Translate

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 4

   - Nie chcę- odparłam niepewnym głosem, po czym minęłam chłopaka i oplotłam palce na klamce od drzwi. Stałam tak w zupełnym bezruchu przez kilka sekund, aż w końcu przełknęłam głośno ślinę i odwróciłam się przodem do Louisa, który przez cały czas uważnie się we mnie wpatrywał.- W czym leży haczyk?- burknęłam, pod nosem, a na twarzy chłopaka pojawił się szyderczy uśmieszek.
   - To proste. Jeden jest dla mnie, drugi dla ciebie- podsunął mi otwartą dłoń ze skrętami, a ja zwinnie sięgnęłam po jednego i zamknęłam go w piąstce.- Szukałem idealnego towarzystwa...- przegryzł swoją dolną wargę, pod którą miał małą bliznę, a następnie po raz kolejny kurczowo zacisnął palce na moim nadgarstku i zaczął mnie ciągnąć w stronę tylnych drzwi, które otworzyły się, gdy tylko jego lewa noga w nie ugodziła.
   - Chcę iść po kurtkę. Zimno mi- jęknęłam, kiedy staliśmy już na zewnątrz, a silny i porywisty wiatr zawiewał nasze ciała.
   - Pójdę z tobą- oznajmił, robiąc spory krok w stronę wyjścia.
   - Nie potrzebuję obstawy!- warknęłam, jednocześnie go wyprzedzając i wchodząc do środka budynku.
   Moje oczy błądziły po całym klubie, szukając znajomej twarzy, któregoś z bliźniaków. Kręciłam się w kółko wytężając wzrok, gdy w końcu mój dostrzegłam postać w jeansowej, ciemnej katanie, majstrująca coś przy nagłośnieniu. Wsunęłam skręta do jednej z kieszeni moich spodni i zaczęłam iść w kierunku, Tylera, bo to właśnie na niego natrafiły moje oczy.
   - Potrzebuję twoją katanę- szepnęłam, gdy byłam już na tyle blisko bruneta, żeby ten mógł usłyszeć każde ze słów, wypływających z moich wysuszonych ust.
   - Zimno ci?- spytał, jednocześnie ściągając z siebie górną część swojej garderoby.
   - Nie- odpowiedziałam krótko, nerwowo spoglądając w stronę drzwi, za którymi jak przypuszczałam stał, oczekujący na mój powrót Louis.
   - To po co ci ona?
   - Długa historia, wpadnij do mnie jutro, po kurtkę to ci wszystko wyjaśnię. Możesz wziąć brata- puściłam do niego oczko, po czym zarzuciłam na siebie katanę i pomaszerowałam do głównego wyjścia. Będąc jedną nogą na zewnątrz odwróciłam się jeszcze szybko za siebie, a gdy spostrzegłam, że drzwi ewakuacyjne się otwierają, nie zwracając uwagi na nic przyspieszyłam tępo mojego marszu.
   Nerwowo poruszałam się do przodu, co jakiś czas spoglądając przez ramię, żeby upewnić się, że nikt za mną nie idzie. W pewnym momencie, gdy po raz któryś odwróciłam się w tył dostrzegłam w oddali sylwetkę postaci, która szybkim krokiem zbliżała się do mnie. W jednej sekundzie serce zaczęło walić mi jak oszalałe, a ja zastanawiałam się co mam zrobić, czy zacząć biec, czy skręcić w pierwszą, przypadkową aleję.
   Jeśli osobą podążającą za mną był Louis, w żadnym, nawet najmniejszym wypadku nie chciałam po raz kolejny stanąć z nim twarzą w twarz. Ten chłopak miał w sobie coś, co mnie momentalnie do niego zraziło. Nie byłam pewna, czy chodziło o jego nachalność, czy o to, że był lepiej ubraną podróbą mojego byłego.
   W razie jakiegoś nieprzyjemnego spotkania, weszłam do najbliższego sklepu na jaki napotkałam, po czym schowałam się za jednym z regałów, udając, że przeglądam każdą gazetę po kolei.
   Kiedy minęło około siedemnastu minut, złapałam ostatecznie za pierwszą lepszą gazetę, z którą podeszłam do kasy, wzięłam jeszcze paczkę papierosów i pokazawszy dowód zapłaciłam za owe rzeczy kartą kredytową.
   Najpierw wystawiłam zza drzwi sklepu głowę, rozejrzałam się na boki, a gdy byłam przekonana, że nikogo nie ma w pobliżu wyszłam na zewnątrz. Temperatura w ciągu tych kilkunastu minut znacznie spadła, przez co byłam zmuszona do zapięcia Tylerowej katany, która na moim ciele wisiała jak na wieszaku.
   Poruszałam się w kierunku domu, jednocześnie przeglądając swoje konto na twitterze. Czytałam kolejne tweety osób, które obserwowałam i nie zwracałam najmniejszej uwagi na rzeczywistość, może co jakiś czas podnosiłam wzrok, żeby upewnić się, że w nic nie zahaczę którąś z części ciała.
   - Zgubiłaś coś- czyjeś słowa wyrwały mnie z internetowego transu, a gdy uświadomiłam sobie kto tak naprawdę za mną stoi, wszystko we mnie zamarło na sekundę. Niekontrolowanie zaczęłam biec przed siebie. Serce waliło mi jak oszalałe, a zza plecami słyszałam jego przyspieszony oddech.
   - Postaw się mu dziewczyno- jęknęłam sama pod nosem i gwałtownie się zatrzymałam, co spowodowało, że chłopak nie zareagował zbyt szybko i wbił się w mój kręgosłup.- Co robisz idioto?!-warknęłam, jednocześnie odskakując od jego ciała.
   - Nienawidzę, gdy ktoś chce zrobić ze mnie totalnego debila- powiedział surowym tonem, wbijając swój piorunujący wzrok prosto w moje oczy.- Ze złą osobą pogrywasz- dodał, a ja wypuściłam powietrze z płuc, zacisnęłam piąstkę, a drugą ręką sięgnęłam do kieszeni po tego cholernego skręta. Jednak jego tam nie było, sprawdziłam w pozostałych trzech, ale te też były puste.- Szukasz tego?- pomachał mi narkotykiem przed oczami.
   - Tak- mruknęłam.- Zatrzymaj go sobie, a teraz pozwól mi iść- dopowiedziałam, kiedy Lou już otwierał usta, żeby coś powiedzieć.
   - Nigdzie nie pójdziesz- podniósł na mnie głos, na co ja zacisnęłam z całych sił zęby i kopnęłam go z całych sił w jego najczulsze miejsce, co spowodowało, że chłopak w jednej chwili zgiął się w pół, a później przewrócił się na ziemię, a ja zaczęłam ile sił w nogach pędzić do domu.
   - Dorwę cię ty mała suko!- słyszałam krzyki zwijającego się chłopaka, dobiegające zza moich pleców. Jednak ja nie zwracając na to uwagi biegłam dalej.
    Kiedy znalazłam się już pod moim blokiem, rozpędzona wbiegłam na klatkę, a następnie nie tracąc czasu na oczekiwanie na przyjazd windy, która w tym momencie była kilka pięter nade mną, wspięłam się schodami na poziom, na którym znajdowało się moje mieszkanie. Momentalnie do niego wskoczyłam, zamknęłam za sobą drzwi i osunęłam się po ścianie na ziemię.
   Każda część mojego ciała drżała, a klatka piersiowa gwałtownie unosiła i opadała. Jednak są sytuacje, które potrafią spowodować, że człowiek trzeźwieje w kilka minut.
   Posiedziałam jeszcze chwilę na zimnych kafelkach, po czym wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w ubranie, które mimo że nie wyglądało jak piżama, zastępowało ją. Kiedy kładłam się do łóżka była już godzina trzecia nad ranem, a ja mimo to jeszcze przez długi okres czasu nie mogłam zasnąć. Zbyt dużo myśli dotyczących dzisiejszego wieczoru, chodziło mi po głowie.
______________________________________________
Będę bardzo wdzięczna każdej duszyczce, która zechce mnie uszczęśliwić i skomentować :)
Z góry bardzo dziękuję <3
Ask bohaterów- http://ask.fm/buntowniczkanakoncuswiata

33 komentarze:

  1. Świetny, kocham wszystkie Twoje opowiadania. Nie sądziłam, że Margaret zacznie uciekać przed Lou. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostro! Tego się nie spodziewałam! :O Jaki Lou w ogóle! Buntownik i to na poważnie :D
    Tak to opisałaś, że normalnie miałam schizę, że jestem obok niej. (Pewnie skorzystałabym z okazji i pomacała Louisa po tyłku, ale nie ważne xd).
    Rozdział jest ekstra, krótki co prawda, ale treść i pomysł sprawiły, że tego nie odczułam i liczę na więcej. Mam nadzieje, że dasz radę coś szybko napisać.
    Główna bohaterka ma niesamowicie ciekawą osobowość, a Louis już zdobył moje serducho. Mam ochotę poznać ich cały życiorys. Choć wtedy nie było by tej nutki tajemnicy :)

    Życzę weny i do zobaczyska w Starbucksie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz niesamowity styl pisania. Zastanawiam się jak rozwiniesz akcję i jak główna bohaterka opowie Taylerowi o tym wieczorze... Pozdrawiam x ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. genialny rozdział. Wiem, że nie lubisz jak są krótkie komentarze ale ja nie wiem co mam napisac więc jeszcze raz powiem, że świetny. ( LOUIS TY AGRESORZE )

    OdpowiedzUsuń
  5. Mhry... Mega! Nie spodziewałam się ;p Louis ty bad boyu xd zamienił się rolami z Zaynem ;D czakam na następny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  6. DUSZYCZCE?!?!?!?!?!? BŁAGAM CIĘ tak mówi pani z wosu..;)
    Szczerze mowiąc spodziewalam sie całkiem innego tego rozdziału..Muszę przyznac ze mnie zaskoczyłaś..NIe wiem czy pozytywnie czy negatywnie ale zaskoczyłaś..:)
    Myślałam ze zażyje ten narkotyk czy cos a tuuu NIC...bieg i bieg.:)
    Kolejny pewnie jutro..:) co?! :) Nie mow że piątek albo sobota kurcze..:( spróbuj chociaż krótki napisac przed wycieczką ;)..;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże no ,dlaczego z rozdziału na rozdział,z opowiadania na opowiadanie,czuję się coraz na bardziej oczarowana twoim talentem ?! Przecież taki styl pisania ,każda sytuacja ,którą opisujesz i to jakie odczucia we mnie to wywołuje .Ten mały impuls ,który mówi ,nie wytrzymasz do następnego rozdziału,zrób coś ,sprawdzaj co chwilę czy już się pojawił,po prostu doprowadza to człowieka do obłędu.W każdym razie ten rozdział mi się naprawdę podoba i nie spodziewałam się,że Louis okaże się być tak agresywnym 'typem' .Czekam na nexta i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa... wiedziałam że jednak weźmie. Kurde przerwałaś w momencie jak akcja zaczynała się rozkręcać (cios poniżej pasa zawsze pomaga), jestem ciekawa czy najdzie ją w domu lub coś takiego. Btw. (zapomniałam w poprzednim rozdziale to napisać) ciekawie zrobiłaś że bliźniaki Malik. Rozdział genialny ale to ty i tak wiesz. Chyba tyle na dziś ode mnie, weny i czekam na next'a :xx

    OdpowiedzUsuń
  9. No i co ja mam zrobić? Za każdym razem w kółko powtarzać, że rozdział jest boski, cudowny, zajebisty i mam się powtarzać? Ten rozdział jest boski, cudowny, zajebisty! <3

    Dziosonator dziękuje :P



    ~@luvmyTomlinson /kiedyś @xnobody_perfect ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty ten rozdział! ♥ Kocham twoje opowiadania! ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam twoje opowiadania! <3 są super. :* dodaj szybko jakiś rozdział. :****

    OdpowiedzUsuń
  12. Aww ♥ Rozdział genialny.:D Lou jaki buntownik.:D podoba mi się. Jestem Ciekawa co będzie jak spotkają się po raz kolejny. Opowiadanie się rozkręca, a Ja się bardziej wkręcam w klimat jaki przedstawiasz :D Kocham to :D skdjfbkdhvhvbalkdvbalkvblk <3333

    OdpowiedzUsuń
  13. Boski !
    Postać Louisa bardzo mnie intryguje, fabuła jest bardzo ciekawa a wszystko owiane tajemnicą. Każdy rozdział czyta się na prawdę wspaniale, zazdroszczę takiego talentu : *

    http://lili-buntowniczka-1d-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. haha, taki niegrzeczny Louis <3
    świetny rozdział, jestem ciekawa co dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj Louis , Louis :D
    Świetny blog, czekam na więcej <3
    Jestem Twoją fanką :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Haha Louis jest świetny i coś mi się wydaje, że jeszcze pokaże naszej bohaterce, że to nie ona jest największą buntowniczką tego świata :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział jest super :P Prawie mnie przekonałaś do swojego nowego bloga ;D Zobaczymy co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale zrobiłaś z Lou twardziela ..uhuhu. :3
    Mam nadzieję że jakoś się polubią ^^
    Fajny pomysł z bliźniakami :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiedziałam że weźmie skręta . Musiałaś przerwać w tym momęcie gdzie akcja sie rozkręca ? >.< Ale się mega nakręciłam o_O xD Nie moge pisać długich komętarzy bo brak słów :D No ale było nieźle ostro ;p I tak jest zawsze w kółko powtarzam że rozdział jest zajebisty itd. To teraz powiem że Cud, Miód, Orzeszki i Śnieg xD Bo nie miałam co wymyśleć :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham,uwielbiam!!! I ten skręt :) No i oczywiście Louis...mega zajebisty rozdział :) tak ja wszystkie <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja chcę już następny rozdział. Tu i teraz :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozdział jest super, widzę ze akcja się rozkręca ;D, ciekawa jestem co będzie dalej, czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  23. Superowy rozdział. Trzyma w napięciu ;) Czekam na nn. Pozdrawiam
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  24. z-a-j-e-b-i-s-t-e!

    OdpowiedzUsuń
  25. dawaj szybko nexta!

    OdpowiedzUsuń
  26. Czemu akurat 40 komentarzy?

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wysilaj się i nie komentuj 20 razy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kocham tego bloga! Chciałabym zaprosić Cię Natalio, żebyś odwiedziła mojego bloga: http://whynotbiglove.blogspot.nl/
    Bardzo mi zależy na komentarzach.

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham twoje opowiadanie! Jak mam być szczera to przestraszyłam się Louisa. On ... on ... on jest strasny ; ( Nic dodać nic ująć po prostu genialny : ) Zaraz czytam 5 bo jestem trochę opóźniona z rozdziałami :) Pa pa ;P

    OdpowiedzUsuń
  30. Idealny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń