzębiej Górze, nie wracałam do domu na noc, więc nie miałam nawet dostępu do Internetu. Jak już to mogłam iść kawałek do miejsca gdzie miałam wi-fi, ale jakoś mi się nie uśmiechało pisać rozdziałów o 22, po 10 godzinach zapierdzielania. Dziękuję, że część z was to zrozumiała.
   Za to was kocham <3
Mam nadzieję, że każdy kto przeczytał zostawi po sobie jakiś ślad w formie komentarzu, nawet krótkiego. Chcę wiedzieć ile osób tu zostało.
 Pozdrawiam, kocham was..
Ps. Miłych dni w szkole :P xx

18 komentarzy:

  1. Słońce pewnie, że cię rozumiem. Pisałam ci już coś nie coś na facebooku ;) Pamiętaj, że masz swoich wiernych czytelników, którzy zawsze będą na ciebie czekać.
    Jejku czemu to takie krótkie? :) Tak się wciągnęłam, że po chwili czytałam ostatnie słowo. To tylko udowadnia, że masz talent. Piszesz tak, że w ogóle się nie nudzę.
    Nie wiem czemu, ale zaczyna mi być szkoda trochę Louisa.. No bo kurde, jak się okazuje, nie jest takim dupkiem za jakiego go wszyscy mieli. Ciekawe czy spotkają się na koncercie..
    Harry? No nareszcie wrócił nasz Loczek gotujący zieloną jajecznicę. Tak bardzo mi go brakowało. Rozumiem, że się martwił i takie tam, ale kurde bez przesady. Posądził swoją przyjaciółkę o seks.. Oj Styles, Styles.
    Zastanawia mnie co zrobi z tym wszystkim (czytaj Louisem) Margaret. Na razie nie widać, żeby coś ciągnęło ją do Tomlinsona.. Ale mam dziwne przeczucia, ze to się zmienia z każdą minutą.
    Mam nadzieje, ze coś się wydarzy na tym koncercie ;) Na pewno mnie nie zawiedziesz.
    Trzymaj się słońce i miłego ostatniego wieczoru wakacji :*
    Weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest świetny, dobrze że Margaret pogodziła się już z Harrym.
    Cieszę się że znów zaczęłaś dodawać rozdziały, ale rozumiem że wcześniej nie miałaś jak bo pracowałaś :).
    Czekam już z niecierpliwością na następny rozdział i życzę weny <3.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jak zwykle świetny...głupie komentarze powinnas olac i nie przejmować się nimi..oczywiście czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogłabym opuścić tego bloga, bo za bardzo go uwielbiam :) Co do rozdziału to jak zwykle niesamowity. Fajnie, że Marg i Harry się pogodzili. Trochę zdziwiło mnie zachowanie Lou, ale mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Louis pokazał się z innej strony? Czy tylko mi się to wydaje? Nie wiem, ale podoba mi się to ;)
    Świetny rozdział i czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny rozdział, aczkolwiek jak już pisałam, to wolałabym aby Margaret bardziej ten tego z Louisem... ;) Nie oznacza to jednak, że musi tak być. To Twoje opowiadanie i Twoja wyobraźnia, ale wszystkie opowiadania (przynajmniej zdecydowana większość) jest o Harrym i to mnie nudzi. Cóż, zrobisz jak zechcesz. :D Pozostaje mi tylko życzyć Ci weny i chęci do pisania kolejnego rozdziału! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny! huhu chyba coś będzie między Margaret a Harrym heh :D zostawiłabym dłuższy komentarz, ale jestem dopiero po pierwszym dniu w nowej szkole, a ludzie tam nie są zbyt mili, więc jest krótki i przepraszam :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty! Uwielbiam Twoje opowiadanie i staram się pisać dość długie komentarze. Zawsze będę je czytać, no chyba, że już jego nie będzie. Nie przejmuj się głupimi komentarzami i wiadomościami, to opowiadanie jest The Best. Życzę Ci weny i mnóstwa wolnego czasu. Pozdrawiam,
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham twoje opowiadanie . Rozdziały są cudowne . Naprawde masz dar do pisania <3 Nie moge doczekać się next :)
    Zapraszam do mnie http://you-only-hate-once.blogspot.com/
    Pozdrawiam Blondi :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojj Loui, Loui..
    Czy Louis czuje coś do Margaret?
    Czy jest on w niej zakochany?
    A może to tylko dawne pożądanie, które czuł w szkole?
    A co z Harry'm?
    Czy Margaret jest nim zauroczona, czy to tylko przyjaciel?
    A może Harry coś do niej czuje i dlatego nie lubi Louis'a, bo uważa go za konkurencję?
    Ehh.. Chciałabym wiedzieć. ;)
    Rozdział cudny, aczkolwiek krótki.
    Mógłby być dłuższy.
    Rozumiem, że nie zawsze masz czas na pisanie, ja też tak mam, ale mogłabyś może wydłużyć następne, o odrobinkę?
    O 1/4 tego rozdziału? ;)
    Zamiast pisać notkę pod rozdziałem mogłabyś przeznaczyć to miejsce na jakiś opis, bo szczerze mówiąc jest ich bardzo mało.
    Ale to tylko moja rada.
    Rób jak chcesz. :)
    Mimo wszystko, to co napisałaś jest ciekawe.
    W stu procentach zgadzam się z Justine T.
    I również mam nadzieję, że na tym koncercie się coś wydarzy ;)
    Życzę dużo weny, czasu i pozdrawiam.
    Milka
    xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Łoł..Louis wcale nie jest takim dupkiem!
    Pokazał się z innej strony i to dobrej:D Lubię go takiego!
    Louis jako badboya też lubię!
    W końcu wrócił Styles...który jest słodki,bo martwi się o Margaret:D
    Ale ta jego jajecznica nie musiała wracać...:D
    Koncert!
    Zapowiada się coś cholernie ciekawego...już się boję co!
    Ciekawe czy Margaret i Lou się tam spotkają??
    Dobrze,że nie odpuściłaś sobie bloga:)
    Bo jest on znakomity<3
    Kocham go !
    Weny kochana,weny życzę:)
    Papa

    OdpowiedzUsuń
  12. A ten rozdział to podoba mi się dziwnie bardziej, w mojej głowie narodziła się myśl: Margaret&Harry, nie wiem czemu :)
    Już nie mogę się doczekać next <3
    Love YOU

    OdpowiedzUsuń
  13. Wohoo! Jak zwykle zajebiście, chociaż trochę krótko ;c Ale nie szkodzi ;)
    Od początku.
    Louis. Louis i ta jego cudowna przemowa. Słodka, pełna miłości, tęsknoty, nadziei. Teraz okazuje się takim czułym chłopakiem, w tym przypadku da się wyłapać, że nawet lekko nieśmiałym. Jejku, tak go źle oceniałam, że aż mi się teraz serce ściska. Kiedy powiedział, że musi iść, w myślach krzyczałam, żeby Margaret zerwała się z łóżka i go zatrzymała. To było smutne ;c
    Cieszę się, że Margaret tak szybko doszła do siebie. No ale w końcu to silna dziewczyna :P I bardzo dobrze zrobiła, że gdy tylko poczuła się lepiej, wzięła się w garść i poszła do Hazzy. Oczywiście mogła trafić w lepszym momencie, ale jest ok ;D Podobało mi się jak tak stanowczo i zrazem łagodnie przemówiła mu do jego pustego łba. Lubię to. ;D
    Kurde, ja bym nie potrafiła otworzyć komuś mieszkania w samej bieliźnie, no ale to Margi, więc.. ;P
    Tyle. Bardzo podoba mi się to opowiadanie, bo chociaż drobnostkami, to ciągle mnie zaskakuje i sprawia, że nie mogę się oderwać od komputera, kiedy czytam kolejny rozdział. Czekam na kolejny rozdział i zapowiadający się bardzo ciekawie koncert chłopaków.
    Buziaki :**
    Ps. Przez nowy wygląd, na stronie zrobiło się cieplej. Mam nadzieję, że atmosfera w opowiadaniu też się rozgrzeje ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nic dodać nic ująć świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  15. O mamunciu ! Teraz to juz nie wiem czy hce zeby margaret byla z harrym czy z louisem ! Namacilas mi w glowie :) bardzo podoba mi sie ten rozdzial i kiedy napisalas z e chyba wyszlas z wprawy ! Zadne takie nadal piszesz wspaniale :) masz talent i swietnie go wykorzystujesz :* na serio , (harold w reczniku,?) Pozdrawiam i czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
  16. fajnie :D powodzenia w szkole

    OdpowiedzUsuń
  17. omg to jest swietne zawsze w twoich opowiadaniach najbardziej podobają mi się dialogi a w nich teksty typu "- Boże, Harry nie rób z siebie nadąsanej księżniczki, która właśnie przechodzi okres, tylko daj mi do jasnej cholery coś powiedzieć- podniosłam na niego głos, co spowodowało, że loczek, pokręcił chwilę swoją głową, głośno wzdychnął i wkuł swój wzrok w moje oczy. " Masz też fajny styl pisania i tego się trzymasz. Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział. Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń