Translate

środa, 14 listopada 2012

Rozdział 2

   Godzinę później już na szczęście zostałam sama w domu, z moją narastającą złością. Żeby nieco odreagować wróciłam do swojego pokoju wyjęłam z paczki papierosa, chwyciłam jeszcze zapalniczkę i wyszłam przed dom, usiadłam na schodach i zaczęłam spalać fajkę. Gdy byłam jeszcze na zewnątrz wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer do Konrada.
   - No siema- usłyszałam zaspany głos, swojego chłopaka.
   - Możesz do mnie przyjść? Muszę ci coś powiedzieć- odparłam.
   - W sumie, też powinienem ci o czymś powiedzieć, będę za pół godziny- odpowiedział i się rozłączył, a ja wróciłam do środka i zabrałam się za robienie wyrazistego makijażu, bez którego nie zdarzało mi się wychodzić z domu, a nawet przyjmować znajomych w domu.
   - Otwarte- krzyknęłam, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, a po chwili te się otworzyły.
   - Lila, gdzie jesteś?
   - Tu- odpowiedziałam, wychodząc z łazienki. Ujrzałam Konrada, który w dłoni trzymał białą różę, co mi się średnio podobało, bo przecież wiedział on doskonale, że ich nienawidzę.
   - To raczej nie będzie miłe spotkanie- odparł, siadając na kanapie.
   - Nie rozumiem-powiedziałam, siadając obok niego.
   - Nie miej mi to za złe, ale nie byłem z tobą do końca szczery. Bo ja i Kaśka my... Zdradziłem cię z nią jasne. Nie chciałem już tego ukrywać- odpowiedział, a mnie zamurowało.
   - Co ty powiedziałeś?!
   - Zrozum, miłość nie trwa wiecznie- odparł spokojnym tonem, poprawiając sobie włosy.
   -Wynoś się stąd!- krzyknęłam, a w moich oczach zaczęły gromadzić się łzy.
   - Ale, daj mi to wytłumaczyć, ja...
   - Wypierdalaj z tego domu, nienawidzę cię. Rozumiesz?! Nienawidzę!- zaczęłam się wydzierać na cały dom. Nie wiedziałam, że ktoś jest w stanie złamać moje serce, w tak krótkim czasie.
   Po chwili znowu zostałam sama w domu, a po głowie chodziły mi różne myśli, w tym też samobójstwo.
   - Weź się w garść dziewczyno- warknęłam sama na siebie, po czym wyjęłam papierosa, którego wsadziłam sobie do kieszeni, gdy się ubierałam kilka minut temu, a gdy już go spaliłam, odrobinę ochłonięta poszłam do swojego pokoju, w którym zaczęłam zrywać wszystkie swoje zdjęcia z Konradem. Kilkoma zwinnymi ruchami podarłam je na strzępy i wysypałam za okno. Podobny los spotkał te fotki, które miałam na swoim laptopie.
   Podczas szperania w internecie w poszukiwaniu zdjęć nadających się do usunięcia z mojego życia, natknęłam się na interesującą ofertę pracy w Londynie. Bez wiedzy rodziców, z których zdaniem i tak nigdy się nie liczyłam wysłałam zgłoszenie do owej, przypadkowo znalezionej firmy. Tak na prawdę miałam pewien plan w zanadrzu. A zawierał on jeszcze kilka małych elementów, w tym sprzedaż wartościowego, pamiątkowego pierścionka, który dostałam rok temu od babci. Wzięłam ową pamiątkę i wybrałam się do pobliskiego jubilera.
   - Ile za to dostanę?- spytałam sędziwego mężczyznę, w którego stronę wyciągnęłam pierścionek, gdy byłam już na miejscu.
   - Hmmm...- mruknął pod nosem i zaczął oglądać z każdej strony, przyniesiony przeze mnie przedmiot.- To sześcio karatowy diament. Kosztowny no nie powiem. Myślę, że mogę ci dać za niego dwa tysiące złotych- odpowiedział, gładząc swojego siwego wąsa.
   - A jak dorzucę jeszcze to?- zdjęłam z szyi naszyjnik, który dwa lata temu dostałam od Konrada i z którym od tamtej pory nigdy się nie rozstawałam.
   - Dwa i pół tysiąca łącznie i ani grosza więcej- odparł mężczyzna.
   - Zgoda.
   - Dobrze trafiłaś, bo jeszcze kilka miesięcy temu, gdy złoto stało bardzo nisko, nie dostałabyś za to nawet dwóch tysięcy- skomentował, podczas wypłacania pieniędzy.
   - Nara- rzuciłam przez ramię i wyszłam ze sklepu. Schowałam pieniądze do kieszeni i ruszyłam w kierunku domu. 
   - Dwa i pół koła plus tysiąc z oszczędności i jakaś kasa od rodziców na wyjazd. No tyle powinno mi starczyć- zaczęłam obliczać w myślach po drodze. Byłam tak zajęta rachunkami, że nie zauważyłam jakiegoś chłopaka, który szedł z naprzeciwka i na niego wpadłam.- Jak łazisz cioto?!- warknęłam i odeszłam.
   - Gdzie byłaś?- spytała mnie na wejściu mama, która już najwidoczniej musiała wrócić z pracy.
   - I tak wiem, że cię to nie obchodzi- odpowiedziałam, po czym wyminęłam ją i weszłam do kuchni, w której zrobiłam sobie mocną kawę, a następnie pomaszerowałam w kierunku swojego pokoju.
   - Lilka, chcesz zobaczyć co mama mi kupiła?- powiedział mój brat, który zagrodził mi wejście do mojej sypialni.
   - Pelerynę niewidkę, albo klatkę, która spowoduje, że znikniesz?- spytałam.
   - Nie, tylko...
   - No to nie mamy, o czym gadać- z całych sił odepchnęłam go na bok i weszłam do swojego pokoju, po czym zamknęłam drzwi na klucz.
   Nałożyłam sobie słuchawki na uszy i momentalnie odpłynęłam do swojej krainy pełnej marzeń.
__________________________________________________
Oto i drugi rozdział dosyć krótki, ale jest. Jak wam się podoba? Mam nadzieję, że nie jest aż taki zły i wiem, że możecie się przyczepić do zerwania Konrada i Lilki, ale tak musiało być, żeby mi się wszystko zgadzało dalej. W ogóle jestem w szoku, że tyle z was skomentowało poprzednie posty. Zaczynam tego bloga z bardzo dobrymi statystykami za co wszystkim dziękuję :)

13 komentarzy:

  1. no wiec po 1 rozdziale myslam ze to wszystko sie inaczej potoczy. zaskoczylas mnie! mam nadzieje ze jutro dodasz nastepny. :P a i co wczoraj z tb gadalam o zalozeniu bloga to moze to dojdzie do skutku :) kolezanki mnie przekonaly jak cos to dam ci znac :d ale najprawdopodobniej dopiero za miesiac... kocham twoje opowiadania <3
    P.S. tu czekoczekoczekoczekolada :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeju wpadłam tutaj przez pewną stronę na fb i co mogę powiedzieć??
    bardzo mi się podoba bo nie jest to takie pospolite opowiadnie tylko taki inne .... naprawdę dodaję do obserwowanych i będę wpadać tu czesto


    ZAPRASZASM DO SB :)!

    OdpowiedzUsuń
  3. suuper jak poprzedni a może i jeszcze lepszy! nie mogę się doczekać kiedy pozna Zayna! jejku ale mnie jara to opowiadanie, a nawet nie było wzmianki o 1D kurde no zajebiście piszesz już kocham tego bloga! xD czekam na następny! >.< mam nadzieje że kolejne rozdziały będą dłuuugie i szybko dodawane :))

    OdpowiedzUsuń
  4. suuper to opowiadanie! ten rozdział jest super tak jak poprzedni a może i jeszcze lepszy! nie było jeszcze wzmianki o 1D a już mnie tak jara! nie mogę się już doczekać kiedy pozna Zayna! już kocham to opowiadanie! <3 :) mam nadzieje że kolejne rozdziały będą dłuuugie i szybko dodawane :) czekam na następny! :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero dowiedziałam się o twoim blogu i powiem ci że jest megaaa.To jeden z niewielu blogów w którym wszystko nie jest takie słodziutkie jak w innych.
    Dodałam sie do obserwatorów i bd czytała zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowany . Jaka wredna ! Buuuuu ! Ma nadzieje że bd troche inna jak sie spotka z Zayn'em . Nie moge sie doczekać kolejnego rozdziału . ;] ;B

    OdpowiedzUsuń
  7. cudownyy.:3 czekam na dalszy ciąg..;D
    ZAPRASZAM DO MNIE:
    http://i-love-big-redbus.blogspot.com/
    KOMENTUJ *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. mi tam szkoda jej brata :< zupełnie niesłusznie tak go potraktowała, co innego Konrad... tu akurat bardzo dobrze zrobiła.
    no i oczywiście bardzo jestem ciekawa co ona wymyśliła z tym Londynem... ;D

    a tak ogólnie to podoba mi się ten rozdział, jest doskonały. ale to chyba żadna nowość ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy ale bardzo fajnie i pomysłowo. Jak pozna chłopaków to nie zmieniaj jest za bardzo, dziewczyny z charakterem są fajne. :) nie będę się rozpisywała tym razem ale już następnym moje komentarze bd dłuższe :) czekam na kolejny rozdział, pozdrawiam Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda mi jej braciszka.. Ale z Konradem dobrze zrobiłaś.. TO CHUJ .. ! XD CZEKAM NA KOLEJNY ;* KOCHAM CIĘ

    OdpowiedzUsuń
  11. Uuuu..Super !! Pisz dalej. Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. a wiesz że mój "kolega" z którym chodziłam też miał na imię Konrad i okazał się głupkiem??? :D

    OdpowiedzUsuń