Translate

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 8

   - Gdzie?- bez zastanowienia zerknęłam za plecy, a w głębi miałam nadzieję, że zobaczę tam jakąś osobę, która spadła z nieba i do której Louis kierował swoje słowa. Niestety jak się okazało, w przeciągu kilkunastu metrów nikt koło mnie nie stał, poza brunetem, który uważnie wpatrywał się w moją zdezorientowaną twarz.- Masz jakiś problem do mnie, skoro cały czas, gdzie się nie obejrzę widzę ciebie?- wybuchnęłam po chwili niezręcznej ciszy, która zapanowała między nami.
   - Sugerujesz, że cię śledzę?- zaraz po tym jak z jego ust wydobyło się ostatnie słowo, chłopak zaczął się głośno śmiać, że przechodzący akurat obok nas ludzie, spiorunowali nas wzrokiem.
   - A może tak nie jest?!- podniosłam na niego głos.
   - Nie drzyj się, bo ludzie patrzą- skomentował, na co ja tylko wywróciłam oczami i ruszyłam w kierunku wyjścia ze sklepu, w którym od dłuższego czasu przebywałam.
   - Gdzie idziesz?- usłyszałam jego nieprzyjemny głos za swoich pleców.
   - Tam, gdzie ciebie nie będzie- prychnęłam, nie zwalniając tępa, marszu.
   - Nie musisz się tak spinać- kolejny głupi komentarz ze strony Louisa, obił się o moje uszy, co musiało oznaczać, że cały czas chłopak dotrzymuje mi kroku.- Chcę porozmawiać- dodał o chwili, co wywołało we mnie mieszane przeczucia.
   - To sobie rozmawiaj sam ze sobą, bo ja na to nie mam ochoty.
   - Nie prosiłem cię o zgodę- szepnął mi do ucha, co wywołało na całym moim ciele nieprzyjemną, gęsią skórkę, po czym chłopak kurczowo złapał moją dłoń i pociągnął mnie w stronę toalet. Zanim się obejrzałam stałam oparta o sedes w jednej z męskich kabin, wpatrując się w neutralną twarz Louisa, który oparty o drzwi kabiny, wlepiał swój wzrok w moje zdezorientowane ślepia.
   - Wypuść mnie!- warknęłam, robiąc mały krok w jego kierunku.
   - Pierw chcę sprostować, kilka rzeczy.
   - Nie mam ochoty cię słuchać!- warknęłam usiłując się wydostać z małego pomieszczenia, w którym śmierdziało mieszanką różnych zapachów.
   - Nie jestem taki jak ci się wydaje- zaczął, a ja tylko wywróciłam oczami, w geście, który miał oznaczać, że wcale, a wcale nie obchodzi mnie to co chłopka usiłuje mi przekazać. Chciałam znaleźć się od niego jak najdalej.- Chcę ci wszystko wyjaśnić.
   - Nie musisz nic wyjaśniać. Dla mnie jesteś psychiczną osobą, nie mającą własnego życia, ale...- nie zdążyłam dokończyć, ponieważ ni stąd, ni zowąd usta Louisa przywarły do moich. Otworzyłam szerzej oczy, po czym odepchnęłam go od siebie, a następnie szybkim ruchem ręki otarłam sobie usta.
   - Co to miało znaczyć?!- wydarłam się na niego, podczas gdy na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmieszek.
   - Chciałem cię uciszyć, żebyś w końcu dała mi powiedzieć, to o czym usiłuję cię poinformować od czasu, gdy tkwimy w tej kabinie- oznajmił, a ja powoli osunęłam się na sedes.- Tak usiądź sobie, to będzie długa przemowa- skomentował.
   - Zajebiście- mruknęłam pod nosem.
   - Dobra specjalnie dla ciebie to skrócę. Kilka lat temu, gdy chodziłem jeszcze do liceum, podkochiwałem się w pewnej dziewczynie...
   - Kocham Love Story- weszłam mu w słowo, co wnioskując po jego minie, ani trochę, mu się nie spodobało.
   - Nie przerywaj!- skarcił mnie słowami, po czym wrócił do swojej przemowy.- Obserwowałem ją godzinami, gdy zawsze po lekcjach siadała na murku przed szkołą i rysowała. Miałem na jej punkcie obsesję, ale nigdy nie przełamałem się by do niej podejść, zawsze coś mnie powstrzymywało. Zbliżał się bal maturalny, wszyscy chłopcy zapraszali swoje wybranki, a ja ćwiczyłem przemowę, chciałem do niej podejść i zaprosić na bal pewnego dnia, zaraz po zajęciach. Czekałem na nią przed szkołą, z małą różą w ręce i zaproszeniem w drugiej. Minuty mijały powoli, a ja wciąż oczekiwałem na nią, aż w końcu się doczekałem. Szła prowadzona przez dwóch, napakowanych policjantów, wprost do radiowozu, podstawionego pod szkołę, którego nie dostrzegłe wcześniej. Wtedy widziałem ją ostatni raz...
   - Fascynujące, ale jaki to ma związek ze mną?- znowu mu przeszkodziłam.
   - Wyglądasz jak ona- dopowiedział, a ja jeszcze raz przeanalizowałam jego słowa.
   - Co rysowała?- spytałam cicho.
   - Komiksy- odpowiedzieliśmy równo, co nas obojga zdziwiło.
   - To nienormalne, chcę stąd wyjść.- jęknęłam napierając na Louisa, w tym czasie rękaw mojej długiej bluzki się podsunął do góry, jednocześnie odsłaniając bardzo widoczne blizny po cięciach, za czasów poprawczaka.
   - Co to?- spytał Lou, chwytając za mój nadgarstek i wlepiając swój wzrok w moje stare rany.
   - Nic- prychnęłam.
   - Czyli jednak cię znalazłem- szepnął.
   - Taa, ale na bal już mnie nie zaprosisz. Dobra miło było, ale teraz mnie wypuść.
   - Pod warunkiem, że zgodzisz się na spotkanie. W mojej głowie, aż roi się od pytań, które chciałbym ci zadać.
   - Gdzie i kiedy?
   - U mnie w domu- zaczął.
   - Chyba nie chcę zostawać sam na sam z tobą w twoim domu, niech będzie u mnie. Dziś wieczorem- zaproponowałam, po czym Lou, kiwnął głową i otworzył drzwi toalety, z której wyszliśmy oboje, ja poprawiałam sobie bluzkę, a Louis wciągał na siebie kurtkę, gdy niespodziewanie przed nami wyrósł Harry, z miną nie do opisania.
   - To męska ubikacja, a nie burdel- skomentował i wyszedł, trzaskając za sobą drzwiami. Zerknęłam ukosem na Lou, po czym ruszyłam za Loczkiem.
___________________________________________________
   Chyba wyszłam z wprawy. Nie chyba a na pewno.

20 komentarzy:

  1. jeeeeeeeeeny *.*
    Nareszcie rozdział <3
    Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. WoW ♥
    Życzę weny i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeny on jest cudowny!!!! Wcale nie widać, że wyszłaś z wprawy do pisania! ie mogę si doczeka next rozdziału! I to jest świetne, że jest taki obrót spraw!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny jest! Zgadzam się z komentarzem wyżej, że nie wyszłaś z wprawy! Oby tak dalej! Czekam na następny! <333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. cudoooooooooooo

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest genialne!
    Ja kocham twoje opowiadania i szczerze nie wyszłaś z wprawy:D
    Ten Louis jest zajebisty a Margaret,Boże to jest znakomita dziewczyna!
    Ale sorry,Harry pobił wszystkich!
    Ten jego tekst!
    A więc Lou i Margaret kiedyś się znali,to znaczy Louis znał Margaret!
    To był totalny szok dla mnie!
    Ale cholernie ciekawy zwrot akcji:D
    Ach ten Louis i jego metody na uciszenie :D
    On to ma pomysły...aż się boje pomyśleć co będzie się działo u Margaret w domu!
    Czekam cierpliwie na następny<3
    I pamiętaj są takie osoby jak ja,które kochają twoje opowiadanie!
    Papa:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Yeah! Nareszcie ósemka! Dziewczyno, co ty gadasz? Jakie 'wyjście z wprawy'? Jest zajebiście!
    Zawsze, w każdym rozdziale jest tyle emocji. Walić, że są dość negatywne, i tak kocham :D <3 I jeszcze chamska Margaret <3
    Ale tego to naprawdę się nie spodziewałam. Szok! Lou i Margi razem chodzili do szkoły i na dodatek on się za nią oglądał? Rzeczywiście, 'Love story' xD <3
    Margaret, rysowała? Komiksy? Interesujące ^^
    Ahh, no i mój przebojowy Harry :D Zawsze pojawia się w nieodpowiednim momencie. Ale w końcu to ich wspólne wychodzenie z kabiny było dość jednoznaczne, plus jeszcze to, jak poprawiają sobie ubrania. Nie dziwię się chłopakowi. Najpierw ją broni przed Louisem a teraz ona 'takie rzeczy' odwala. Bidulek ;(
    Ahhh, po prostu nie mogę się doczekać kolejnej notki! Tego intrygującego spotkania Louisa i Margaret ^^ <3
    Buziaki! Życzę więcej weny i żeby pisanie tego opowiadania naprawdę sprawiało ci przyjemność! Kocham :****

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć słoneczko <3
    Na wstępie cholernie dziękuje za komentarz u mnie na Brave. Nawet nie wiesz ile twoje słowa dla mnie znaczą :*
    Przejdźmy do rozdziału. Szczerze? Zaskoczyłaś mnie. Nie spodziewałam się kompletnie takiego obrotu sprawy. Louis wydawał mi się zupełnie innym typem na początku. Nie wiem czemu, ale przez tą nagłą zmianę naprawdę można dostrzec, że dawno nie zaglądałaś do tej historii. Nie chce cię urazić słońce, ale chciałam przypomnieć sobie wszystko i przeczytałam całość jeszcze raz. ósmy rozdział różni się od pozostałych. Inaczej opisujesz i kreujesz swoje postacie. Nie chce powiedzieć, że robisz to źle, bo tak nie jest. Ale czuję, że twój styl się zmienił. Przyjmij to jako komplement, bo ta historia nabrała przyjemnego tempa, dzięki temu obrotowi sprawy. Ciągle mam w głowie pytania o przeszłość Lou.. Do tego Margaret się tam pojawia, to cholernie ciekawe.
    Jezu mam tylko nadzieje, że uda ci się wciągnąć w tą historię ponownie i będziesz dalej mnie tak zaskakiwać. Uwielbiam twoje opowiadani, a twój styl pisania wciąga mnie od pierwszych słów. Z każdym kolejnym opowiadaniem widać tylko jak się rozwijasz i dążysz do własnej, odmiennej i oryginalnej doskonałości. Mam nadzieje, ze będę miała przyjemność jeszcze nie raz zatonąć w twojej twórczości i oderwać się dzięki niej od otaczającej mnie rzeczywistości.
    Dziękuje i życzę ci nowych pomysłów i niekończącej się weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. a więc taka sytuacja, trochę się tego nie spodziewałam, bardzo :)
    no więc wracając do meritum, rozdział jak zwykle zajebisty i ... nareszcie jest!!
    Już nie mogłam się doczekać, a tak poza tym jestem cholernie ciekawa co dalej oczywiście no i tekst Harrego <3
    dobra, więc teraz moje stałe : do next :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No wreszcie jest rozdział, co Ty gadasz, nie wyszłaś z wprawy bo rozdział jest świetny, mi się bardzo podoba.
    Życzę Ci weny i mam nadzieję że już niedługo pojawi się nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebiste!!! Wcale nie wyszłaś z wprawy. Rozdział jest na prawdę rewelacyjny :) Najbardziej podobała mi się końcówka. Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział, bo zżera mnie ciekawość :3

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne to jest! Kocham! <3333

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow nie spodziewałam się tego, ale jest cudoooowny

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze sądziłam, ze o nas zapomniałaś. Wiedziałam, że zrobiłaś sobie urlop, no ale jednak po miesiącu przyszła do mnie ta myśl. Co do rozdziału, jest fascynujący. Nie spodziewałam, że lou się ona kiedyś podobała. Rozegraj to dobrze, a będzie to jedna z najlepszych opowieści jakie znam.

    OdpowiedzUsuń
  14. o kurcze swietne juz nie moglam sie doczekac. :D naprawde mi sie podoba uwielbiam sceny z Louisem. :P dlugo na niego kazalas czekac ale lepiej pozno niz wcale. ;) i warto bylo tyle czekac. az przeczytam jeszcze raz, szkoda ze do niczego nie doszlo miedzy nimi w tej toalecie ale moze jeszcze kiedys.. :D pozdrawiam. :*****

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest świetnie! Czekałam, aż pojawi się następny rozdział i nareszcie się doczekałam! Teraz wiem, że warto było czekać. Zazdroszczę Ci, ty masz talent, a jak ja piszę sobie swoje niedoróbki to sama siebie nudzę. Za nic nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji, jestem ciekawa co będzie dalej. Wcale nie wyszłaś z wprawy, bo dalej powalasz mnie na kolana! Pozdrawiam,
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  16. Wcale że nie wyszłaś !
    Nie kłam, nie ładnie tak !

    Fajniutki rozdziałek ale wyszło z Louis'em
    i Margaret. Wow. Chodzili razem do sql.
    Ha ! Mało tego ! Lou się w niej bujał !
    OMG. Ty to masz głowę :)
    Tego nie dało się przewidzieć xD
    Szkoda tylko że Hazza pomyślał
    sobie jakieś sprośne rzeczy...
    Ale mam nadzieję, że Margaret mu
    wyjaśni i będzie git.
    Tak wgl dziwne rzeczy robi Lou na
    uspokojenie no ale cóż... xD
    Trochę go złagodziłaś w tym rozdziale,
    wcześniej był bardziej oschły i tajemniczy.
    Fajnie, że pokazałaś go z innej strony ale
    mam nadzieję, że nie będzie taki cały czas !

    Wiedziałam, że niedługo wrócisz i bardzo się cieszę,
    że tak się stało ! Tęskniłam za tobą i opowiadaniem
    więc mam nadzieję, że nie będziesz przerywać opowiadania :)

    Co sądzisz o zaręczynach Zayn'a i Perrie ? :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :*

    http://youonlyliveone-yolo.blogspot.se/

    OdpowiedzUsuń
  17. łał, przeczytałam 8 rozdziałów w 10 minut <3
    Ale to wciągającee *,*
    Pisz dalej, proszę ! : 3

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie ci wyszło ;)
    Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniały rozdział! : )

    OdpowiedzUsuń
  20. OMGOMGOMG ŚWIETNE!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń