Translate

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 50

   Tym razem nie obudziła mnie mała, a głośny dzwonek do drzwi. Pierwszą myślą jaka przeszła mi przez głowę było to, że Zayn przyjechał. W jednej sekundzie zerwałam się z łóżka i zaczęłam biec do drzwi, jednocześnie poprawiając sobie roztrzepane włosy. Wzięłam głęboki wdech i złapałam za klamkę. Nie ujrzałam Zayna, a listonosza z plikiem listów, które od niego wzięłam.
   Jak się okazało były to prawie same rachunki, na które co miesiąc ledwie starczało mi pieniędzy, a z miesiąca, na miesiąc i tak było coraz gorzej. Jedna koperta była inna, bez znaczka i adresu, a z czymś cięższym w środku. Szybkim pociągnięciem rozerwałam kopertę i wyjęłam z jej wnętrza złożoną kartkę.
   "No to co, wyjdziesz za mnie? Pierścionek jest w kopercie, a ja czekam za domem. Zayn xx" W środku rzeczywiście był pierścionek. Srebrny, delikatny z niebieskim oczkiem. pierścionek Przez chwilę się w niego wpatrywałam, po czym wsunęłam na palec i wyszłam przed dom, który szybko obeszłam, ale nigdzie nie znalazłam Zayna.
   - Masz dwie sekundy na pokazanie się, bo jak nie...- nie zdążyłam dokończyć, bo z najbliższego drzewa zeskoczył Malik.- Idiota- szepnęłam sama do siebie.
   - Dostałaś list!- oświadczył szeroko się uśmiechając.- Bo wiesz tam w środku był pierścionek i ja bardzo bym chciał...- zaczął nawijać jak katarynka, a ja powoli zbliżałam się w jego stronę.-...żebyś no... zgodziła się zostać moją żoną, ja już rozmawiałem o wszystkim z....
   - Zamknij się na chwilę- warknęłam na niego, po czym pocałowałam te jego kochane usta.
   - To mi się podoba- wyjęczał, gdy oderwaliśmy się od siebie.
   - Oj Zayn- cmoknęłam jeszcze jego zarośnięty policzek.- Ogoliłbyś się.
   - Założyłaś go- chłopak przeniósł wzrok na moją dłoń, którą zdobił srebrny pierścionek.- Czyli, że...
   - Tak wyjdę za ciebie- musnęłam jeszcze delikatnie ustami, jego wargi, a nastepnie złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę domu.- Chcesz coś do picia, albo do jedzenia? Zaraz będę robić śniadanie- spytałam rozglądającego się po całym pomieszczeniu, Zayna.- Zayn, czy ty mnie słuchasz?!- podniosłam na niego głos.
   - Mogę ją zobaczyć?- spytał, po tym jak szturchnęłam go w rękę.
   - Oczywiście, że nie słuchasz... Nie nie możesz- powiedziałam stanowczo- Jeszcze ją obudzisz i będzie...
   - No proszę, proszę. Nie obudzę ją. Obiecuję- zrobił maślane oczka, którym ja po kilku sekundach uległam.
   - Ale po cichu- szepnęłam, po czym jedną ręką złapałam za dłoń mulata, a drugą za klamkę od sypialni.
   - Jeju, jaka mała i moja. Jakie ja ładne dzieci płodzę- z jego oczu popłynęły łzy, które chłopak szybko otarł dłonią.- Mówi już?- przeniósł zaciekawiony wzrok na mnie.- Tak pewnie, nawet śpiewa operetki- wywróciłam oczami.- Zayn ona ma dwa miesiące i nawet sama nie siedzi.
   - Aaa.
   - Dobra, a teraz chodź- mimo wielkiego oporu udało mi się go wyciągnąć z pokoju, w którym spała Ania.
   - A bym zapomniał mam dla niej kilka drobnych upominków- dodał i wyszedł z domu.- Myślę, że się spodoba- odparł, gdy wrócił z wielką torbą podróżną.
   - Proszę powiedz, że tam są jeszcze twoje rzeczy- szepnęłam, a Zayn pokiwał przecząco głową.
   - Nie, nie, moje rzeczy są w tej walizce- wskazał na tę stojącą na korytarzu. Położył torbę na stole i ją otworzył.- Tu mam lalkę, grzechotki, misie, a i ubranka- zaczął wyjmować wszystko na blat stołu.- No i patrz jakie fajne buciki- wyjął różowe trampki convers'a. Jak się przyjrzałam bliżej, okazało się, że wszystkie te rzeczy były z górnych półek.
   - Pojebało cię Zayn. Przecież ona z tego wyrośnie po kilku miesiącach- uświadomiłam mu.
   - Jej siostrzyczki będą nosić wszystko po niej- uśmiechnął się, a ja zrobiłam wielkie oczy.
   - Jaki siostrzyczki?!
   - No zawsze chciałem mieć gromadkę dzieci.
   - Jasne. Pod warunkiem, że ty je urodzisz.
   - No, ale...
   - Żadnego ale- podsunęłam mu kanapki które przed chwilą dla nas zrobiłam.- Smacznego- posłałam mu uśmiech i ugryzłam kromkę chleba z szynką.
   - To może adoptujemy- zasugerował, poruszając brwiami.
   - Ty się pierw jednym zajmij- równo, gdy skończyłam mówić rozległ się płacz naszej córki.- O, masz szanse wykazania się- cmoknęłam go w policzek i wskazałam palcem drzwi od sypialni.
   - Cześć słoneczko- usłyszałam jak do niej mówi.- Faktycznie ma moje oczy- krzyknął do mnie.- Czemu płaczesz? Ej, ej zostaw włosy taty. Auć. Lila! Ona mi chce wyrwać włosy- znowu krzyknął.
   - No co ty kochanie, nie potrafisz sobie poradzić? A co ty chcesz zrobić z na przykład piątką- zachichotałam, chwyciłam butelkę z mlekiem, które przed chwilą przygotowałam i podeszłam do Zayna, który trzymał na rękach małą.- Trzymaj to pomoże- podałam mu butelkę, którą Zayn zaczął karmić Anię.
   - A wiesz co tatuś ci przywiózł?- znowu zaczął mówić do małej.- Takie ładne buciki, w których będziesz grać z tatą i z wujkiem Louisem w piłkę i taką sukieneczkę, w którą mamusia będzie cię stroić jak będziecie chodzić na imprezy- gdy to mówił, Ania z zaciekawieniem wpatrywała się w jego twarz.
   - No właśnie, co tam u chłopaków?- spytałam, dosiadając się do niego na łóżko.
   - Wszystko się pozmieniało. Louis mieszka z Eleanor i przygotowują się do własnego wesela, na które mamy zaproszenie. Liam w to pewnie nie uwierzysz, ale został aktorem i gra w jakimś serialu. Harry przeprowadził się do Stanów i nie utrzymuje z nami specjalnych kontaktów, jest tam wielkim celebrytą- opowiadał, jednocześnie karmiąc Anię.
   - A Niall?- z trudem przeszło mi to przez gardło.
   - Przyjaciółka Emily uświadomiła mu, że Emily chciała wykorzystać go dla zdobycia sławy. Trochę się tym załamał, ale teraz jest wszystko ok. Siedzi w Londynie, ma dom obok naszego. A właśnie musisz zobaczyć nasz dom. Jestem pewien, że ci się spodoba. No, a jutro wracamy we trójkę do Londynu. Zamówiłem bilety- rozkręcił się jak katarynka.
   - Powoli. Wracamy do Londynu? I to jutro?- zdziwiłam się.
   - No tak. Pomogę ci się spakować dzisiaj- uśmiechnął się i podał mi pustą butelkę.- Chcesz do prawdziwego domciu, prawda?- zwrócił się do Ani.
   - W sumie stęskniłam się już za Londynem i tobą- odszukałam jego usta, które pocałowałam.
__________________________________________________________________
   Jesteście najcudowniejsze <3 Normalnie kocham was. A te komentarze co zostawiłyście były takie piękne, poruszajace, radosne, kochane... Z całego serduszka dziękuję. Potrzebuję koncert 1D, żeby się z wami wszystkimi spotkać i każdej z osobna podziękować. A jak czytałam jak to opowiadanie zmieniło coś w was, to czułam się tak dziwnie, no bo jak to, ja tego nie rozumiem, ale jest to piękne.
   Póki co zostaję tu z Lilką, bo pisanie o niej sprawia mi przyjemność, a pisze się to z taką łatwością. Nie muszę godzinami główkować co i jak, ale to dzieki waszym komentarzom <3
   Co do tego konkursu, to jakoś nie wypalił, pogubiłam się w nim i to tak porządnie, ale w związku, że mam kupioną ksiażkę na nagrodę wymyślę jakiś inny konkurs, nie z pytaniami, ale o tym napiszę po świętach.
   No właśnie wesołych świąt pingwinki moje kochane <(")
LOVE xxx
Ps. Liczę na równie długie i liczne komentarze pod tym postem jak pod tym poprzednim :)
Ask mój- http://ask.fm/GobyPlane
Ask Lili i Zayna- http://ask.fm/buntowniczkanakoncuswiata
Sprostowanie: Jak kończyłam pisać to opowiadanie nie byłam świadoma, że nastąpi kontynuacja, więc jest pewna sprzeczność tam w zakończeniu było, że minęło kilka lat i blalala, a teraz to zmieniłam, że minął tylko rok, bo nie wyobrazam sobie pisać o 25 letniej Lilce ;p

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 49

   O szóstej rano obudził mnie płacz, mojej małej córeczki. Od pełnych dwóch miesięcy nie przespałam całej nocy, ale jakoś udało mi się pogodzić z faktem, że jestem mamą.
   Dzień jak co dzień. Szybkie niezdrowe śniadanie, a gdy przyszła opiekunka Ani, ja musiałam uciekać do pracy. Nienawidziłam swojej roboty, miałam jej serdecznie dosyć, ale nie mogłam od tak się zwolnić. W końcu dziecko to wydatek i obowiązek.
 
   - Hej mamo- powiedziałam do kamerki, gdy w końcu miałam wolną chwilę. Każdego dnia rozmawiałam na skypie z mamą, która bardzo mnie wspierała.
   - Hej słonko, co tam u Ani?
   - Śpi. Zawsze pytasz się co u Ani, a nigdy co u mnie to już nie- prychnęłam oburzonym głosem.
   - Przepraszam
   - Spoko.
   - Zayn dzisiaj był u nas- zmieniła temat, gdy zrobiło się cicho.
   - Znowu?- na samą myśl o nim coś zakuło mnie w serce.
   - Tak. Powiedziałam mu, że ma córeczkę- dodała, a ja wyplułam kawę, którą akurat miałam w ustach.
   - Że co kurwa?!- wrzasnęłam do kamerki internetowej.
   - Ciszej, bo obudzisz dziecko. Nie mogłam go dłużej okłamywać i zwodzić. On musi znać prawdę...
   - Nie wcale nie musi!- oburzyłam się, a wtem w tle za moją mamą drzwi się otworzyły, a w ich progu stanął wychudzony Zayn.
   - Nie rób tego! Proszę porozmawiaj z nim- powstrzymała mnie przed opuszczeniem klapki mojego laptopa.- Zrób to dla Ani- posłała do mnie lekki uśmiech, po czym podniosła się z krzesła i wyszła z pokoju.
   Jej miejsce zajął Zayn. Dostrzegłam, że płakał. Siedzieliśmy oboje, po dwóch stronach ekranu i wpatrywaliśmy się w siebie. Moje serce waliło jak dzwon, najpotężniejszego kościoła, a ręce delikatnie drżały.
   - Ślicznie wyglądasz- w końcu z ust Malika wydobyły się jakieś słowa.
   - Dziękuję.
   - Podziękowałaś pierwszy raz w życiu...- uśmiechnął się do mnie przez łzy.
   - Zamknij mordę- dorzuciłam, cicho chichocząc.
   - Nie zamknę. Nie widziałem cię ponad rok, więc teraz muszę to wszystko nadrobić- powiedział.- Czemu mi nie powiedziałaś o dziecku?
   - O niczym cię nie informowałam i tak miało zostać na zawsze- w tym momencie rozległ się głośny płacz Ani.
   - To ona?- spytał mulat, a ja tylko przytaknęłam.
   - Zaraz wracam- odparłam i wstałam od stołu.
   - Wróć z nią. Proszę- powiedział cicho, gdy ja otwierałam już drzwi od sypialni.
   - Ej, co się stało?- gdy tylko podeszłam do łóżeczka, od razu wzięłam na ręce rozpłakaną Ankę i mocno do siebie przytuliłam.- Chcesz zobaczyć tatusia?- spytałam.
   - Tatuś chce!- usłyszałam donośny głos Zayna, dobiegający z drugiego pokoju.
   - Pomachasz do taty?- chwyciłam jej drobną rączkę i pomachałam do kamerki.
   - Moja córeczka- szepnął Zayn, po którego twarzy znowu zaczęły płynąć łzy, którym towarzyszył radosny uśmiech. W tym też momencie Ania wyciągnęła swoją rączkę do ekranu laptopa i się uśmiechnęła.- Ma mój uśmiech- wychrypiał Zayn.
   - Oczy też ma twoje- dodałam.
   - Wychowujesz ją sama, czy masz kogoś?
   - W jakim sensie kogoś?
   - No chłopaka, albo coś?
   - Coś...
   - Co, coś?
   - No pytasz, czy mam chłopaka, albo coś. Nie mam chłopaka, więc mam coś- oboje zachichotaliśmy, nawet nasz córka wydała z siebie dziwny, zabawny odgłos.
   - Lila...
   - No?
   - Wyjdź za mnie- jego mina przybrała poważny wyraz, a ja nie wiedziałam co w tej sytuacji odpowiedzieć.
   - Ale...- w końcu, po dłuższej chwili milczenia, chciałam coś powiedzieć, jednak Zayn nie dał mi takiej możliwości.
   - Minął ponad rok, odkąd ostatni raz cię widziałem i słyszałem, jednak mimo to każdego dnia tego roku nie było chwili, żebym o tobie nie myślał. Raz w miesiącu przyjeżdżałem do Polski z nadzieją, że twoi rodzice dadzą mi jakieś namiary do ciebie. Jednak za każdym razem odjeżdżałem bardziej przygnębiony. Wiem, że to jest miłość, taka najprawdziwsza. Podaj mi adres,a obiecuję, że jutro tam będę i już nigdy nie pozwolę ci odejść-ten jego poruszający monolog, zadziałał usypiająco na naszą córkę, która zasnęła mi na kolanach.
   - Nie chcę popełniać kolejnego błędu przez, który będziesz musiał cierpieć.
   - Nigdy nie będę bardziej cierpiał niż teraz, gdy nie ma cię przy mnie. A jeśli nie podasz mi adresu, to obiecuję, że skoczę z tego wysokiego budynku w Warszawie, ten taki słynny.
   - Pałac Kultury?
   - Może być i pałac, byle by był wysoki.
   - Cholerny szantażysta- skomentowałam, po czym wystukałam na klawiaturze swój obecny adres, który mu wysłałam.
   - RPA?!- zrobił wielkie oczy.
   - Tak to w Afryce tam na samym dole.
   - O cholerka. A teraz przepraszam, ale muszę pędzić na lotnisko- powiedział radośnie, a wychodząc z kuchni natknął się na moją mamę.- Mam najpiękniejszą córkę na świecie!- krzyknął po czym cmoknął policzek mojej mamy.
   - Widziałam- odparłam, po czym rozłaczyłam Skypa.
   Odniosłam Anię do łóżeczka, a następnie wzięłam szybki prysznic i również poszłam spać. Co prawda przyszło mi to z trudem, ale jednak.
____________________________________________________________
   Nie wiem, czemu się zgodziłam na kontynuację tego opowiadania. Pewnie dlatego, że kocham Lilę i tyle. Widzę, że wy też ją kochacie, co jest dziwne. Zakochałam się w fikcyjnej postaci.
   Teraz się zastanawiam co wybrać Lila, czy Nela, Lila, Nela... Na tamtym blogu jest najwięcej 30 komentarzy, jeśli tutaj będzie więcej to kontynuuję. BARDZO PROSZĘ NIECH KAŻDY DODAJE TYLKO JEDEN KOMENTARZ, A NIE JAKIŚ SPAM ;P
Ask mój- http://ask.fm/GobyPlane
Ask Lilki, gdzie odpowiada na pytania, możecie też zadawać pytania Zaynowi - http://ask.fm/buntowniczkanakoncuswiata

Trolololo czekam na długie kochane komentarze i see u <3 <(")

wtorek, 26 marca 2013

Ask Lilki

Heh tak jakoś Lila założyła aska, gdzie odpowie na wszystkie wasze pytania. Tak mi obiecała.
http://ask.fm/buntowniczkanakoncuswiata


Pytajcie śmiało, ja ją osobiście dopilnuję, żeby odpowiedziała na wszystkie wasze pytania <3

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 48

   Kiedy zbliżałam się już do domu chłopaków, dostrzegłam wyjeżdżającego z garażu Nialla. Chłopak spiorunował mnie tylko wzrokiem i pojechał w tym samym kierunku, z którego ja właśnie wracałam. Byłam zła na siebie, na Emily i na cały świat, za to że nasza piękna przyjaźń z Horanem właśnie zaczynała umierać. Tak naprawdę w tym momencie czułam się jakbym straciła brata, jedynego i najważniejszego brata.
   Weszłam do domu i w zupełnej ciszy pomaszerowałam prosto do pustego pokoju mojego i Zayna, usiadłam po turecku na łóżku i zaczęłam głęboko rozmyślać.
   Emily, przecież ja jestem taka sama jak ona, jestem wredną, chamską suką, nie zasługującą na nikogo. Wiem, że mój charakter nigdy się nie zmieni, po prostu taka moja natura. Zostałam stworzona chyba po to by ranić wszystkich dookoła. Dopiero teraz też doszłam do tego, że gdyby ktoś zrobił mi taki tatuaż, taki który zostałby mi na całe życie zapewne postąpiłabym tak samo, to jest pieczęć do tych ostatnich dni. Czyli to ja ją zabiłam, nieumyślnie, ale jednak ja.
   Te wszystkie prawdziwe spostrzeżenia wywołały u mnie łzy, które na początku zaczęły się gromadzić w moich oczach, a po kilku sekundach zaczęły spływać po policzkach.
   - Hej- powiedział Zayn, który po cichu wszedł do sypialni.- Ej co się dzieje?- spytał z troską w głosie, jednocześnie podchodząc w moim kierunku.
   - To ja zabiłam Emily. Jestem mordercą- zaczęłam mówić przez płacz.
   - Co ty mówisz, to nieprawda. Przecież popełniła samobójstwo- usiadł obok mnie i zaczął ścierać krople łez z mojej twarzy.
   - Zawsze byłam chamska, ale nie myślałam, że zabiję człowieka- wyszeptałam, patrząc prosto w jego brązowe tęczówki.
   - Posłuchaj. Nikogo nie zabiłaś- podniósł głos.
   - Byłam u niej po tym jak rozpierdoliła mi wszystkie moje rzeczy. Rozumiesz byłam tam! Chciałam się zemścić. Przywiązałam ją do krzesła i zrobiłam tatuaż, spory napis dotyczący tego, że jest suką- gdy to mówiłam Zayn tylko ze zdziwienia wytrzeszczał oczy.
   - I to wszystko za to że zniszczyła Ci ubrania i laptopa- mruknął Zayn, a ja głośno przełknęłam ślinę.
   - Zabrała mi Nialla- rozpłakałam się jeszcze bardziej.- Byłam o niego zazdrosna!- nie wiem czemu, ale wykrzyczałam te ostatnie słowa, po czym podniosłam się z łóżka i pobiegłam do łazienki, w której zamknęłam się na klucz.
   - Otwórz drzwi!- po chwili, Zayn zaczął się dobijać do drzwi łazienki, ale ja nie reagowałam na jego walenia.
   Siedziałam skulona w rogu i płakałam. Męczyło mnie sumienie. Czułam się podle, bardzo podle.
   Po dobrej godzinie wyszłam z łazienki. Wtargnęłam do pokoju i zaczęłam wrzucać wszystkie swoje rzeczy do walizki. Nie przykładałam najmniejszej uwagi do tego, żeby wszystko było pięknie poskładane i tak dalej. Dla mnie liczył się czas.
   Godzina piętnasta dwadzieścia. Ostatni raz spojrzałam na pokój, w którym tyle sie działo. Ostatni raz przemierzałam korytarzem, którym mimo że nie był jakiś specjalny, jednak z tym miejscem wiązało się wiele zabawnych wspomnień. Schody i ostatecznie kuchnia, w której siedzieli prawie wszyscy chłopcy.
   - Narazie- rzuciłam w ich kierunku ciche słówko i delikatny uśmiech.
   - Co ty robisz?- z miejsca zerwał się Malik, który wzrok szczególnie wbił w moją walizkę.
   - Wyjeżdżam- kolejna krótka odpowiedź, wydobyła sie z moich ust.
   - Dlaczego?- ciagnął mulat.
   - Gdzie tylko się nie pojawię wszystko zaczyna się pieprzyć, wystarczająco nieszczęścia wam przyniosłam. Żegnaj Zayn. Poproś Nialla, żeby mi wybaczył- powiedziałam, a następnie zostawiłam swój telefon na stole  i zaczęłam szybko iść w stronę frontowych drzwi.
   - Stój!- krzyknął za mną Malik, ale ja w żaden sposób nie zareagowałam, po prostu szłam dalej.- Nic nie spieprzyłaś!- mocno złapał mnie za drżącą dłoń.
   - Nie? Nie jesteście już tymi samymi chłopakami co kiedyś, nie skupiacie się na sobie na zespole, a to przeze mnie, mało brakowało, a byś umarł z mojej winy, Niall stracił dzieki mnie swoją miłość, macie za dużo kłopotów przeze mnie zrozum. Poza tym jeśli tu zostanę policja mnie w końcu znajdzie i będę musiała ponieść jakieś konsekwencje. Prawda zawsze wyjdzie na jaw, nieprawdaż? A ja nie chcę spędzić ani jednego dnia w więzieniu. Rozumiesz?!- w naszych oczach pojawiły się łzy.
   - Pojadę z tobą- zaproponował.
   - Nie!- powiedziałam stanowczo i zatrzymałam akurat przejeżdżającą taksówkę.
   - Chcesz to wszystko tak po prostu skończyć?
   - Nie, ale nie mam wyboru podjęłam decyzję. Byłam głupia i tyle, muszę ponieść konsekwencje za swoje błędy, a wolę to niż więzienną klatkę- szepnęłam i ostatni raz pocałowałam go. Nasz ostatni pocałunek, taki emocjonalny. Ta krótka, ale pamiętna chwila musiała każdemu z nas starczyć już na wieki. Byłam świadoma, że już nigdy nie dotknę jego warg, że już nigdy nie wbiję dłoni w jego włosy, że już nigdy nie poczuję jego oddechu na swoim ciele. To po prostu był koniec naszej znajomości.
   - Czemu chcesz uciec?
   - Konrad kiedyś powiedział coś prawdziwego i słusznego. Ja po prostu lubię uciekać od wszystkich problemów, które zaczynają mnie otaczać- Obdarzyłam go jeszcze delikatnym uśmiechem, takim który zapamięta na zawsze i szybko wsiadłam do srebrnego samochodu. Znowu płakałam, spojrzałam przez szybę, on też ryczał jak małe dziecko. 
   Nie pojechałam na lotnisko. To było miejsce, w którym mógł mnie znaleźć, gdzie mógł za mną pojechać. Nie chciałam tego, nie chciałam już go widzieć, tak naprawdę chciałam zapomnieć. Byłabym wdzięczna każdemu kto wymazałby te dwa miesiące z mojej pamięci.
   Wybrałam pociąg, którym wróciłam do rodzinnego domu, jednak nie na stałe. Zabrałam z domu potrzebne rzeczy i uciekłam gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Odłączyłam się od wszystkich, których znałam. Zmieniłam nazwisko, przefarbowałam włosy. Po tym wszystkim znacznie się zmieniłam, nie odczuwałam już szczęścia w życiu, jednak myśli samobójcze nie przeszły mi przez głowę, ani przez moment. To byłoby zbyt proste, a ja nie lubię stawiać na łatwiznę.

   Tak skończyła się niesamowita przygoda mojego życia. W ciągu dwóch na pewno w pewnym sensie pięknych miesięcy udało mi się spotkać miłość mojego życia, do tego najlepszego przyjaciela i przecież przeżyłam rzeczy o których niektórzy mogą tylko i wyłącznie śnić.
   Z tego co mi wiadomo słynny i ceniony zespół o nazwie One Direction rozpadł się po kilku miesiącach od mojego wyjazdu.
   Minęło kilka lat odkąd "uciekłam", ale codziennie wieczorem siadam przy kominku w moim domku na końcu świata i z kubkiem kawy wspominam jak to było, kiedy byłam dziewczyną międzynarodowej gwiazdy pop. Bywa, że w trakcie tego przenoszenia się do przeszłości łzy lecą mi po policzkach, jednak nie są to smutne łzy, to są te radosne, którym towarzyszy uśmiech
    W mediach nie raz słyszałam, o tym że Zayn Malik chce mnie odnaleźć, jednak do tej pory mu się nie udało i jak wiem na pewno w najbliższej przyszłości nie uda. Nie raz ciągnęło mnie do powrotu do Angli, do tego by stanąć przed tym pamiętnym domem twarzą w twarz z moim mulatem przytulić się do niego, godzinami wpatrywać się w jego oczy, słuchać jego głosy i namiętnie całować jego wargi.
________________________________________________________________________
   Nie zabiłam jej :) Przepraszam, ale płaczę jak głupia, to koniec z Lilą nie nawidzę tych momentów. Jestem osobą, która za mocno przywiązuje się do stworzonych osób. Koniec pieprzenia. Gdzie chcecie nowe opowiadanie, tutaj, czy mam założyć nowego bloga, ja się dostosuję. :)
Osoby biorące udział w konkursie spokojnie konkurs się odbędzie mimo że zakończyłam to opowiadanie. Dam wam wszelkie info tutaj, albo bezposrednio na gg, tt, albo fb, zależy gdzie wysyłaliście zgłoszenia, a ci którzy wciąż chcę się zgłosić, zapraszam do przeczytania postu znajdującego się niżej.
CHOLERNIE DZIĘKUJĘ KAŻDEJ OSOBIE, KTÓRA TU ZAJRZAŁA, SKOMENTOWAŁA I W OGÓLE. JESTEŚCIE NAJLEPSI NA ŚWIECIE, NADAJECIE MOJEMU ŚWIATU KOLORÓW <3 KOCHAM WAS ZA WSZYSTKO. <3
 Jeśli chodzi o mnie nie zamierzam kończyć z pisaniem jeszcze przez bardzo długi czas. :)
Przepraszam nie dam rady tu nic napisać, przez łzy zlewają mi sie literki.
Kurde nie lubię płakać po opowiadaniu :(
Wszystkie pyt. dotyczące nowego bloga
na aska, gg, albo facebooka
ask- http://ask.fm/GobyPlane
gg- 45105756
fb- http://www.facebook.com/UzaleznieniOdOpowiadanie

DZIĘKUJĘ <3 <(") Zostańcie ze mną w następnym opowiadaniu postaram się was nie zawieść :)

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 47

   - Możesz się tak nie schylać?- szepnął Zayn, kiedy schyliłam się po moją pociętą sukienkę.
   - Bo co?- odwróciłam się do niego przodem i dopiero teraz dostrzegłam ten zboczony uśmieszek.
   - Chodź, powiem ci na ucho- poruszył kilka razy brwiami, a kiedy podeszłam do niego i nachyliłam się nad jego twarzą, ten musnął moje usta, zanim spostrzegłam niewinny pocałunek zaczął przeradzać się w coś poważniejszego.
   Wiedziałam doskonale co on planuje i nie miałam ochoty się sprzeciwiać. Kilka minut później jego dłonie powędrowały pod moją bluzkę. Po długim czasie przerwy znowu się kochaliśmy. Resztę dnia i całą noc spędziliśmy w swoich objęciach na wygodnym, dwuosobowym łóżku. Przez ten czas nie, ani przez chwilę przez moją głowę nie przeszła myśl dotycząca Emily, albo Nialla, po prostu czułam się cudownie w ramionach mojego chłopca.
   - Kocham cię- szepnął mi na ucho, kiedy zaczęłam się wiercić z powodu oślepiającego moje zamknięte oczy, słońca.
   - No ja myślę- cmoknęłam go w nos i mocno przytuliłam się do jego nagiego, ciepłego i wytatuowanego torsu.
   - Niall, tu był w nocy- zmienił temat, wplątując swoją twarz w moje rozpuszczone włosy.
   - Co chciał?- podniosłam na niego wzrok, jednocześnie zahaczając o jego brodę.
   - Nie wiem, ale płakał- szepnął.
   - Może w końcu zrozumiał, że Emily jest zła- stwierdziłam i głośno ziewnęłam, a gdy zamykałam buzie przez przypadek ugryzłam palec Zayna, który chłopak wtykał do mojej buzi.
   - Ty też jesteś zła, a i tak cię kocham- powiedział, gładząc mój policzek.
   - Aj tam. Pójdę z nim porozmawiać- odparłam i zgrabnie wygramoliłam się z wielkiego łóżka, zarzuciłam na siebie długą bluzkę Zayna i zaczęłam iść w kierunku drzwi.
   - Nie przewróć się o swoją walizkę- szepnął za mną Malik.
   - Co?- odwróciłam twarz w stronę chłopaka, nie przestając iść.- Mówiłeś coś?- mulat nie zdążył powtórzyć swoich słów, bo ja już leżałam plackiem na ziemi. Sprawcą tego upadku oczywiście była moja otwarta, znajdująca sie na środku pokoju walizka.- Nie komentuj- warknęłam na chłopaka, który już otwierał buźkę.
   Zamknęłam drzwi od sypialni Malika i wolnym krokiem szłam prosto pod drzwi pokoju Nialla, przed którymi chwilę stałam, zastanawiając się jak mam zacząć z nim rozmowę. Wzięłam głęboki wdech i nadusiłam na klamkę. Blondyn leżał na łóżku ze swoją gitarą w dłoni i pustym wzrokiem patrzył się gdzieś przed siebie.
   - Hej. Co jest?- podeszłam do łózka i usiadłam obok Horana.
   - Nic- odburknął obojętnym tonem, wtedy przeniosłam wzrok na jego gitarę, która miała poucinane wszystkie struny, które sterczały w każdym możliwym kierunku.
   - Jestem twoją przyjaciółką, chyba możesz mi powiedzieć co cię gryzie?- powiedziałam i chciałam go do siebie przytulić, jednak ten się odsunął.
   - Nie potrzebuję rozmowy- mruknął pod nosem.
   - Nie wyjdę stąd, dopóki mi nie powiesz.
   - To ja wyjdę- Niall podniósł się z łóżka i już chciał wyjść, jednak go w porę zatrzymałam.
   - Słuchaj, nie graj twardziela. To, że Emily cię tak tratowała nie powinno ci teraz odbierać radości z życia, otwórz oczy i zrozum to nie jest dziewczyna dla ciebie- powiedziałam mu to prosto w twarz, nie musiałam też długo czekać aż w jego oczach pojawiły się łzy, które po chwili zaczęły spływać po jego policzkach.
   - Emily nie żyje- wyszeptał, a ja zrobiłam wielkie oczy.
   - Co ty gadasz.
   - Pojechałem do niej wczoraj po naszej kłótni, a ona...- zaczął się jąkać, a na końcu nie zdołał już dokończyć tylko mocno mnie przytulił.
    - Czemu ona to zrobiła?- spytałam, a Niall pokazał mi SMS-a, którego dostał od niej wczoraj po południu. "Wybacz, że byłam suką, ale ktoś właśnie zabił moją przyszłość". Po przeczytaniu tego, zamurowało mnie całkowicie, nie mogłam z siebie nic wydusić.
   - O cholera- szepnęłam, kiedy odzyskałam mowę.
   - Czemu ona?- Nialler spojrzał na mnie napuchniętymi, czerwonymi od płaczu oczami.
   Zanim mu odpowiedziałam przerwał nam Liam, który bez pukania wszedł do pokoju z dziwną miną na twarzy.
   - Lila, policja do ciebie- powiedział, a ja przełknęłam ślinę i zaczęłam powoli iść na dół.
   Na korytarzu stało dwóch policjantów w mundurach i z jakimś świstkami w dłoniach.
   - Liliana?- spytał jeden z nich, było widać, że chciał jeszcze dodać moje nazwisko, ale że było ono zbyt skomplikowane, odpuścił je sobie.
   - Tak to ja- odpowiedziałam pewnym głosem.
   - Pojedzie pani z nami na komendę- dodał ten drugi, a ja zerknęłam na swój strój, który był mało odpowiedni.
   - Mogę się przebrać?
   - Zależy nam na czasie, damy coś pani na komendzie, a teraz zapraszam- wskazał mi dłonią drzwi.
   - Tak wiem, gdzie w tym domu są drzwi- burknęłam.
   Wsiedliśmy w trójkę do podstawionego pod dom chłopaków radiowozu, który po chwili ruszył z podjazdu z piskiem opon. Kiedy byliśmy już na miejscu, zaprowadzono mnie do "sali" przesłuchań, do której weszła też wytapetowana policjantka.
   - Siadaj- powiedziała blondyna, spoglądając na krzesło, obok którego stałam.
   - Wolę postać- uśmiechnęłam się do niej, a jej mina nie wyglądała na zadowoloną.
   - Co robiłaś wczoraj w domu Emily M.?- zaczęła to słynne przesłuchanie.
   - Piłyśmy herbatkę i obgadywałyśmy naszych chłopaków- powiedziałam kpiącym głosem.
   - Słuchaj małolata, skończ z głupimi odzywkami, bo to się źle dla ciebie skończy- powiedziała surowo, a ja wywróciłam oczami.
   - Myślicie, że zabiłam Emily. Ha chciałaby, żebym ją zabiła- powiedziałam.
   - Wszystko na to wskazuje, a w szczególności twoje odciski palców u niej w domu...
   - Słuchaj blondyna. Jestem chamską zdzirą, czasem lubię się ostro zabawić, zrobić coś bogatego w adrenalinę, ale nie jestem na tyle tępa, żeby kogoś zabić. Wiem co to więzienie, bo nie raz w nim przesiadywałam dniami i nocami i uwierz, że nie chciałabym spędzić całego życia z tymi wariatami- zaczęłam swój monolog.
   - Mogłabyś zwracać się grzeczniej do osób starszych.
   - Sorry, ale nie mam pojęcia jaka osoba, w jakim wieku kryje się pod tą maską makijażu, nie mam pewności, że jesteś ode mnie starsza. Jasne?- zamurowało ją, zresztą taki też miałam cel.
   - Dobra nie ważne. Czemu więc ta dziewczyna nie żyje?
   - Jak bym miała kontakt ze zmarłymi zapewne bym ci powiedziała, ale niestety nie posiadam takich umiejętności- odpowiedziałam.- Może po prostu ujrzała jakie to jej życie jest złe i postanowiła coś z tym zrobić- podałam racjonalny przykład.
   - A skąd ten świeży tatuaż na jej ręce, wiem że to twoja sprawka nie wymigasz się. Na igle były twoje odciski.
   - A tatuaż, wiem trochę wyjechałam przy literze E, ale jej się podobał. Może chciała pokazać, całemu światu jaka jest zła i dlaczego się zabiła. Mi tylko kazała to wytatuować na swoim ciele- zaczynałam trochę zmyślać, ale wszystko, byleby ustrzec się od więzienia.
   - Czyli mówisz, że ona poprosiła cię o ten tatuaż?
   - No tak, właśnie o tym powiedziałam.
   - Dziwne...
   - Różni ludzie chodzą po tym świecie- skomentowałam.
   - Czyli byłyscie z Emily przyjaciółkami?
   - Można tak powiedzieć. Wciąż nie mogę się otrząsnąć po jej śmierci- powiedziałam smutno.
   - Dobra na razie tyle, ale nie wyjeżdżaj z kraju...- powiedziała i otworzyła drzwi z pokoju.
   - Nie zamierzam wyjeżdżać, to nie moja wina, że stało się to co się stało- wyjeczałam, po czym opuściłam budynek policji i spacerkiem wróciłam do domu.
__________________________________________________________
Tadam końcówka słaba :P Nie myślcie, że Lilce się upiecze ;p hehe ogólnie planuję już zakończyć to opowiadanie, bo robi się ono naciągane. Możecie temu zaradzić dając mi powód, dlaczego nie powinnam kończyć, w dużej ilości komentarzy :)
Mój blog jak ktoś nie wie, a jest zainteresowany to to jest link http://mojeoczymojswiat.blogspot.com/

Intensywnie rozmyślałam nad konkursem, który mam zamiar zrobić :) Jest pewne pytania do was, jeśli chodzi o konkurs, to wolicie żeby dotyczył on blogu z opowiadaniem o Lilce, czy może, żeby był taki jakby bardziej zwyczajny, możliwe, że z wykazaniem się jakimś talentem pisarskim, rysunkowym itp. Moim zdaniem lepsza jest pierwsza opcja, ale w naszym demokratycznym kraju, macie możliwość wyboru :) Jeśli chodzi o nagrody, zapewne część z was to interesuje :P Będzie nagroda z 1 i 2 miejsce do jakiejś rozsądnej cenny, zapewne jakieś książki, albo coś tam innego, jestem w miarę kreatywna, więc coś wymyślę. (wklejone z mojego drugiego bloga, jeśli jesteście zainteresowani, to proszę napiszcie coś pod tym postem na blogu o mnie http://mojeoczymojswiat.blogspot.com/2013/03 /5032013.html#comments )
Buziaki Natalia <(")

sobota, 2 marca 2013

Rozdział 46

   Zaczęłam po cichu skradać się w głąb domu, w którym śmierdziało jakby ktoś przypalił mleko. Słyszałam pewne, niewyraźne dźwięki dochodzące z piętra wyże, które nie powstrzymały mnie od obmyślenia planu doskonałego. Kiedy byłam w kuchni dostrzegłam pewien przedmiot, który mógł mi się przydać, a mianowicie małą igłę do szycia. Później odszukałam jeszcze czarny długopis, a gdy usłyszałam, że któreś z drzwi się zamykają, zaczęłam skradać się po schodach.
   Na korytarzu było raptem dwoje drzwi, a za którymiś z nich musiała być Emily. Pomógł mi fakt, że dziewczyna akurat rozmawiała z kimś przez telefon, udało mi się ją łatwo zlokalizować. Stanęłam przy białych drzwiach, po stronie zawiasów, a moje lekko drgające ciało przywarło do ściany. Wzięłam głęboki wdech i zapukałam kilka razy w białe drewno.
   Usłyszałam najpierw kroki, a później dojrzałam jak klamka stopniowo porusza się w dół. Cała ta akcja trwała kilka sekund, jednak dla mnie był to dosyć długi okres czasu. Kiedy w końcu ukazał mi się tył głowy Emily, sprawnie uderzyłam ją w czaszkę, co po części miałam już wyuczone. Cios ten spowodował, że dziewczyna straciła przytomność na jakieś parę, dobrych minut. Dzięki temu mogłam ją z powrotem wciągnąć do pokoju i przywiązać jej rajstopami i bluzkami do jednego z jasnych krzeseł znajdujących się przy szklanym stoliku w rogu pokoju.
   - Co się stało?- spytała rozkojarzona brunetka, podczas, gdy ja wiązałam ostatni supeł na jej plecach.
   - Przyszłam sobie porozmawiać- powiedziałam, w miarę moich możliwości słodkim głosikiem, a gdy stanęłam przed nią, dostrzegłam w jej ciemnych oczach pewnego rodzaju strach.
   - Nie musiałaś mnie przywiązywać do krzesła- zaczęła się wiercić, jednocześnie próbując się uwolnić.- W ogóle jak to się stało, że straciłam przytomność?
   - Mój były chłopak uczył mnie jak obezwładnić nachalnego przeciwnika, no i jak widać przydało się- usiadłam naprzeciw niej, na środku łóżka, a szeroki uśmiech, ani na chwilę nie chciał zejść z mojej zadowolonej twarzy.
   - Jakoś nie podoba mi się to. O czym chcesz rozmawiać?
   - O tatuażach- odpowiedziałam bez namysłu.
   - Tatuażach?- zdziwiła się.
   - Właśnie tak. Mam kilka i uważam, że mają pewien przekaz, każdy coś znaczy...- mówiąc to pokazywałam jej swoje wydziarane nabytki.- No, a co z twoimi?- skierowałam się do niej.
   - Nie mam żadnych- jęknęła cicho.
   - Jaka szkoda, a przecież jesteś taką osobą, z takimi przeżyciami, że jest co tatuować. Ale wiesz co nie martw się zaraz to zmienimy- cały czas mówiłam tym samym, uroczym i miłym głosem.
   - O co ci chodzi?
   - Zrobię ci pamiątkę, abyś zawsze mnie pamiętała- odparłam po czy, wyciągnąwszy z kieszeni długopis, wyjęłam jeszcze z jego wnętrza wkład i wylałam atrament wprost na nakrętkę od jakiegoś kremu.
   - Chyba sobie żarty robisz?!
   - Ty zapewne też tylko niewinnie żartowałaś niszcząc wszystkie moje rzeczy...- odpowiedziałam.
   - Nie zrobisz tego!- zaczęła krzyczeć, a ja zakneblowałam jej usta taśmą, którą zostawiła na szafce przy łóżku Zayna, gdy to ona zaklejała jego usta.
   - Zemsta jest słodka, a w moim przypadku to już w ogóle- dostrzegłam przerażenie w jej oczach, co jeszcze bardziej mnie podkręciło. Zamoczyłam igłę w atramencie, po czym przyłożyłam ją do jej przywiązanej do krzesła ręki.- Moi znajomi z więzienia tak przyozdabiali swoje ciała, więc jako tako nauczyłam się tego od nich. Podobno przez dwa boli niewyobrażalnie mocno- skończywszy mówić nakłułam jej skórę igłą, co zresztą robiłam przez kolejne kilka kwadransów, co pare sekund zamaczając ostrą igłę w atramencie.
   Krew zaczęła wypływać z jej małych ran, jednak ja nie przestawałam. Nucąc sobie kolejne piosenki poszerzałam napis na jej ręce. Co wygrawerowałam? Coś trzymającego się z rzeczywistością, otóż na prawej ręce Emily powstał następujący napis: "Emily suka". To wyglądało fatalnie, ale o to chodziło, chciałam żeby miała pamiątkę na całe życie.
   - Miłego dnia- powiedziałam, gdy skończyłam swoje dzieło, na pożegnanie walnęłam jej jeszcze w twarz i zaczęłam zbierać się do wyjścia, oczywiście nie odwiązałam Emily.- Rekwiruję twój komputer, za to, że zniszczyłaś mój- oznajmiłam, po czym sięgnęłam po jej laptopa i wyszłam z domu.
   Kiedy wróciłam do siebie, to znaczy do domu chłopaków ci już krzątali się po domu. Było naprawdę spore zamieszanie Liam, Lou z Eleanor, Niall ze swoim telefonem przy uchu, Harry uciekający przed Joshem i do tego Zayn siedzący na stołku naprzeciw drzwi wejściowych.
   - Hej słonko- pocałowałam go na powitanie.- Czemu nie leżysz w łóżku?
   - Martwiłem się o ciebie, a chłopcy nie pozwalali mi wyjść z domu- odpowiedział i przytulił się do mnie- Było ostro?
   - Było łatwo, ona jest mądra tylko w gadce i znęcaniu się nad słabszymi- wyjaśniłam i przeniosłam wzrok na Horana, który cały czas przykładał swojego smartfona do ucha.- Trzeba mu uświadomić, że Emily nie jest dziewczyną dla niego- szepnęłam i wstałam z kolan Zayna, na których przez kilka sekund siedziałam. Uśmiechnęłam się delikatnie i zaczęłam iść w stronę Nialla, który przed chwilą wszedł do kuchni.
   - Hej- powiedział, gdy mnie ujrzał w progu.
   - Hej, możemy porozmawiać?- spytałam, jednocześnie siadając na jednym z krzeseł.
   - Zależy, o czym. Jeśli chodzi o Emily to ją kocham i nie chcę z tobą o niej rozmawiać- warknął i chciał już wyjść z pomieszczenia, jednak ja złapałam jego dłoń zanim wyszedł.
   - Siadaj- rozkazałam surowym głosem, a blondyn otworzył szerzej oczy i usiadł na pierwszym, lepszym krześle.
   - Pięć minut.
   - Emily nie zasługuje na takiego faceta jak ty- zaczęłam, a chłopak wstał i tym razem wyszedł.- Nie skończyłam jeszcze- zaczęłam za nim iść.- Coś ci pokażę- gdy go dogoniłam, złapałam jego rękę i zaczęłam prowadzić go w stronę pokoju Zayna.
   - Co ty robisz?- zdziwił się Nialler.
   - Chcę ci pokazać co zrobiła twoja dziewczyna- otworzyłam drzwi do pokoju, w którym wciąż panował ten straszny bałagan.
   - Twoja dziewczyna to zrobiła no i plus zakneblowała Zayna. To chyba powinno dać ci do myślenia.
   - Skąd ta pewność, że to ona zrobiła, a nie na przykład ty?
   - Niall otwórz oczy, ona chce cie wykorzystać, a zresztą nie jestem na tyle głupia, zeby podrzeć sobie wszystkie ubrania i do tego rozwalić jedynego laptopa- oświadczyłam, a w tym  też momencie do pokoju wszedł Zayn.
   - Co się tu dzieje?- spytał rozkojarzony mulat.
   - Uświadamiam Niallowi jaki popełnia błąd spotykając się z Emily. Opowiedz mu co ci dzisiaj zrobiła, jak zakleiła ci usta taśmą i zaczęła niszczyć moje rzeczy.
   - No w sumie to prawda- odparł Zayn, siadając na swoim łóżku.
   - Mam dosyć tego waszego braku wyrozumiałości- warknął blondyn i wyszedł z pokoju, trzaskając przy okazji drzwiami.
   - Co teraz?- szepnął Zayn, wsuwając się przed pościel.
   - Próbowaliśmy, kiedyś sam to zrozumie- oznajmiłam i zabrałam się za uprzątanie ubrań.
____________________________________________________________________
Rozdział jest, chyba nie jest taki zły :P  Liczę na dużo szczerych komentarzy z waszej strony.
Ogólnie fajnie by było gdybyście zadawały pytania na asku :) http://ask.fm/GobyPlane
Dzisiaj założyłam też nowego bloga o wszystkich szczegółach dot. jego możecie dowiadywać się pisząc do mnie albo na asku, albo na gg- 45105756Kocham was moje pingwinki i mam nadzieję, że spodobają wam się te moje wypociny <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(")<(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") <(") xxx