Translate

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 7

   - Co powiedziałeś mamie?- zaczęłam, kiedy znaleźliśmy się już w moim, pachnącym farbą pokoju.
   - A co miałem jej powiedzieć?- odburknął rozglądając się po pokoju.
   - No, czemu nie wrócisz do domu- dałam mu do zrozumienia o co tak właściwie mi chodzi.
   - Napisałem jej, że nocuję u kolegi i tyle- odpowiedział, po czym otworzył na oścież, moją zamrażarkę, w której zaczął szperać.
   - Szukasz czegoś?- zerknęłam na niego ciekawskim wzrokiem.
   - Tak. Masz może lód, bo nos mnie napierdziela- odwrócił się twarzą do mnie, na co ja wywróciłam oczami i powoli podeszłam do niego, pochyliłam się nad zamrażarką i otworzyłam ostatnią z plastikowych szuflad, z której wyjęłam pełen worek kostek lodu, który rzuciłam w stronę Harrego, jednak tak się niefortunnie stało, że lód dosyć mocno uderzył w czułe miejsce chłopaka, na co ten syknął pod nosem.-  Cela to ty masz- skomentował, po czym przyłożył sobie worek do twarzy, a z jego ust znowu wydobył się dźwięk, na miarę syknięcia.
   - Nie zrobisz sobie krzywdy, jeśli pójdę teraz pod prysznic?- upewniłam się, a gdy chłopak skinął głową, zniknęłam za drzwiami swojej sypialni, z której zabrałam piżamę, a następnie zamknęłam się w łazience.
   - Masz ochotę na jajecznicę?- usłyszałam głos chłopaka, gdy miałam odkręcać już wodę.
   - Ale to ciężkostrawne- odkrzyknęłam, zamykając za sobą drzwiczki od prysznica.
   - Moja taka nie będzie- wyjaśnił, a ja zamiast odpowiedzieć odkręciłam wodę, która zaczęła spływać po moim ciele, jednocześnie obmywając ranę na ręce, co spowodowało, że na dno prysznica zaczęły kapać małe kropelki czerwonej cieczy.
   Kiedy wyszłam spod prysznica, poczułam coś okropnego, mój wrażliwy nos ugodził jakiś nieprzyjemny zapach, pierwsze co przyszło mi do głowy, a raczej kto, to Harry, którego zostawiłam samego w kuchni. Zanim jednak wyszłam z łazienki, zerknęłam na ekran mojego telefonu, który akurat coś zasygnalizował, a dokładniej to, że ktoś dodał mnie na twitterze do obserwowanych. Postanowiłam wykorzystać sytuację i wstawić tweeta, ponieważ nie robiłam tego od kilku dobrych tygodni.

   Przeczesałam jeszcze mokre włosy, palcami, a następnie wyszłam na korytarz, gdzie uderzyła we mnie fala smrodu, dobiegająca z kuchni.
   - Harry!- krzyknęłam.- Zasmrodziłeś mi całe mieszkanie o ile nie cały budynek- dopowiedziałam, kiedy stanęłam już w tym samym pomieszczeniu co Harry.
   - Tak trochę mi nie wyszła- powiedział, spoglądając na mnie łagodni, jednocześnie przegryzając wargę.
   - Chcesz zdradzić co to?
   - Jajecznica- odpowiedział bez zastanowienia.
   - Kupiłam stare jajka?
   - Nie, czemu pytasz?- zerknął na patelnię i zrobił zmieszaną minę.
   - Bo ta twoja jajecznica jest zielona, pewnie dlatego- mruknęłam, a chłopak lekko się uśmiechnął.
   - To sprawa ziół.
   - Wsypałeś marihuanę do jajecznicy?
   - Raczej pietruszkę i majeranek- uśmiechnął się, odsłaniając rządek prostych zębów.
   - Oj mocno musiałeś oberwać w tę głowę- powiedziałam, wciąż ślęcząc nad patelnią pełną, tego czegoś, co na pewnie nie wyglądało na apetyczne danie.
   - Weź nie przesadzaj, a spróbuj- nałożył trochę zielonych jajek na dwa porcelanowe talerze, po czym podał mi jeden z nich.
   Przez jakiś czas wahałam się nad tym, czy obu na pewno chcę posmakować, tego co przygotował Harry, ale kiedy zobaczyłam jak loczek pakuje sobie kolejną porcję do buzi, w końcu się skusiłam. Przymrużyłam oczy i wsadziłam do ust trochę jajecznicy, przemieliłam ją kilka razy i połknęłam. Jak się okazało naprawdę była smaczna, mimo że wyglądała strasznie odpychająco.
   - Gdzie mogę spać?- spytał, kiedy oboje opróżniliśmy nasze talerza, a zielone oczy Harrego zaczęły się bezwładnie zamykać.
   - Na balkonie?- zaproponowałam, wskazując palcem na rozłożony słomiany leżak.
   - Może jakieś inne propozycje?- przeczesał swoje loki dłońmi i mrugnął do mnie jednym okiem.
   - Kanapa ci odpowiada?
   - Bardziej niż ten, ledwo trzymający się na nogach leżak- mruknął, po czym zabrał się za rozpinanie swojej jasnoniebieskiej koszuli, spod której wyłonił się umięśniony brzuch Hazzy, w który wbiłam swój zszokowany wzrok.
   - Ciasteczko- mruknęłam sama do siebie.
   - Co?- z mojego zachwytu wyrwał mnie ciekawski głos, loczka, który z dziwną miną na twarzy mi się przyglądał.
   - Nic nie mówiłam- zaprzeczyłam, gdy tylko oprzytomniałam i oderwałam wzrok od jego kaloryfera.
   - Ale ja słyszałem- zachichotał pod nosem.
   - Wydaje ci się- próbowałam mu wmówić, że się myli.
   - Nie zaprzeczaj- zaczął mnie łaskotać.
   - Przestań- krzyknęłam, gdy ręka chłopaka dźgnęła moją starą ranę, która jeszcze na dobre się nie zagoiła, jednak chłopak nie przejął się moim słowami i cały czas łaskotał mnie.- Przestań, kurwa!- warknęłam i z całych sił popchnęłam go, co spowodowało, że ten zarył plecami o ścianę, po której po chwili się osunął na ziemię.
   - Auć- z ust Harrego wydobył się cichy jęk.
   - Przepraszam- szepnęłam pod nosem i pomogłam mu wstać.
   - Nie lubisz łaskotek?- spytał, kiedy nieco się ocknął i zaczął kontaktować z rzeczywistością.
   - Nie, ale to nie chodzi o łaskotanie...
   - To, o co?
   - O to- mruknęłam pod nosem, po czym złapałam za dół mojej bluzki i podciągnęłam ją niepewnie do góry, odsłaniając liczne blizny i gojące się rany, w tym tą, na którą najechał swoimi palcami Harry.
   - Boże...- zaniemówił na widok, tego co zobaczył, a ja z powrotem osunęłam bluzkę na swoje ciało.- Skąd?- spytał cicho.
   - Poprawczak i te sprawy- wyjaśniłam i nie mówiąc nic więcej schowałam się za drzwiami mojej sypialni. Nie zapalając światła odnalazłam drogę do łóżka, w którym się wygodnie położyłam, przykryłam miękką kołdrą i przymknęłam powieki.
   Z rana obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojej sypialni przez niezasłonięte okna.Wzięłam głęboki wdech, jednocześnie się przeciągając.
   - Harry- szepnęłam, gdy poczułam nieprzyjemny zapach, dobiegający zza drzwi. W jednym momencie podniosłam się z miejsca i wyleciałam z sypialni jak oparzona. Jednak ku mojemu zdziwieniu loczek jeszcze sobie smacznie spał, co prawda na ziemi, ale jednak.- Co do cholery tak śmierdzi?- zadałam pytanie samej sobie, po czym z ciekawości, w piżamie wyszłam na klatkę schodową, na której zapach był jeszcze silniejszy. Wywróciłam oczami, westchnęłam i wróciłam do mieszkania, zamykając za sobą szczelinie drzwi frontowe.
   - Pobudka- zwróciłam się do Harrego, a gdy ten w ogóle nie zareagował cisnęłam w niego wielką poduszką, na co chłopak gwałtownie podniósł głowę, co spowodowało, że uderzył czołem o szklany stolik.- Nie martw się kolejny guz, będzie ładnie komponował się z resztą.
   - No tak. Nieszczęścia chodzą parami.
   - Ciesz się, że nie trójkami- rzuciłam, chichocząc pod nosem.- Ale myślałam, że będziesz wyglądał gorzej- skomentowałam, po uważnym przyjrzeniu się jego twarzy.
   - Jezu- mruknął, po tym jak zerknął na swój telefon, leżący obok niego.
   - Co jest?
   - Mam dziesięć nieodebranych połączeń od matki- wyjaśnił, pokazując mi swoją komórkę.- Myślisz, że mogę jej się tak pokazać? Nie będzie głupich pytań?
   - Pewnie będą, ale mam pomysł- uśmiechnęłam się szeroko i poszłam do łazienki, z której zabrałam swoją kosmetyczkę i wróciłam do Harrego.
   - Co masz zamiar zrobić?- spytała, z zaciekawieniem, spoglądając na kolejne kosmetyki, które kładłam na kanapie.
   - Zamaskuję twoje niedoskonałości- wyjaśniłam przegryzając dolną wargę, po czym odkręciłam fluid, który wycisnęłam na pędzelek.- Zamknij oczy- poleciłam Herremu, który dostosował się do mojego polecenia.
   Efekt końcowy udoskonalenia twarzy chłopaka, okazał się taki na jaki oczekiwałam, poza strupami i dwoma odstającymi guzami nie było nic widać. Może skóra Harrego przybrała nieco pomarańczowy kolor, ale to nie rzucało się, aż tak mocno w oczy.
   - Idealnie- powiedziałam, po czym nakierowałam loczka w stronę lustra, w które się wpatrzył.
   - Wyglądam, jakbym wrócił z solarium- skomentował, odwracając się do mnie przodem.
   - To chyba lepsze, niż żebyś wyglądał jakbyś wyszedł z ringu...- moją wypowiedź przerwał telefon Hazzy, który zaczął dzwonić.
   - Halo- powiedział, niemrawo do słuchawki.- Tak jestem już w bloku, będę za minutę- wciąż prowadził rozmowę, a ja domyśliłam się z kim może rozmawiać.- To ja będę spadać- mruknął, chowając telefon do kieszeni spodni.
   - Jasne- nie zdążyłam już nic więcej powiedzieć, ponieważ chłopak już się ulotnił z mieszkania.
   Na spokojnie zjadłam jakieś szybko przygotowane śniadanie, zrzuciłam z siebie piżamę, a za to ubrałam się w szary dres i luźny T-shirt. Chwyciłam jeszcze telefon, portfel i mały plecak, po czym wyszłam z mieszkania. Wiedziałam, gdzie chcę iść, ponieważ w związku z tym, że moje ubrania były bardzo zniszczone, obrałam kierunek najbliższej galerii handlowej, do której miałam kilka minut drogi.
   Pierwsze zakupy od dwóch lat, a ja nie wiem od czego zacząć. Weszłam do pierwszego sklapu, który okazał się być sklepem wyłącznie z męską odzieżą. Tak szybko jak tam weszłam tak i wyszłam. W następnych było już lepiej, a z każdego wychodziłam z nową zdobyczą. Kiedy byłam w sklepie sportowym i przymierzałam kolejne adidasy, do sportowego wszedł ktoś, na kogo na pewno nie miałam ochotę natrafić. W wejściu stał rozglądający się na wszystkie strony Louis, ten sam, który wczoraj zabrał mój telefon i pobił Harrego. Szybko ściągnęłam buty, które przymierzałam, wciągnęłam swoje trampki i zasłaniając sobie twarz siatkami, próbowałam wyjść ze sklepu, żeby Louis mnie nie dostrzegł. Wszystko szło dobrze, dopóki siatka się nie porwała, a wszystkie moje ubrania nie rozsypały się na ziemi.
    - Kogo my tu mamy- usłyszałam znajomy głos, za plecami.
_________________________________________________________________
  Na początku chciałabym bardzo podziękować za wszystkie długie komentarze, które czytałam z ogromną przyjemnością i bardzo bardzomi się sspodobały. Oby tak dalej ;) Po drugie dziękuję osobom, które zadają pytania bohaterom, bo dzieki odpowiadaniu w mojej glowie rodzą się nowe pomysły na kolejne rozdziały i to jest niesamowite. Co do rozdziału to nic się w nim nie dziejė, ale to taki rozdział przejściowy, żeby w następnym akcja mogła się rozwinąć. 
xxx

27 komentarzy:

  1. Łoł, świetny rozdział, jak każdy poprzedni.
    Uuu, czyżby Margaret spodobał się Harry, haha, fajnie by było, jakby wywiązał się jakiś... no nie wiem romans :)W ogóle cała akcja z Harrym, jego jajecznica, kaloryfer i na pewno wspaniały make-up, świetne. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, a więc do next <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby w nim nic sie nie dzieje, ale jest i tak fajny ^^ jestem ciekawa co będzie w kolejnym? Może coś Margaret i Lou sb wyjaśnią ? Nie wiem dlatego czekam z niecierpliwością na kolejny. Pozdrawiam Tori ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie. "Wsypałeś marihuanę do jajecznicy?" to mnie rozwaliło. Reakcja Marg na klatę Harrego zaskakującą. Rozdział bardzo fajny i ciekawy. Niby nic specjalnego się nie wydarzyło, ale jednak... Jeszcze na koniec spotkanie z Lou. Zastanawiam się co wymyślisz w następnym rozdziale. Zawsze z wielką przyjemnością czytam to co piszesz. Przepraszam napisałabym Ci dłuższy komentarz, ale jakoś nie mam weny, której Tobie życzę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mówisz że nic się nie dzieję w tym rozdziale, ale i tak mi się podoba, jest świetny :D. Widzę że Margaret spotkała na zakupach Louisa tak więc może być ciekawie, już się nie mogę doczekać następnego rozdziału :).
    Pozdrawiam i życzę weny :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczepisty! Nie gadaj, że się nic nie dzieje, bo się dzieje. Bardzo podoba mi się ten rozdział. Z resztą podoba mi się każdy rozdział, który napiszesz. Jestem ciekawa co Louis jej powie. Życzę Ci wspaniałej weny i mnóstwo wolnego czasu na pisanie rozdziału. Pozdrawiam,
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zadziwiasz za każdym rozdziałem. Mając dość duże zaległości nie wiedziałam czego się spodziewać,ale mam jedno stwierdzenie czasem wydaje mi się,że Margaret tak gada o pobycie w poprawczaku jakby się tym chwaliła,ale to tylko moja aluzja ;)
    Jak już pisałam kocham twoje opowiadania i wakacje bez żadnego rozdziału ?
    Za daleko zaszłaś mała xD
    Nie, po prostu nie rób nam tego i dodawaj nowe rozdziały w wakacje proszę :)
    Poza tym mogłabym dodać,że masz bardzo oryginalne pomysły nie spodziewałam się takiej tematyki kolejnego bloga i jak możesz śmieć,że tutaj nic się nie dzieje powinniśmy się na ciebie za to obrazić dożywotnio.
    Miłych i udanych wakacji ;)
    PS czekam na nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  7. Jenyyy, dwa lata na zakupach nie była?! Boże drogi... Szok. o_0
    Jak się nic nie dzieje?! Jak w twoich rozdziałach się nic nie dzieje to i tak jest zawsze na czym oko zawiesić, wierz mi ;D
    Ahh, mojemu słodkiemu, bezbronnemu misiaczkowi Harremu nie wyszła jajecznica? Hahaahahaha, ten tekst Maggy, czy dosypał tam marihuany mnie rozwalił jak i również jej reakcja na widok jego klaty :D <3
    Ciekawa jestem przebiegu następnej konfrontacji Louisa i Margaret. ^^
    No to weny. Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiedziałam, że nasz przyszły psycholog spotka ją na tych zakupach :D hehe xd
    Szkoda, że przerwałaś w takim momencie, ale mam nadzieje, że uda ci się niedługo napisać kolejny rozdział.
    Tajemnica Margaret dalej trapi moje myśli, a Harry jako niedoszły kucharz zaczyna podbijać moje serce.
    Może i masz rację, że za wiele się tu nie dzieje. Ale mimo to bardzo przyjemnie czytało mi się ten rozdział. Ciekawe czy Louis ją porwie i zamknie w tej łazience :D haha
    Dzięki rozdziałowi, zaraz zarzucie cię kolejnymi pytaniami na asku, więc się szykuj :-)
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i życzę ci powodzenia w twojej pracy :D
    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha...nie no przypuszczałam,że Lou i Margaret na zakupach to musi się skończyć spotkaniem.Ach te zjebane siatki,zawsze pękną w nieodpowiednim momencie:D Ciekawe co Lou teraz zrobi z tym fartem ,że ją spotkał...może to co pisał na asku:D Coraz bardziej ciekawi mnie ten nasz psycholog:D
    Zmartwiły mnie trochę rany Margaret ale podobało mi się jak odepchnęła Harrego,musiało trochę boleć.Ta i w ogóle zamaskowanie jego twarzy nie mam jak solarka:D Kurdę chciałam bym to zobaczyć,takiego wymalowanego ;P
    Harry gotuje!!!Jea...szczerze to ta jajecznica z tego co tu czytam to za dobre wrażenie na mnie nie zrobiła,choć może była dobra ale dla mnie to wielkie "fuj"!!!
    Podobała mi się reakcja Margaret na widok klaty Harrego...wiadomo jest tam co oglądać!!!I w ogóle na twarzyczkę Harrego też warto patrzeć:D
    Totalnie jestem zła że przerwałaś w takim momencie...kur*a i teraz będę musiała czekać całe wakacje i domyślać się co Louis może zrobić...ale i tak Cie kocham:D!
    Czekam cholernie nie cierpliwa na kolejny rozdział i życzę Ci udanych wakacji a i nie przemęczaj się za bardzo w pracy aby czasem nie mieć siły później napisać rozdziałów:D
    Szykuj się na pytania na asku :D bo będę ich zadawać mnóstwo:D
    I niech Cię wena nie opuszcza:D
    Papa:):D

