Translate

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 5

   Ze snu wyrwał mnie drażliwy dzwonek do drzwi. Na początku go zlekceważyłam, ale gdy ten za żadne skarby nie chciał zamilknąć, powoli zwlekłam się z łóżka, poprawiłam włosy i wolnym krokiem podążyłam w stronę wejścia. Nie spoglądając przez judasza otworzyłam drzwi, za którymi stał uśmiechnięty Tyler.
   - Obudziłem?- zaczął, przyglądając się uważnie mojej zaspanej twarzy.
   - Zdecydowanie. Co tu robisz o tej porze?- spytałam, zaraz po tym jak głośno ziewnęłam.
   - Zapraszałaś mnie wczoraj. Nie pamiętasz?
   - Wiesz, że nie. Dobra skoro już jesteś to wchodź- wpuściłam go do środka i nakierowałam wprost do salonu.- Zaoferowałabym ci coś do picia, ale nie miałam czasu zrobić zakupów, mogę cię poczęstować jedynie piwem- odparłam, otworzywszy pustą lodówkę.
   - Nie trzeba- oświadczył zajmując miejsce na kanapie.- Masz moją kurtkę?- spytał, rozglądając się po pokoju.
   - Gdzieś mam. Daj mi chwilę, zaraz ją poszukam- mruknęłam, a następnie wyszłam z salonu i zaczęłam się rozglądać za ową kataną.
   - Miałaś mi opowiedzieć, dlaczego tak wczoraj uciekłaś- doszedł mnie głos Tylera, a ja wywróciłam oczami, sięgnęłam za jeansową kurtkę, która leżała na ziemi obok szafy i wróciłam do chłopaka.
   - Chciałam jak najszybciej uciec Louisowi- odpowiedziałam, siadając na fotelu.
   - Coś ci zrobił?
   - Jeszcze tego by brakowało- powiedziałam poważnym głosem i przeniosłam wzrok na swój nadgarstek, na którym po wczorajszych silnych uściskach Lou pojawiły się siniaki.
   - On ci to zrobił?- jak się okazało mój nadgarstek również przykuł uwagę Tylera.
   - To nic takiego- odrzekłam i schowałam rękę za plecy.- Zmieńmy temat- syknęłam.
   - Jasne. Nie powiedziałaś jak ci się podobał nasz mini koncert- wyszczerzył do mnie zęby, a ja przegryzłam wargę, usiłując przypomnieć sobie chociaż część ich wczorajszego występu.
   - Z tego co pamiętam nie było źle, ale publiki to wam brakuje- oznajmiłam, podczas, gdy chłopak uważnie wsłuchiwał się w moje słowa i tylko przytakiwał.
   - Co racja to racja, ja będę zbierał się do pracy, wpadłem tylko na chwilę- odparł, po tym jak spojrzał na zegarek, który miał na lewym nadgarstku.
   - Poczekasz sekundę, pójdę z tobą, tylko daj mi się ubrać- powiedziałam i poszłam do sypialni, wyciągnęłam świeżą bieliznę i jakieś ubrania, które założyłam. Gdy wciągałam na siebie koszulkę, drzwi do pokoju się otworzyły.
   - Ups, myślałem, że już się ubrałaś- rozpoznałam głos Tylera dobiegający zza moich pleców.- Co ci się stało- jego głos stał się jeszcze poważniejszy, zbliżył się do mnie na kilka kroków i przejechał delikatnie palcem po moich plecach, na co ja się wzdrygnęłam.
   - To tylko blizny- szepnęłam.
   - Na całe plecy?
   - Bliskie spotkanie z płotem kolczastym- oznajmiłam.
   - Przechodziłaś przez płot kolczasty...- nie dałam mu dokończyć.
   - Tak, chyba każdy kiedyś próbował uciec z poprawczaka, jak widać mi się to nie udało- wyjaśniłam, a chłopak otworzył szerzej swoje brązowe oczy.
   - Byłaś w poprawczaku- spytał z niedowierzaniem w głosie.
   - Tak, wczoraj mnie wypuścili. Dobra koniec gadania, bo się spóźnisz.- zmieniłam temat, a chłopak tylko kiwnął głową, a następnie oboje wyszliśmy na klatkę, na której unosił się zapach pieczonego ciasta, co spowodowało, że zaczęło burczeć mi w brzuchu.

   - Nie powiedziałeś, gdzie pracujesz- wtrąciłam kiedy byliśmy już na zewnątrz.
   - Bo nie pytałaś.
   - To teraz pytam.
   - Pracuję w zoo, kilkanaście kilometrów stąd- odpowiedział.
   - Aha- mruknęłam.- Masz zamiar iść tam pieszo?- zadałam kolejne pytanie, na które chłopak zaprzeczył kiwając głową.
   - Tam za rogiem mam przystanek- wskazał palcem ulicę, w której kierunku zmierzaliśmy.
   - Ja mam sklep po drugiej stronie, więc będę lecieć- powiedziałam, po czym odwróciłam się do niego plecami i zrobiłam kilka kroków do przodu.- Margaret!-zawołał za mną.
   - Tak?- zerknęłam na niego przez ramię.
   - Dzisiaj organizujemy z bratem domówkę, może przyjdziesz?- zaproponował.
   - Jasne, tylko nie mam adresu.
   - Masz, wpisz tu swój numer, a ja ci wyślę ten adres- wyciągnął w moją stronę swój telefon, na który ja wpisałam swój numer telefonu, po czym oddałam Tylerowi jego własność, rzuciłam krótki "Cześć" i przeszłam przez ulicę.
   Zrobiłam spore zakupy, żeby jedzenia starczyło mi do końca tego tygodnia. Obładowana siatkami wyszłam przed budynek i wolnym krokiem skierowałam się w stronę domu.
   - Pomóc ci?- usłyszałam zza pleców cichy, chrapliwy głos. W jednej chwili moje serce zaczęło walić jak oszalałe.
   - Nie- powiedziałam oschle, nawet nie odwróciwszy się w stronę Louisa, bo to właśnie on za mną stał.
   - Nalegam, taka chudzinka nie powinna dźwigać takich ciężarów- czułam jak wyrywa mi z ręki siatkę.
   - Powiedziałam, że nie chcę twojej pomocy- podniosłam na niego głos, co spowodowało, że na twarzy chłopaka pojawił się dziwny uśmieszek.
   - Faktycznie, to ty jesteś mi coś winna, za to co wczoraj zrobiłaś- odparł, po czym odwrócił siatkę do góry nogami, co spowodowało, że wszystkie produkty rozsypały się na brudny chodnik.
   - Pojebało cię?!- krzyknęłam na niego i zaczęłam zbierać wszystko z powrotem do reklamówki.
   - Wybierasz się dziś na imprezę? Hmm ciekawe- nawet nie zauważyłam, kiedy chłopak wyjął mi z kieszeni telefon i zaczął czytać moje SMS-y.
   - Nie interesuj się- mruknęłam, podnosząc z ziemi makaron.- Nikt cię tam nie chce- rzuciłam.
   - Jeśli chcesz odzyskać telefon, to myślę, że lepiej będzie, jeśli będziesz chciała mnie tam widzieć- oświadczył, a następnie pomachał mi przed nosem moim telefonem i zaczął się oddalać.- A właśnie, rzuć jeszcze oko na adres- pokazał mi telefon i widniejącego na ekranie SMS-a od Tylera. Chciałam chwycić moją własność, jednak refleks Louisa, mnie wyprzedził.- Nie, nie- pomachał mi palcem, po czym odszedł.
   - Wracaj tu ty chuju- wrzasnęłam za nim, jednak chłopak w żaden sposób nie zareagował na moje słowa, tylko dalej szedł przed siebie.
   Gdyby nie ciężkie siatki zapewne usiłowałabym go dogonić i siłą wyrwać z jego rąk mojego smartfona. Wkurzona wróciłam do domu i zabrałam się za robienie śniadania, z tego co ocalało po bardzo bliskim kontakcie z ziemią.
   Pól dnia przesiedziałam na balkonie, na leżaku z laptopem na kolanach i papierosami w dłoniach. Kiedy zjadłam zamówiony z pobliskiej pizzerii obiad, zaczęłam się szykować na tę imprezę u bliźniaków, na którą odechciało mi się iść, po tym jak dowiedziałam się, że będzie tam też Louis.
   Poprawiłam sobie jeszcze makijaż, chwyciłam za torbę, do której wrzuciłam jeszcze kilka najpotrzebniejszych rzeczy i zebrałam się do wyjścia. Otwierając drzwi, zahaczyłam nimi o jakąś osobę.
   - Co mi pod drzwiami stoisz?!- warknęłam na chłopaka, który złapał się za głowę, w którą przed chwilą musiał oberwać.
   - Emm, bo ja właściwie miałem, się spytać, czy nie masz pożyczyć orzechów do ciasta- oznajmił, przeczesując palcami kasztanowe loki.
   - Nie, nie mam- odburknęłam, a w tym momencie wpadł mi do głowy pewien pomysł.- Ej, sąsiedzie...
   - Harry jestem- wyciągnął do mnie dłoń, którą ja mocno uścisnęłam.
   - Dobra, więc Harry, co byś powiedział na imprezę?- spytałam, a chłopak zrobił zdziwioną minę.
   - Tutaj?
   - Nie, kilka przecznic stąd, mam zaproszenie, a brakuje mi osoby towarzyszącej- obdarzyłam go delikatnym uśmiechem, który podziałał na chłopaka, bo ten po kilku sekundach się zgodził. Dałam mu pięć minut na to, żeby się przebrał, a następnie oboje poszliśmy pod zapamiętany przeze mnie adres.
   - A tak właściwie, skąd taka propozycja, żebym poszedł z tobą?- spytał, po kilu minutach marszu w zupełnej ciszy.
   - Chciałam poznać lepiej sąsiada- skłamałam, jednak jak się okazało, chłopak uwierzył.
   Kiedy byliśmy już na miejscu, spostrzegłam opartego o ścianę budynku Louisa. Ubrany był na czarno, a najbardziej uwagę przykuwała jego czarna, skórzana kurtka, od której odbijało się światło ulicznych lamp. Przełknęłam ślinę i przyspieszyłam krok, a zaraz za mną Harry, który cały czas dotrzymywał mi tępa.
   - Muszę coś załatwić, impreza jest na drugim piętrze drzwi numer 32, zaraz do ciebie dołączę. Jakby co mów, że jesteś z Margaret- poinstruowałam chłopaka, który tylko kiwnął głową, zerknął na mnie ostatni raz i pomaszerował wprost do budynku, zostawiając mnie sam na sam z Louisem.
   - Kto to był?- zaczął Lou, a jego słowa wywołały na mojej twarzy delikatny uśmieszek.
   - Nie mam ochoty z tobą rozmawiać, chcę mój telefon- mruknęłam, a on złapał moje ramiona i z całych sił przywarł moje ciało do nagrzanego muru.
   - Zadałem pytanie- odparł surowym tonem.
   - A ja odpowiedziałam, że nie mam ochoty z tobą gadać- warknęłam na niego i zaczęłam się szarpać, żeby jak najszybciej wydostać się z jego mocnego uścisku.
   - Nigdzie nie pójdziesz, dopóki mi nie odpowiesz na pytanie- poczułam jak jego palce mocniej zaciskają się na moim ciele, co spowodowało, że cicho pisnęłam.
   - Jesteś pierdolonym skurwysynem, czego ty w ogóle ode mnie chcesz?! Co ja ci zrobiłam?- moje emocje nie wytrzymały.
   - Pyskata- zaśmiał się pod nosem.- Porozmawiamy później- szepnął mi do ucha, po czym wypuścił mnie z uścisku.
   - Oddaj telefon- podniosłam na niego głos, gdy ten wchodził już do budynku, jednak chłopak ponownie mnie zlekceważył, co mnie doprowadzało już do szału. Zanim wspięłam się do mieszkania bliźniaków spaliłam jeszcze papierosa.
__________________________________________________________
   Możliwe, że to ostatni rozdział na blogu do września :(
Ask- http://ask.fm/buntowniczkanakoncuswiata

27 komentarzy:

  1. Ostatni do września? Ja tyle nie wytrzymam bez twojego opowiadania ;c Ono jest zajebiste! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku *.* Louis jaki BUNTOWNIK <3 Muszę przyznać, że trochę to on mnie przeraża :P
    Do obsady zawitał też Harry. Ciekawe co ciekawego wpadnie ci do głowy, jeśli chodzi o jego osobę.
    Tajemnica Margaret ciągle mnie trapi, więc mam nadzieje, że dodasz coś jeszcze do września. Przynajmniej tak w środku wakacji, jak znajdziesz czas, oczywiście :)
    Jeśli chodzi ogólnie o rozdział, to jest brutalny i ciekawy. Akcja nabiera tempa. Nie zauważyłam żadnych literówek, ani poważniejszych błędów. Dobrze ci widzę i coraz bardziej dostrzegam potencjał tej historii.
    Czekam na rozwój wydarzeń i do zobaczenia przy następnym rozdziale :**

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko! Swietny rozdzial! Z nicierliwoscia czekam na kontynuacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurde chciałam być pierwsza ale się nie udało. A więc rozdział jest super jak zawsze. Chciałabym żeby były dłuższe i żebyś dodała następny w wakacje bo ja tyle nie wytrzymam.
    Tak czasem sobie myślę że chciałabym zostać tą osobą o której piszesz w tej sytuacji Margaret a wcześniej Lily. Ach gdyby przeżyć taką historię jaką ty piszesz byłoby wprost świetnie :D Czekam z niecierpliwością na nowy wpis :** ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział. Opowiadanie robi się coraz ciekawsze. Nie mogę się doczekać kolejnych części :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie piszesz, przyjemnie się czyta :)
    i dlaczego do wrześnie? szkoda bo dopiero zaczęłaś i już ma być tak długa przerwa :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatni do września ?!
    Ja tam i tak Ci nie wierze.. Zapewne skusisz się i dodasz jeszcze co najmniej jeden rozdział.;)
    Czytając to było tak jak przypuszczałam..Nie mogłam się przerzucić na Margaret, bo cały czas byłam z Lilką przez to czytanie ''Buntowniczki'' :-(
    Ten rozdziałek się zakończył w pewnym sensie niepewnością, bo nie wiadomo co na imprezie itp.
    Jak ja mam czekać na kontynuację do września to chyba zwariuję.xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Do wrzesnia ?! Ale dlaczego? Błagam nie rób tego, ja nie wytrzymam do wrzesnia bez kolejnych rozdziałów. Ten rozdział jest suuuper, z reszta jak zawsze. Masz fajny styl pisana i super, przyjemnie sie czyta. Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  9. Louis!Buntownik i to jeszcze jaki fajny:) A Harry taki grzeczny...niby miły sąsiad:podoba mi się to <3 W ogóle akcja jak na razie to spoko się rozwija,wiesz ,że chyba też sobie to zacznę drukować :) Będzie trochę czekania do września ale to nic (będę czytać konkurencje) ale i tak twoje opowiadania kocham najbardziej ,<3 :);p Monika

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeny jak boski rozdział<33
    Kocham To :D Lou jakiego twardziela zgrywa:D Podoba mi się :d
    Do września? Ja ledwo tygodnia nie mogę wytrzymać a co dopiero do września..
    Życzę weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak do września?! Natalia, błagam, napisz coś jeszcze, jestem tak cholernie ciekawa co będzie dalej,no najchętniej już bym przeczytała kolejny rozdział :)
    A co do tego, to zajebisty jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  12. jak to do września ?! ;( może dodasz coś jeszcze w wakacje ? ;) a co do rozdziału bardzo fajny tylko szkoda że już się skończył haha :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak to ostatni ?! Dlaczego ?
    Nie wytrzymam tak długo :c
    Opowiadanie jest genialne <3

    OdpowiedzUsuń
  14. CO KURWA ?!?! MAM CZEKAĆ DO WRZEŚNIA ?!?! Ja nie wytrzymam... Ja chcę kolejny rozdział! Twoje opowiadanie jest zajebiste! Zresztą tak jak porzednie... Wracaj do nas szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  15. przeczytałam dzisiaj cały blog i nie żałuję.kocham,kocham i kocham.
    genialnie piszesz,masz wielki talent!
    czekam na nowy rozdział,pisz szybko :3
    ZAPRASZAM DO MNIE: http://life-is-not-that-easy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. genialne, mam nadzieję, że jednak nowy rozdział pojawi się szybciej;)

    http://szmaragdowytalizman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Hahahahahahaha, Prima Aprilis było w kwietniu :D
    Rozdział świetny. Jestem pewna, że to będzie zajebiste opowiadanie. Przekonałaś mnie do niego :D <33

    OdpowiedzUsuń
  18. Super pomysł, nie mogę się doczekać następnego :)
    @Ilonkaswag

    OdpowiedzUsuń
  19. DO WRZESNIA ?! ja nie wytrzymam :( a tak wgl to PISZ DALEJ BO TO JEST CUDOWNEEEEE <3333 @BieberManiaczka (twoja fanka) ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesteście ŻAŁOŚNI!!!
    Z góry mówię, że jestem taką osobą, która nie liczy się z krytyką i jest szczera na maksa.

    Przeczytałeś ten rozdział? Zapewne tak, ale nie skomentowałeś. Jeśli tego nie uczyniłeś, wiec, że według mnie jesteś samolubnym stworzeniem. Nie zdajecie sobie sprawy ile czasu zajmuje napisanie jednego rozdziału, ile pracy i cierpliwości trzeba włożyć, żeby napisać coś, co spodoba się innym, a ty co?! Myślisz tylko o sobie, o tym, żeby przeczytać i nara. Bo kurwa tak trudno napisać kilka zdań, wynagrodzić się jakoś Natalii, która tak nam ulega, kocha nas i mimo różnych utrudnień znajduje czas, żeby napisać rozdział, na który każdy czekał, a WY co? Macie to głęboko w waszej zapyziałej DUPIE!! Nie życzę nikomu takich czytelników jakimi jesteście. Robicie jej tylko nadzieję, przecież ona widzi ile osób wchodzi, a ile komentuje.
    Ostatnio słyszałam jak się żaliła mi prywatnie, jak jej smutno, gdy widzi 200 odsłon rozdziału a ma raptem niecałe 20 komentarzy, jeszcze dopowiem, że niektóre napisane są od dupy. Nie potraficie chwilę pomyśleć i napisać coś miłego, dłuższego, motywującego do dalszej pracy?? Nie tłumaczcie się szkołą, bo was wyśmieję, bo każdy teraz ma luz w szkole i nie musi zaliczać nie wiadomo jak trudnych sprawdzianów. A jeśli już to są to poprawki, ale tu trzeba winić samego siebie.!
    Hmm to bardzo ciekawe 127 000 wejść, 186 obserwujących i co? No i 20 komentarzy, to jest tak żałosne, że po prostu brak mi słów.
    NATALIA wklej ten komentarz do swojej grupy, niech te zapyziałe śmierdzące lenie widzą, jakie ja i pewnie nie tylko mam zdanie.
    / Zuza @srututupierdutu

    OdpowiedzUsuń
  21. Twoje opowiadanie jest mega zajebiste. Zgadzam się z komentarzem wyżej. Nie wytrzymam całe wakacje bez twojego superowego opowiadania. Masz wielki talent do pisania i szczerze Ci tego zazdroszczę. Poprzednie mnie rozwaliło i to też. Ja nie jestem jakąś super pisarką, więc nawet trudno jest mi sklecić dłuższe zdanie, ale dla twojego opowiadania staram się pisać długie komentarze. Pozdrawiam,
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja już nie wiem co mam pisać , ale na pewno coś zaraz wyskrobie :) No to może zacznę do tego, że przez moje szekszy plecki (hhaaha) przeszły ciareczki ;P Nie no dla mnie bomba ! Jejciu pod koniec miałam takie lekkie przeczucie, że Louis jest zazdrosny!! A poza tym wstawiłaś Harrego ( Harry dubi doooo ) buhahahahah ;) I love it <3 Nie moge doczekać sie nn : **** Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. I znów komentuje spóźniona ;( Przepraszam :*
    Rozdział bardzo fajny :) Podoba mi się tu charakter Louisa, taki nieugięty, zaborczy, stanowczy....
    Fajnie, że z rozdziału na rozdział coraz bardziej zaskakujesz treścią i pomysłami :)
    W brzuchu dziurę wywierca mi wątek tej imprezy ;> Jak to będzie dalej ;>
    Już się nie mogę doczekać kolejnego :*

    OdpowiedzUsuń
  24. http://yoloremebmerthat.blogspot.com/

    Dopiero Prolog ale rozkręcam się. :)

    Zapraszam !

    Komentarze mile widziane.
    *********************************
    Ej no ! Pisz jeszcze :<

    OdpowiedzUsuń
  25. Dostałam link do tego opowiadania na tt. Przeczytałam całe i nie żałuję. KOCHAM CIĘ PO PROSTU. Jak już napiszesz własną książkę, natychmiast biegnę do księgarni, żeby ją kupić ;)

    OdpowiedzUsuń