Translate

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 59

   Jadąc na salę weselną mijaliśmy kolejno Łuk Triumfalny i wieżę Eiffla. Jeśli chodzi o pogodę to jak najbardziej dopisywała. Na niebie nie było ani jednej chmurki, a temperatura już dawno przekroczyła dwadzieścia stopni. Natomiast moja, odziana w grubą warstwę gipsu noga raczej nie była szczęśliwa w związku z taką pogodą.
   Podczas gdy Louis i Eleanor tańczyli na środku parkietu swój pierwszy taniec już jako małżeństwo, my z Zaynem, siedząc na schodach, znajdujących się na zewnątrz ogromnego budynku spalaliśmy papierosy.
   - Nie wydaje ci się, że powinniśmy być teraz tam, razem z nimi?- zaczął Malik, spoglądając przez ramię, na salę.
   - Spokojnie, jeszcze się nasiedzimy w środku- odpowiedziałam i wypuściłam ze swoich ust chmurę dymu, która momentalnie zmieszała się z powietrzem.
   - Nas też to czeka...
   - Ale niby co?- niemal momentalnie zareagowałam na słowa siedzącego obok mnie mulata.
   - No ceremonia zaślubin- odparł delikatnie się uśmiechając i wgniatając peta w kafle schodów.
   - Naprawdę tego chcesz?- westchnęłam dosyć głośno.- Przecież jest dobrze tak jak jest.
   - Ale moja religia, mam dziecko i będąc w związku z jego matką muszę się ożenić- wyjaśnił.
   - Kochanie, zdajesz sobie sprawę, że nie przejdę na twoją religię- przejechałam palcem po jego dłoni, która spoczywała na moim kolanie.
   - Jak to nie?
   - Moi rodzice są bardzo religijni i chyba by mnie wydziedziczyli, jakbym zmieniła wyznanie. Liczyłam na to, że ty przejdziesz na moją wiarę, albo weźmiemy ślub w kościele katolickim- odpowiedziałam stanowczo.
   - A co wy tu robicie?- słowa Louisa, dobiegające zza naszych pleców skłoniły mnie do wstania ze schodów.
   - Tak sobie rozmawiamy- wytłumaczyłam, odwróciwszy się twarzą w twarz do Lou.
   - Czy znowu się kłócicie?- ciągnął temat, podczas gdy, Zayn umięśnioną ręką objął mnie w tali i przysunął do siebie.
   - Powiedziała, że tylko rozmawiamy- mruknął Zayn, a następnie wygiął usta, tak że na jego twarzy pojawił się sztuczny i wymuszony uśmiech.
   - Dobra rozumiem- Lou też się do nas uśmiechnął, po czym żwawym krokiem wrócił do budynku, a my zaraz za nim.
   Po niemalże całej sali były poustawiane stoliki przeważnie dla pięciu osób. Nasze dwa miejsca były na środku pomieszczenia, a przy owym stoliku zasiadali już Niall, Harry i Liam, który zdążył już zmienić czarny garnitur na jasny, kremowy.
   - Gdzie byliście?- spytał Niall, kiedy usiedliśmy na krzesłach między Liamem i blondynem.
   - Paliliśmy- odparł Zayn, który położył swoją rękę na oparciu mojego krzesła.
   - Ty w ogóle możesz palić?- spytał siedzący naprzeciwko mnie Harry.
   - Niby czemu bym nie mogła?- prychnęłam, posyłając mu piorunujące spojrzenie.
   - Bo masz małe dziecko...- zaczął.
   - Od kiedy stałeś się taki opiekuńczy? Wyobraź sobie, że mojemu dziecku nic nie zagraża- prychnęłam i sięgnęłam po szklankę z sokiem.
   Tak też mijał czas, około dwóch godzin przegadaliśmy nie tylko z osobami z naszego stolika, bo co chwilę ktoś do nas podchodził, przedstawiał się i zaczynał kolejny, nowy temat. Najdłużej zagadywała nas babcia Louisa, która opowiadała historię o każdym ze swoich wnuków, a miała ich naprawdę sporo.
   - Zatańczysz?- spytał Zayn, zaraz po tym jak ziewnął, po czy wyciągnął w moim kierunku otwartą dłoń.
   - Nie, ale chętnie gdzieś stąd pójdę- odpowiedziałam, na tyle cicho, aby babcia Lou tego nie usłyszała, bo jeszcze zaczęłyby się jej jakieś kazania dotyczące niewychowanej młodzieży.
   - Jeden taniec- szepnął mi na ucho, kiedy zmierzaliśmy wprost na parkiet.
   - Ja ledwo co chodzę o kulach, a ty chcesz tańczyć. Oszalałeś chyba- skomentowałam, a kąciki ust Malika powędrowały w górę, natomiast on w pewnym momencie się zatrzymał, stanął przede mną odłożył moje kule gdzieś na bok, po czym podniósł mnie i powędrował ze mną na sam środeczek parkietu.
   - Ej postaw mnie- warknęłam na niego, ale moje słowa nie poskutkowały. Zayn ze mną na rękach zaczął powoli ruszać się w rytm muzyki dobiegającej z małej sceny. Doszłam do wniosku, że ten jeden taniec nic mi nie zrobi, więc po prostu objęłam rękoma szyję chłopaka, zamknęłam oczy i nie dotykając nawet koniuszkami palców wirowałam wraz z Zaynem na parkiecie.
   - Tak źle było?- spytał Malik, po tym jak muzyka ucichła, a on postawił mnie na ziemi.
   - Dało się przeżyć- odpowiedziałam, a chłopcy z zespołu, zaczęli grać kolejną piosenkę.
   - Odbijany- usłyszałam radosny głos zza swoich pleców, a po chwili ujrzałam szczerzącego się do mnie Nialla, który jeszcze coś przeżuwał w buzi.
   - Niall, ale...- nie zdążyłam zaprotestować, a ponownie znalazłam się kilka centymetrów nad ziemią, tym razem w objęciach Horana.- Wiesz co, nie podoba mi się jak mną się tak wymieniacie. Co ja kurwa mać jestem?- powiedziałam mu prosto do ucha, oburzonym głosem.
   - Powinnaś się cieszyć, że masz takie branie- cicho zachichotał, a ja wywróciłam oczami, a następnie stanęłam na własnych, chwyciłam jedną dłoń Nialla, a drugą rękę oparłam na jego ramieniu.
   - Tak będzie lepiej- odparłam i zaczęłam się kołysać, nie odrywając stóp od podłogi.
   - Racja. Trochę chyba przytyłaś, co nie?- spytał unosząc jedną brew i jednocześnie kładąc rękę na moich plecach.
   - Jak widać nie ja jedna- wytknęłam do niego język, a na bladych policzkach blondyna pojawiły się delikatne rumieńce.
   - Moja mama przeprowadziła się do Londynu, to przez to- zaczął się tłumaczyć, a ja cicho zachichotałam.
   - Idziesz ze mną zapalić?- spytałam, kiedy przestaliśmy tańczyć, po tym jak te słowa dotarły do uszu Nialla, ten zrobił wielkie oczy.
   - Ale ja nigdy nie paliłem- powiedział zakłopotanym głosem.
   - No widzisz czas popróbować- wyciągnęłam go na zewnątrz, wprost do altanki, w której usiedliśmy.- Kurwa, moja torebka- jęknęłam, gdy zorientowałam się, że nie mam jej przy sobie.- Niall masz telefon?- spytałam, a Horan wyciągnął z kieszeni komórkę, którą machnął mi przed oczami. Wyciągnęłam mu ją z dłoni i wykręciłam numer do Zayna.- Misiek przenieś mi torebkę, leży na krześle. Jestem na zewnątrz w altance- zaczęłam szybko mówić, kiedy usłyszałam, że chłopak odebrał. Nie dając nic odpowiedzieć Zaynowi, po prostu się rozłączyłam i oddałam telefon Horanowi.
   - Ty to sobie umiesz podporządkować ludzi- skomentował, wsuwając Iphona do kieszeni czarnych, eleganckich spodni. Nic nie odpowiedziałam na to stwierdzenie, tylko się uśmiechnęłam.
   - Jeszcze dwie godziny i oczepiny- odparłam, sprawdziwszy godzinę na tarczy mojego małego, nierzucającego się w oczy zegarka.
   - Ty to lubisz?- zdziwił się Niall.
   - No jasne, łapiesz kwiatki, a później całujesz się z...
   - No z kim się całujesz?- w słowo wszedł mi Zayn, który jak się okazało przez jakiś czas przyglądał się naszej rozmowie.
   - Ze sobą, bo się okazuje, że koleś, który złapał muszkę, albo krawat, to chodzący frajer- szybko wybrnęłam z niezbyt ciekawej sytuacji, która zaistniała.
   - No mam nadzieję- odparł Zayn, który się do nas dosiadł, a następnie podał mi moją torebkę z której wyciągnęłam paczkę papierosów i zapalniczkę.
   - Chcesz też?- spytałam Malika, wyciągnąwszy papierosy dla mnie i Nialla.
   - Nie, staram się ograniczać- powiedział wygiąwszy kąciki ust do góry.
   - Pierwsze słyszę- wyburczałam, zdziwionym głosem.  
   - Palący rodzice to niedobrzy rodzice, a ja nie chcę narażać na nic naszej córki- wytłumaczył, a ja szerzej otworzyłam oczy.
   - Wow stary, ale to dziecko cię zmieniło- słusznie zauważył Niall.
   - No wiesz ten instynkt macierzyński- po tych słowach Zayna, wszyscy zachichotaliśmy.
   - Chyba ojcowski- poprawiłam go.- No dobra, ale z Niallem nawet nie zapalisz?
   - Niall nie pali- odpowiedział pewnym siebie tonem.
   - W sumie racja, nie palę i jest mi z tym dobrze- powiedział Nialler i oddał mi papierosa, którego kilka minut temu mu wręczyłam.- Kiedy mam się szykować na wasz ślub?- blondyn zmienił temat, a my, oboje z Zaynem w jednej chwili zamilkliśmy.
   - Gdy tylko znajdziemy odpowiedni kościół, salę weselną i takie tam w Polsce- po długiej chwili zupełnej ciszy, Zayn w końcu zabrał głos.
   - Ale, jak to? W Polsce nie dadzą nam ślubu odpowiedniego dla twojej religii- zaczęłam.
   - Ale dadzą nam odpowiedni dla twojej religii- delikatnie cmoknął mnie w policzek.
   - Naprawdę to zrobisz?- zapytałam zdziwiona.
   - Dla ciebie i Ani wszystko- uśmiechnął się, a z ust Nialla wydobyło się ciche awww.
   - Jakie to było słodkie- skomentował Nialler.- Aż mi się rzygać chce, ale to nie po tych słowach, tylko po tym torcie. Niepotrzebnie brałem dwie dokładki, a później nie wiem po co zjadłem kurczaka. Przepraszam, ale...- nie zdążył już nic powiedzieć, bo szybko zaczął biec w stronę łazienki, zatykając sobie dłońmi usta.
   - Naprawdę wydoroślałeś- skomentowałam, kiedy zostaliśmy sami pod drewniana altaną.
   - To przez to, że nie jestem już w zespole, zacząłem inaczej patrzeć na świat, nie mówię, że jest to lepsze życie od poprzedniego- wyjaśnił, a ja się wtuliłam w jego tors.
   - Pamiętasz jak uciekłam ci ze spiżarki przez okno, kiedy twoja siostra nas tam zamknęła? Albo jak malowałeś mur komisariatu sprejem, a później mi się za to dostało?- zebrało mi się na wspomnienia.
   - A pamiętasz nasz pierwszy pocałunek?- podniosłam na niego wzrok, po czym zamknęłam oczy i powoli zbiłam swoje usta w jego.- Pamiętasz- mruknął, kiedy się od niego odsunęłam.- Wiesz, że zawsze marzyłem o synu...- ni stąd, ni zowąd zmienił temat.
   - Tak? To ciekawe, rok temu w wakacje mówiłeś, że tak bardzo chciałbyś mieć w przyszłości córkę, którą będziesz mógł wiecznie rozpieszczać- zauważyłam, a Malik zrobił zmieszaną minę.
   - Marzenia się zmieniają- wyszczerzył się szeroko do mnie, a ja jeszcze raz musnęłam jego delikatne i miękkie wargi, po czym wstałam z ławki.- Idziemy?- spytałam, a Zayn momentalnie się podniósł i podał mi moje kule.- Bym się czegoś napiła- powiedziałam kiedy minęliśmy drzwi.
   - Piwo, wino, whisky?- wymienił mi kilka propozycji.
   - No co ty wody, przecież trzeba dawać dobry przykład córce. Dobra żartuję białe wino dla mnie- posłałam mu uśmiech, a następnie odprowadziłam go wzrokiem do baru i sama wróciłam do swojego jak na chwilę obecną pustego stolika.
   - Twoje wino- Zayn podstawił przede mną pełen kieliszek białego trunku, po którego ja od razu sięgnęłam.
   Kiedy dalej wspominaliśmy najlepsze wydarzenia naszego życia do naszego stolika dosiadła się Eleanor, na której drobnej twarzy widniał miły i przyjazny uśmiech.
   - Czemu się nie bawicie- zaczęła, po czym przeniosła wzrok na pełen od gości parkiet.
   - Mój gips na nodze wyklucza czynną zabawę- wyjaśniłam, a Eleanor wzdychnęła.
   - No tak, myślę, że nie będziesz miała nic przeciwko jeśli porwę do tańca twojego narzeczonego?- powiedziała, a następnie stanęła przy Zaynie, do którego wyciągnęła dłoń.
   - Jeśli nie boisz się o swoje stopy to zabieraj go- posłałam do niej uśmiech, a Zayn spiorunował mnie wzrokiem, ponieważ chłopak nie należał do osób lubiących tańczyć, a tym bardziej w taki sposób. Wyjątkiem był jeden jedyny taniec ze mną.
   - Za pięć minut wracam- burknął pod nosem Malik, po czym chwycił dłoń El i zaraz za nią poszedł w stronę środka sali. Odprowadziłam ich wzrokiem, a kiedy znów spojrzałam na stół, siedziała przy nim babcia Louisa.
   - Za jakie grzechy?- szepnęłam sama do siebie, podczas gdy starsza kobieta otwierała już swoje wymalowane na czerwono, usta.
   - Coś mówiłaś kochanie?
   - Tylko, to że miło panią znów widzieć- w moim głosie można było wyczuć ironię, jednak jak się okazało nie każdy był w stanie ją zauważyć, bo pani Tomlinson szeroko się uśmiechnęła.
   - Ładny ten twój chłopiec. Pewnie będziecie mieć w przyszłości ładne dzieci- zaczęła miłym głosem, a ja wygodniej usiadłam na krześle, bo jak się spodziewałam, że ta rozmowa może naprawdę długo potrwać.
   - Tak nasza córeczka jest bardzo ładna- odparłam, biorąc łyk wina.
   - To wy już macie dziecko?- spytała zdziwionym głosem.
   - Tak się złożyło- odburknęłam.
   - A Louis, mówił, że żaden z jego kolegów nie miał jeszcze ślubu- zauważyła, a ja wywróciłam oczami.
   - Bo my nie jesteśmy po ślubie- wyjaśniłam, na co oczy babci zrobiły się dwa razy większe.
   - Ale czemu? Przecież w takim razie żyjecie w ciężkim grzechu.
   - Ja pierdole- te niekontrolowane już przeze mnie słowa, same opuściły moje usta, co wywołało u kobiety jeszcze większe zdziwienie.- Chciałam powiedzieć, że mamy już ustaloną datę ślubu. Wie pani, nie jestem z Anglii i czasem mylą mi się słowa- na poczekaniu wymyśliłam jakąś gadkę, która jak się okazało podziałała.
   - To rozumiem, ciężko jest się uczyć obcych języków- odparła, a ja odetchnęłam, w związku z tym że kobieta uwierzyła moim słowom.
   - Dobra, a teraz idę łapać kwiatki- dodałam kiedy mój zegarek w końcu wskazał północ. Upiłam jeszcze mały łyk wina, jednocześnie opróżniając kieliszek, po czym złapałam za kule i ruszyłam do przodu.
   Eleanor stała już tyłem do wszystkich dziewczyn, które ustawiły się za nią. Raz dwa dołączyłam do owej grupki.
   - O kurwa czy to Brad Pitt?- niemalże krzyknęłam wskazując wejście, co spowodowały, że wszyscy się w owym kierunku spojrzeli, a ja bez problemu dosięgnęłam lecące kwiaty.- A sorry, to tylko Liam. Ale podobni są co nie?- powiedziałam, a dziewczyny zaczęły rozchodzić się we wszystkich kierunkach.- Masz złapać tę muszkę- szepnęłam do Zayna, który właśnie dumnym krokiem zmierzał na parkiet.
   Wszyscy odliczali: trzy, dwa, jeden, po czym Louis tak rzucił, że muszka poleciała w zupełnie innym kierunku i zatrzymała się na ramieniu Harrego, który akurat stał przy barze i sączył swojego drinka.
   - Ty kurwa rzucać nie umiesz?!- warknęłam na Lou, a Hazza zdezorientowany odwrócił się w naszym kierunku.
   - Coś się stało?- spytał Styles spoglądając na Louisa.
   - Moja muszka przeznaczenia cię dosięgnęła- powiedział Lou.
   - No co ty już były oczepiny? No to kim jest szczęściara, którą mam pocałować- Harry poruszył kilka razy brwiami i się rozpromienił.
   - To Lila- powiedziała Eleanor, a Harry wypluł na ziemię whisky, którą akurat miał w buzi.
   - A ja liczyłem na dziewczynę, a nie na to coś- wskazał palcem na mnie.
   - Nie ty jeden- odburknęłam.
   - To co taniec, albo buziak- wyszczerzył się do nas Lou, a w tle zaczęła lecieć muzyka.
   - A nie ma możliwości bezbolesnej śmierci?- westchnęłam, a Lou i El zgodnie pokręcili głową, na nie.
   - Zajebiście- szepnęłam sama dla siebie i zrobiłam kilka kroków do przodu, po czym wpadłam na pewien pomysł i złapałam przypadkowego kelnera, który akurat przechodził obok nas.- Przynieś mi papierową torbę z małym wycięciem na środku- powiedziałam, a mężczyzna dziwnie na mnie spojrzał, a następnie zniknął na chwilę. Po niecałej minucie wrócił trzymając w ręku ową torbę. Uśmiechnęłam się do owego mężczyzny i odebrałam to o co prosiłam.
   Podkuśtykałam do Harrego, założyłam mu na głowę torbę, tak by jego usta znalazły się zaraz za wycięciem. Przełknęłam głośno ślinę, a następnie zbliżyłam swoją twarz do jego i podtrzymując torbę na jego głowie, złożyłam pocałunek na jego ustach, który trwał nie więcej niż trzy sekundy.
   - Bywało lepiej- skomentowałam, kiedy już się od niego oddaliłam. Harry momentalnie zrzucił ze swojej głowy torbę i przejechał językiem po swoich wargach.
   - Dobra jesteś- odparł unosząc jedną brew.
   - Tak, nie przyzwyczajaj się- mruknęłam, po czym odszukawszy Zayna, wróciliśmy oboje do stolika.
   - I jak było?- spytał, gdy tylko usiedliśmy.
   - Ty to miałeś złapać- syknęłam na niego.
   - No wiem, ale to nie moja wina, że Louis rzuca jak baba.
   - Nie obrażaj kobiet słonko- posłałam mu delikatny uśmiech, a następnie nalałam sobie do szklanki wodę, którą duszkiem wypiłam.
   - Rozmawiałem z El, kiedy tańczyliśmy...
   - I czego się dowiedziałeś?- weszłam mu w słowo, domyślając się o czym oboje mogli rozmawiać.
   - Wiedziałeś, że ona była w ciąży?- spytał, a ja zrobiłam wielkie oczy i pokręciłam przecząco głową.- To dlatego chcieli wziąć tak szybko ślub, ale po dwóch miesiącach ona straciła to dziecko, oboje strasznie to przeżyli, a teraz Louis powiedział, że nie chce mieć dzieci, skoro mogą stracić kolejne, on nie chce ryzykować.
   - Młody jest, jeszcze zmieni zdanie- stwierdziłam, w tym czasie do stolika wrócili Liam i Niall.
   - Kogo obgadujecie?- spytał Niall, mieląc w buzi kawałek ciasta, którego drugą część trzymał w dłoni.
   - Babcie Lou- to właśnie ona przyszła mi jako pierwsza na myśl.
   - Mam szacunek do jego rodziny, ale ta kobieta pcha się z butami w życie każdego- powiedział Liam, rozglądając się dookoła, czy oby na pewno nie ma w pobliżu owej kobiety, na szczęście w tej chwili męczyła kogoś innego.
   - Tak, tak- mruknął Zayn.- Chcesz coś do picia?- spojrzał na mnie, ale ja odmówiłam.
   - Mi możesz przynieść piwo- powiedział Niall.
   - To dla mnie też- dodał Liam.
   Godziny mijały, a na naszym stoliku gromadziła się coraz to większa ilość pustych butelek po piwie. Chłopakom procentów przybywało, a rozumu ubywało z minuty na minutę.
   - Niall robiłeś kiedyś ten tegos, w miejscu publicznym- w pewnym momencie padło takie pytanie, na co cała twarz Horana oblała się rumieńcem.
   - Na pewno nie tyle razy co ty Zayn, ale się zdarzało- po chwili odpowiedział na pytanie i upił kolejny łyk piwa.
   - O Louis, siema stary chodź się napić z kumplami- Liam, zatrzymał przechodzącego obok naszego stolika Louisa, któremu odsunął krzesło.
   - Ale się najebali- stwierdził Lou, siadając pomiędzy mną a Liamem.
   - Tak się dzieje, gdy się nie ma dziewczyny, z którą można tańczyć- powiedziałam załamując ręce nad chłopakami napitymi już w trzy dupy.
   - A ty Lou ile razy się ruchałeś w windzie?- spytał wesolutkim głosem Zayn, a ja momentalnie kopnęłam go w piszczel.- Dobra nie było pytania, bo narzeczona mnie bije- jego słowa ledwo co połączyły się w spójne i zrozumiałe zdanie.
   - Pojechałabyś z nimi do hotelu?- w pewnym momencie Lou zadał pytanie, na które ja się zgodziłam.
   - Ale o co chodzi, my nigdzie nie jedziemy, my idziemy tańczyć- odparł Niall, podnosząc się z krzesła, na które i tak po sekundzie opadł.- Kurwa nie wiedziałem, że my na statku jesteśmy w dodatku, chyba sztorm jest- wyjęczał, a ja schowałam twarz w dłoniach.
   - Przepraszam, czy jest jeszcze tort?- spytał Liam, kelnerkę, która akurat zbierała butelki z naszego stolika.
   - Nie wiem, ale mogę zobaczyć- odpowiedziała, niepewnym głosem.
   - Nic nie szukaj- powiedziałam do niej poważnym głosem, a ta tylko się uśmiechnęła i z pełną tacą gdzieś poszła, a wzroki chłopców ją odprowadziły, a raczej jej tyłek.
   - Wracamy do hotelu!- warknęłam, kiedy moje emocje już puściły.
   - Chyba chciałaś powiedzieć do kajuty- wtrącił Niall, uśmiechając się triumfująco.
   - Tak, tak właśnie do kajuty- odburknęłam i wstałam od stołu.
   - Kochanie pomogę ci- powiedział Zayn, kiedy ja chwytałam swoje kule.
   - Ty lepiej pomóż sobie- warknęłam i wcisnęłam mu w dłonie jego czarną marynarkę.- Liam wychodzimy- szturchnęłam chłopaka, który już przysypiał przy stole.
   Pożegnałam się ze wszystkimi osobami, które znałam, lub zdążyłam tego dnia poznać, po czym załadowałam chłopców do taksówki, podstawionej pod budynek. Cała trójka przysnęła, kiedy wracaliśmy do pokoju.
   - Widać, że dobrze się bawili- skomentował taksówkarz zerkając na tylne siedzenia, na których spali chłopcy.
   - Chyba, aż za dobrze- wyjęczałam i dla satysfakcji zrobiłam im grupowe zdjęcie telefonem.
   Po kolei musiałam odprowadzić każdego z chłopaków do jego pokoju i jeszcze pomóc im zdjąć buty i koszule, z których guzikami cała trójka miała ogromny problem.
  - Idioto gdzie leziesz?!- warknęłam na Zayna, który przeszedł drzwi naszego pokoju i zatrzymał się przed windą.
   - Na basen- odpowiedział, jakby nigdy nic.
   - Ja ci kurwa dam zaraz basen, wracaj tu w tym momencie, bo jak ja do ciebie podejdę, to ty kurwa już nigdy nie poczujesz wody na swoim ciele- podniosłam na niego głos, na co Zayn spuścił głowę i grzecznie wszedł do naszego pokoju, zdjął ubrania i wszedł do łóżka, po czym nakrył się cały kołdrą i już nic nie powiedział.
   Ja na spokojnie wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę i również dołączyłam do niego.
_________________________________________________________________
   Ale się napisałam o kurde mam nadzieje, że taka długość was zadowala :) Mam nadzieję, że jest to nagroda pocieszenia dla tych, którzy nie zostali wylosowani przez moją mamę. ;p

No właśnie jeśli chodzi o konkurs to wygrała- oliwia kamińska- Gratuluję kochana :)
Musisz do mnie napisać kochana na maila natalia.directioner.1d@gmail.com swoje dane(imie, nazwisko, adres kod pocztowy i miejscowość:)

Następny rozdział nie wiem kiedy bo mam zawalony sprawdzianami cały tydzień i nie wiem na kiedy się wyrobię. Dziękuję też za 47 niesamowitych i długich komentarzy, mam wielką nadzieję, że dojedziecie kiedyś do 50, będzie mi bardzo miło :)
ZADAJ MI PYTANIE
LINK TWITTER
Pozdrawiam i walcie śmiało z pytaniami na aska :) Natalia xxx 

47 komentarzy:

  1. Cud, miód, malina <3
    Ale długi ! I taki genialny <3
    Fajnie, że cała akcja toczyła się na weselu.
    Dużo fajnych momentów, trochę śmiechu i oczywiście wulgaryzmy Lilki haha.
    Dużo veny życzę na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahahaha nie no ten rozdział jest najlepszy ze wszystkich, aa końcówka świetna ci wyszła. Gdy go czytałam cały czas się śmiałam:) jesteś zajebista dziewczyno:) czekam na nn;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże świetny rozdział ! Bardzo długi,po za tym Zayn rzeczywiście się zmienił ,a zachowanie Lilki po prostu ona jest the best ,skąd ty bierzesz tyle pomysłów na nią,wogóle uwielbiam ta historię ! Już się nie mogę doczekać nn ! Weny życzę *_*

    OdpowiedzUsuń
  4. Lilka jest zajebista, kocham tą dziewczynę <3 Zayn się zmienił, teraz to zaczynam dostrzegać. Stał się taki opiekuńczy i myśli o rodzinie :-) rozdział jak zawsze zajebisty *.* szkoda mi trochę Lou i El :'(
    Życzę ci szczęścia na sprawdzianach i wracaj do nas szybko z nowym rozdziałem :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahhh, babcia Lou bije wszystkich xD Już ją kocham <33
    A tak na marginesie, super rozdział :P
    1. Długi.
    2. Praktycznie cały czas się śmiałam - jak ty to w ogóle robisz?
    3. Cała akcja dzieje się na weselu, ale te dwie rozmowy Zayn'a i Lilki o ich ślubie są taką fajną odskocznią od całości.
    4. Tak jak mówiłam babcia Louis'a xD
    5. Pijany Nialler jest genialny XDDD
    6. Ahhh, no i ta Lilka, zdenerwowana Lilka, której jest tu tak dużo i co daje taki świetny nastrój i charakter *-*
    7. Ajj, jeszcze skruszony Zayn na samym końcu, hahahahaha :D
    Przepraszam cię, ale jakoś jestem wykończona po dzisiejszym dniu i nie potrafie napisać sensownego komentarza, dlatego wymieniłam to co najbardziej mi się podoba. Oczywiście rozdział jest przezajebisty, cholernie mi się podoba.
    Życzę ci weny. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspanialy rozdzial , super dialogi , sytuacje , mmenty przy ktorych smialam sie naprawde glosno .. masz talent a ten rozdzial naprawde mnie porwal i nie moglam oderwac od niego wzroku .. szkoda mi el i louisa ze stracili bobaska mam nadzieje ze zdecyduja sie na kolejne. Czekam niecierpliwie na kolejne rozdzialy i zycze powodzenia w ich pisaniu..
    POWODZENIA NA SPRAWDZIANACH milego ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział kochana! Najbardziej podobało mi się to z Zaynem jak na basen chciał iść :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny rozdział. Dużo humoru. Pod koniec typowa Lila. Upici chłopcy świetni. Babcia Lou też udana. Myślę, że to jeden z najlepszych rozdziałów. Czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry rozdział.:D
    Lilka jak zawsze zajebista.:D
    Długiii rozdziaaał♥
    Babcia Lou hahahahahahahhahhahahahhaha♥
    Czekam na następny rozdział.:D♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyobraziłam sobie Hazze z workiem na głowie i matka musiała przyjść sprawdzić,czy aby najebana nie jestem. XD Babcia Louisa bije wszystko, choć na początku myślałam,że najebanego Niallera nic nie przebije,a jednak.

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny.!! Widze ze Harry chodz troche polubil Lilke..:-*rozwalili mnie pijani chlopcy , tak do bylo dobre..:-D te pytania Nialla.. haha..:-D rozdzial wyszedl niesamowity.. :-D zdziwilo mnie ze Harry dal sobie zalozyc worek na glowe.:-D niektore teksty mnie rozwalily.. haa.:-D o i slodkie ze Zayn chce zmienic dla Lilki religie. Awwww..♥ czekam na nastepny ..:-D pozdrawiam.♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow rozdział jest zajebisty i dłuuugi, uwielbiam długie rozdziały, możesz częściej takie dodawać :), ale to raczej nie jest łatwe napisać długi i do tego dobry rozdział, ale Tobie to wychodzi bo piszesz świetnie :D, czekam z niecierpliwością na następny rozdział :). A tak wgl to kocham Twojego bloga no i tak w ogóle to pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  13. hahahhaha nie moge z tego xD pijany Niall o Boże. babcia rządzi :D nie moge sie doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Motyw z babcią świetny ... :D
    Szkoda tylko, że te wesele takie typowe i trwało w sumie tylko jeden rozdział oraz nic takiego ciekawszego się nie zdarzyło, ale i tak jest git ... :))
    poza tym ciekawa sprawa z tym nienarodzonym dzieckiem El i Lou ... :O

    OdpowiedzUsuń
  15. łoł, to było mega, najebany Niall, babcia Tomlinson, ja pierdziele, nie mogę, hahahaha
    świetny rozdział i taki dłuuugi, już nie mogę się doczekać następnego, i te teksty Lilki,boż dziewczyno,z kond ty bierzeż na to wszystko pomysły, jesteś najlepsza :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Boski rozdzial ♥ ,,- Ja ci kurwa dam zaraz basen, wracaj tu w tym momencie, bo jak ja do ciebie podejdę, to ty kurwa już nigdy nie poczujesz wody na swoim ciele'' <-- dobry tekst ;D. Fajnie ze dlugi rozdzial nwm skad ty masz takie boskie pomysly ale oby tak dalej ♥.

    OdpowiedzUsuń
  17. fajny rozdział ;) a raczej całe opowiadanie. Na prawdę przyjemnie się to czyta i poprawia to humor człowiekowi ;)
    co do egzaminów i zaliczeń życzę powodzenia i czekam na kolejna część ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zakochałam się w tym bloguu *.* No po prostu słów brakuje... <3 :D :* Zapraszam do sb http://still-jeszcze.blogspot.com/ Czekam z niecierpliwością na następny^^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Uuu. Hahahaha. Ten rozdział jest najlepszy ;3 Hahah. Niall i tą jego kajuta. Hahaha. Nie mogę. Uwielbiam Cię ! ;3 Jesteś świetna w pisano tego bloga, w ogóle piszesz świetnie. Czekam na następny i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział Bombowy!!! Uśmiałam się jak mops czytając ostatni fragment :D szkoda mi tylko El,ona się tyle wycierpiała, a tu Lou jeszcze jej zbytnio nie pomógł tego przeboleć :( ale rozdział niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hahaha :bb najpierw torba na głowie Harrego, a później ten statek :D uwielbiam tego bloga!!!
    Maryśka :*

    OdpowiedzUsuń
  22. oł fu** wcisnąć babci, że się pomyliło słowa :) zaczepiście :o już czekam na ciąg dalszy, bo akcja się roozwija :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam Lou :) i pijanego Nialla :) a no i basen Zayna i babcię Louisa z jej zasadami moralnymi :)
    rozdział świetny, długi, śmieszny, po prostu Full wypas :D buziaki, Magducha :**

    OdpowiedzUsuń
  24. jupilaaa!!! Niall I'm in love with you, when you're drunk <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeja ! Kocham...To słodkie, że Zayn chce się przerzucić dla Lilki i Ani. Już nie mogę się doczekać kolejnego. Poza tym to chyba najśmieszniejszy rozdział jaki czytałam. Najlepsze było jak Niall myślał, że jest na statku. To rozwaliło. W ogóle to jest najlepszy blog na świecie i nic tego nie zmieni. Kocham Zayn'a i Lilkę. Są najlepsi, a to, że sobie wspominali było świetne.

    OdpowiedzUsuń
  26. świetny i długi super :)

    OdpowiedzUsuń

  27. Zbędne słowa są niepotrzebne, a nie chcę się się powtarzać, żeby nie było, że się nie staram ;>

    CUDNY ROZDZIAŁ I ZAJEBISTY BLOG! ♥ ;* ;>


    ~@xnobody_perfect

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak zwykle rozdział jest meeega genialny! Podobało mi się, jak Lilka z Zaynem wspominali zamknięcie w spiżarce :) Babcia Lou ... hahaha... wszyscy mieli jej dość ;D Gdy tylko przeczytałam, jak Lilka krzyczała na Zayna, że nie złapał muszki ;D haha ;D a później jeszcze moment pocałunku z Harrym xD "dobra jesteś" no po prostu boooskie xD
    Już czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozdział cudowny! Po prostu naczytałam się i jak na dziś mam dość, chociaż pewnie jak coś znajdę to przeczytam tak czy siak. Ale wróćmy do rozdziału... Jak zawsze czekam na moment, żeby się przyczepić o cokolwiek, ale nigdy niczego nie mogę znaleźć. Serio mówię xd I nieźle się uśmiałam przy rozdziale. Masz wieeelki talent i mam nadzieję, że będziesz jeszcze pisać długo, bo uwielbiam czytać ten blog. Jest świetny i życzę Ci, tak bez okazji, jak najwięcej odwiedzin, obserwatorów i jak największej weny. Kocham tego bloga i czekam na kolejny rozdział :DD
    Pozdrawiam. xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Geniallne. No Harry chyba polubił Llke.
    Uwielbiam takie długie rozdziały.
    Hahaha i przy okazji się uśmiałam.
    Chociaż na chwilę miała dobry humor. I to kocham w takich wspaniałych blogach jak twój: czytając zapominam o wszystkim. Jestem tylko ja i opowiadanie.
    Narąbany Niall i Babcia Louisa - wymiata ahha ;D
    Czekam na kolejny wspaniały rozdział ;D

    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Kocham twoje rozdziały ♥ Jesteś cudowna ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Rozdział jest po prostu... nie no, zabrakło mi słów. Jest naprawdę świetny!
    Przykro mi z powodu dziecka El i Lou. Muszą pewnie bardzo to przeżywać. Taka strata :(
    Haha. Najlepszy pijany Niall. Haha. "Kurwa nie wiedziałem, że my na statku jesteśmy w dodatku, chyba sztorm jest" xD To mnie rozwaliło totalnie. Albo jak Zayn chciał pójść na basen. Naprawdę rozdział bardzo mi się podoba. Nawet nie wiem co powiedzieć. Nie zauważyłam żadnego błędu, wszystko było okej.
    Ale było słodkie to, jak Zayn powiedział że dla Lilki i dla Ani wszystko. <3 To było takie urocze. On naprawdę się zmienił. Aż go nie poznaję. W dodatku jak powiedział, że ogranicza palenie z powodu Ani. On jest taki hjsabkjfnsajsdakd. <3
    Naprawdę masz wielki talent. Pisz szybko kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  33. Cześć kochana ! Nominowałam Cię do The Versatile Blogger :D
    Więcej info u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeszcze więcej takich długaśnych rozdziałów;P mało nie posikałam się ze śmiechu xd

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja se czytam rozdział, śmieję się jak naćpana, moja mama ogląda M jak Miłość i patrzy się na mnie w stylu WTF.? ja mówię "No wiesz mamo, jak byś znała tą samą Natalię co ja to byś leżała i się turlała" A moja mama nadal nie wie o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ludzie, ludzie, ludzie.
    To opowiadanie, ani trochę nie jest bardziej niż przeciętne, a akcja odgrywająca się w nim nie dość, że jest zbyt nierealna to w dodatku główna bohaterka jest niczym wytwór idealny, no i po co tworzyć z czegoś takiego fantasty. Fascynujecie się tak naprawdę niczym. Lila jest niczym jakaś bogini, która wszystko umie i wszystko wychodzi, bądź musi wychodzić po jej myśli, no ja was proszę, normalne życie wygląda zupełnie inaczej.
    Do tego pozostali bohaterowie, chłopcy którzy powinni odgrywać ważną rolę w tym opowiadaniu są bo są, do tego każdy jest taki sam, nawet Harry też łagodnieje nie mówiąc już nic o Zaynie, który zmienił się w tak głupi sposób, przecież gdy był tym słynnym Bad Boyem było lepiej, ciekawiej przede wszystkim, a teraz wszyscy będą mieli identyczne, potulne charaktery, tylko LILA będzie się wyróżniać i pokazywać jaka to ona nie jest zła.
    Ona jest niepoważna, a jej charakter tak niezrozumiały jak połowa reakcji chemicznych. Raz jest grzeczna miła, a raz wali jej na mózg dosłownie.
    Dziewczyno nie wiem po co ty to w ogóle jeszcze piszesz skoro doskonale widać, że ci to nie idzie, gdzie te twoje znakomite pomysły, o których wszyscy tak dookoła mówią? Sorry, ale ja ich nie widzę to się staje jedną, wielką monotonią. Moim zdaniem również postać Liama jest tam zbędna, lepiej jak go usunąć z obrębu tego opowiadania, bo i tak naciąganie na siłe jego postaci jest niepotrzebne i absurdalnie bezsensowne, jest bo jest, ale nic się z nim nie dzieje. Niall hmm też mi coś w nim nie pasuje, niby jej wybaczył, ale jest inny nie taki jak przed śmiercią jego dziewczyny i nie taki jak po jej śmierci, wydaje się jakbyś stworzyła zupełnie nowego i zarazem innego Nialla, co psuje strasznie klimat tego opowiadania.
    Wesele ukazane w tym rozdziale było nudne i niektóre wiejskie wesela w Polsce są ciekawsze, a na tym to po prostu wiało nudą na kilometr. Wyjechali do Paryża, gdzie ściągneli nie wiadomo jak wielu gości, po to by mieć takie samo wesele jakie mogło być w Londynie.
    Co do błędów, to jest masakra interpunkcja nie wiem co ty robisz, ale w ogóle nie przykładasz do niej wagi jakbyś wiedziała, że ona ma być w danym miejscu, ale ją olewała, a to się paskudnie odgrywa na odbieraniu przekazu. Ortografia to jakoś, jakoś, ale pewnie słownik na komputerze ci pomaga. Czas przejść do najgorszego błędy językowe, czy ty czasem czytasz to co napisałaś? Wydaje mi się, że nie, błędy są tak głupie i na poziomie podstawówki, że szok, może pisz krótsze rozdziały, ale zwracaj uwagę na pisownię i styl bo polegniesz.
    Powiedz mi, gdzie ty prz takiej pisowni chcesz dobić do 100 komentarzy pod rozdziałem, przecież większość jest zażenowana tym co piszesz, a jest na tyle mało odważna, żeby ci wygarnąć wszystko co robisz źle, albo nie mają czasu, bo jak widać, wymieniania jest bardzo dużo, ja bym mogła tak jeszcze długo, ale nie chcę twojego załamania psychicznego.
    Weź się za siebie i skup się porządnie na tym co robisz, a nie piszesz na odwal takie coś. Naprawdę myśl o tym co piszesz, a nie takie marne opowiadanie, w którym co chwile człowiek wyłapuje jakąś niezgodność.
    Nie zostało mi nic innego niż życzyć ci powodzenia, które ci się przyda.

    OdpowiedzUsuń
  37. Zostałaś nominowana na moim blogu do Liebster Award ! :) xxx
    http://hurts-to-think-that-you-ve-ever-cried.blogspot.com/2013/05/liebster-award_22.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o pytaniach ;/ Przepraszam ! Uzupełniłam już ! <3 Zapraszam : http://hurts-to-think-that-you-ve-ever-cried.blogspot.com/2013/05/liebster-award_22.html

      Usuń
  38. Czekam na następny rozdział <3 dodawaj szybko następna część :) Komentarz trochę krótki bo sama nie wiem jak go skomentować po prostu jest tak zajebisty że szok <3 Pozdrawiam i przepraszam że taki krótki <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Siemka! Genialny rozdział! Bardzoo długi i śmiechowy ;) Jest tak zajebisty, że trudno jest mi dobrać słowa, żeby go skomentować :) Pozdrawiam i przepraszam za krótki komentarz.
    N<3

    OdpowiedzUsuń
  40. Cud, miód, malina <3
    Ale długi ! I taki genialny <3
    Kocham to opowiadanie:)
    Przy każdym rozdziale czuję się bardziej pewna siebie.:3
    Kocham,kocham,kocham.<33333333

    OdpowiedzUsuń
  41. <3333333333333333333333 Kocham to opowiadanie pisz dalej proszę :3 -Klara

    OdpowiedzUsuń
  42. Genialny rozdział, pisz tak dalej, mam nadzieję że kiedyś w sklepie znajdę twoją książkę z jakimś opowiadaniem (na pewno bym kupiła.Pozdrawiam i przepraszam za taką krótką notkę.
    D:3

    OdpowiedzUsuń
  43. Boże świetny rozdział ! Bardzo długi,po za tym Zayn rzeczywiście się zmienił ,a zachowanie Lilki po prostu ona jest the best ,skąd ty bierzesz tyle pomysłów na nią,wogóle uwielbiam ta historię ! Już się nie mogę doczekać nn ! Weny życzę *_*

    OdpowiedzUsuń
  44. Genialny rozdział! Długi i śmiechowy pozdrawiam Tosia <333

    OdpowiedzUsuń