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudny<3 aachhh... Margaret i Louis w sklepie sportowym... make-up Hazzy... zielona jajecznica.... niby nic a tak dużo :) czekam nn. :*
    Felonita XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze jest naprawde swietny.. podobaja mi sie sceny z Louisem. :-) opowiadanie jest bardzo wciagajace czyta sie je szybko.:-) rozdzial jest swietny, juz nie moge sie doczekav nastepnego .. ciekawi mnie to spotkanie w sklepie.. :-) zycze weny i zebys miala czas na pisanie .. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. To był błąd ze teraz przeczytałam ten rozdział dlatego że zakończył się niepewnością ..Teraz to znowu nie mogę juz wytrzymac z ciekawości jak potocza się dalsze losy Margaret i jak sie w końcu przekona do Louisa. Jak Harry smazył tą jajecznice to naszła mnie ochota na nią..ale jest za poźno i nie mogę zejść około 22 i umażyc sobie jajecznicy ;( A SZKODA ;(
    Oczywisćie follownęłam Margaret na tt. Ale to już jakos szybciej. Nie chciałam czytac tego rozdziału tak szybko. Bo nie wiem czy to nie ostatni na wakacje i planowałam zostawić go sobie na poźniej ale jakos nie wytrzymałam i w ogóle ciekawił mnie ten wpis na tt. PO za tym mam nadzieje ze jednak jeszcze cos uda Ci sie wstawic do wyjazdu ;)
    Jak Margaret mowiła o tych ranach to aż mnie ciary przeszły..To dziwne bo ja zazwyczaj nie przywiiozuje wagi to postaci fikcyjnej o której czytam, Co innego z postacią z filmu.. ach i jeszcze prawie zapomniałam o klacie Harego omomomom.<3
    Nie pozostało mi nic prócz tego by czekac na kolejny rozdział z nadzieję ze pojawi sie jeszcze przed pracą.;)
    M;

    OdpowiedzUsuń
  13. hahaha miałaś już nie pisać a jednak piszesz :D
    ale aby nie było bardzo mi to pasuje i trzymaj tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Woooow to jest megaa
    tak sobie myslalam ze fajnie by bylo przy tym ich spotkaniu Margaret zabieru mu jesgo telefon badz inna jego rzecz i potem 'wsciekly' ;) Louis wlamuje sie do jej mieszkania i oczywiscie dochodzi do nastepnego spotkania ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham ,uwielbiam ,nie śpię po nocach i czekam :p Kolejny Swietny rozdział ,jak ty to wszystko opisujesz to jest czarujace ,życzę weny i czekam na nexta :p

    OdpowiedzUsuń
  16. Boski rozdział jak cały blog.

    Spotkanie w sklepie i te nieszczęsne reklamówki XD
    Ja też mam zazwyczaj takiego pecha.
    Nie ogarniam tylko jajecznicy H.
    Dlaczego tak jebała xD
    Podobało mi się że wstawiłaś zdjęcie wpisu Margaret z tt.
    Fajne bo nowe i inne. Ale super wyszło :)

    Mam nadzieję że niedługo dasz next'a? : >

    OdpowiedzUsuń
  17. ZAPRASZAM NA 1 ROZDZIAŁ , prolog i przedstawienie bohaterów ! :

    http://yoloremebmerthat.blogspot.com/

    "Nicole - siedemnastoletnia dziewczyna, która nie ma ograniczeń postanawia ostro zaszaleć w wakacje. Nie szuka miłości, tylko zabawy. Wszystko robi bez ograniczeń by się poczuć wolną. Lecz czy szalejąc w klubach, paląc i pijąc uda się jej wyleczyć uczucie samotności ? Co się stanie gdy będzie obchodzić swoje 18 urodziny z przyjaciółmi w klubie ? Czy nadal będzie chciała się "tylko bawić" ? Może się zmieni ? Wszystko to na blogu i ( niedługo ! ) w rozdziałach ! :D "

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny blog szkoda że skończyłaś takim miejscu w którym się tak bardzo wciągnęłam ;)
    już nie mogę doczekać się następnego z niecierpliwością czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O jeju . przepraszam , że tak późno ale miałam problemy z internetem . ale lepiej późno niż wcale ;) no a odnosnie rozdzialu to jest super ! . strasznie wciąga . ! Miałam taką cichą nadzieje , żę Margaret jednak będzie z Harrym ;) a tego Lou jakoś sie boje w tym opowiadaniu ;d haha ;)i Jeśli możesz to odpowiedz na moje pytanie .. Czy chłopaki będą w zespole tak jak jest naprawde w późniejszych rozdzialach ? czy beda tak osobno .. ? ;) nie no zycze Ci tego co najlepsze i duzo duzo weny ;) i wiesz co ? dzięki Tobie też postanowiłam pisać bloga .. napewno nie będzie taki dobry jak Twoj no ale chciałam spróbować .. narazie jest jeden rozdzial i kiepsko mi to idzie.. sama nie wiem czy mam dla kogo to pisać .. bo jest tylko 5 komentarzy .. i ja nie wiem czy ktoś to czyta.. no ale do rzeczy .. jeśli kiedyś będzie Ci sie nudziło to wpadnij poczytaj i skomentuj ;) Gorąco zachęcam tez wszytskich ktorzy czytają ten komentarz ;) Każdy komentarz dodaje takiego kopa do pisania dalej ;) i z góry dziekuje ;) http://theeloveestoryy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. jak ty to robisz, że masz tyle wyświtleń ? ja mam bloga i nikt go nie chce czytać :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Super blog !
    Obserwujemy ?
    meery-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Może jednak dasz jakiś rozdział w czasie wakacji ? :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej słońce, nominowałam cię do The Versatile Blogger! http:/www.bravefanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Szczegóły na blogu http://are-we-friends-or-are-we-more.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten blog został nominowany do Liebster Award. :) Gratuluję. ;) http://i-pro-mise-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń